Wspólnota „Adonai” z Warszawy o dzisiejszym Słowie.

I. Bóg daje nam znaki. Często nie chcemy ich widzieć. Posyła nam swoich aniołów, ale my jesteśmy zbyt mądrzy, zbyt inteligentni, żeby uwierzyć w coś, co jest niezgodne z naszym rozumieniem świata. Bo kto uwierzyłby w to, że urodzi się dziecko bez udziału ojca? Albo, że urodzi się dziecko rodzicom, którzy już są bardzo starzy? Maryja bardzo pragnęła wypełniać wolę Boga i była gotowa zgodzić się na niemożliwe tylko dlatego, że tego chce Bóg. Czy ja mam takie pragnienie służenia Bogu? Czy potrafię zgodzić się na coś nieoczekiwanego w moim życiu, na coś co jest niezgodne z moimi życiowymi planami? Czy może chcę, żeby to Bóg służył moim planom?

II. Słyszymy czasem, że człowiek prosi i czeka na znak od Boga szukając swojej drogi życia. Czasem ktoś mówi, że dostaje znaki od Boga, co ma robić. Ale może też być nam bliższe myślenie Achaza z księgi proroka Izajasza: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na prośbę”. Ale czy zauważymy znaki, które Bóg sam będzie nam dawał?


Iz 7,10-14; Ps 24,1-6; Łk 1,26-38

 

Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel.

 

Przybądź, o Panie, Tyś jest Królem chwały

Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia,
świat i jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził
i utwierdził ponad rzekami.

Kto wstąpi na górę Pana,
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca,
który nie skłonił swej duszy ku marnościom.

On otrzyma błogosławieństwo od Pana
i zapłatę od Boga, swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, którzy Go szukają,
którzy szukają oblicza Boga Jakuba.

 

Kluczu Dawida, który otwierasz bramy wiecznego królestwa, przyjdź i wyprowadź z więzienia jeńca siedzącego w ciemnościach.
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

 

fot. unsplash / Rene Reichelt