Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

News

13.03.2010 18:29

O. Kubiak: nie piętnujmy osób żyjących w samotności

KAI

Przed piętnowaniem osób żyjących w samotności jako egoistów przestrzegł podczas sobotnich obrad Zjazdu Gnieźnieńskiego duszpasterz Absolwentów Duszpasterstwa Akademickiego w Poznaniu, dominikanin ojciec Łukasz Kubiak. 


Skomentuj « powrót do artykułu



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

 
  • 2010-03-19
    Anna K.


    Inna strona samotności

    Dopiero teraz natknęłam się na ten artykuł i przeczytałam go oraz wpisy. Widzę z wpisów, że mowa jest o osobach albo samotnych z wyboru, które są jakoś w tej samotności szczęśliwe (no, a przede wszystkim wybrały ją, więc mają jakąś spójność w sobie w tym względzie) albo o osobach, które nie wybrały samotności, ale i tak odnalazły w niej swoje szczęście. Istnieje jednak trzecia grupa osób samotnych, do których i ja się zaliczam. Są to ludzie, którzy nie wybrali samotności, ale żyją samotnie (po rozwodzie), w bliskości z Kościołem, bo ważne jest dla nich móc przyjmować komunię świętą, ale absolutnie nie odnajdują się w samotności i nie czują się w niej szczęśliwi i przede wszystkim czują, że nie są sobą. I są oni jakby w pewnym zawieszeniu i w dziwnym stanie ducha: ani w tym zostać ani iść dalej. Jest jeszcze kwestia ich kobiecości i męskości. Artykuł wspomina o pani Mirze Jankowskiej i stowarzyszeniu "Mistrzowska Akademia Miłości". Otóż ja cenię tę organizację, ale co parę tygodni przeżywam jakieś straszne stany ducha jak dostaję od nich newsletter. Zawsze jest w nim w jakimś entuzjastycznym tonie podkreślone coś takiego: "jesteśmy stworzeni jako mężczyźni albo kobiety; tak nas stworzył Bóg, żebyśmy byli szczęśliwi i dobrze jest szukać pełni swojej kobiecości albo męskości, bo w tym realizuje się nasze człowieczeństwo". Albo wręcz słowa, że "gdy samotność boli", to warto ją przezwyciężyć i właśnie poszukać swojej kobiecości, spełnić się, uwierzyć, że i ja mogę mieć miłość mężczyzny itp. I jak dostaję ten newsletter to widzę wyraźnie, że ta kościelna przecież organizacja niby kieruje do mnie słowa o tym, że jestem kobietą i mam prawo do afirmacji tej kobiecości i do miłości mężczyzny i spełniania się, a jednocześnie konfrontuję to z tym, co Kościół głosi przy innych okazjach, że właśnie nie wolno mi tak myśleć, bo jestem po rozwodzie i dla Kościoła najwyraźniej nie jestem już kobietą (której Bóg dał takie kobiece powołanie), a kimś kto nie ma chyba żadnej płci. Jest to przykre uczucie i czuję się odepchnięta od Kościoła, choć formalnie jestem przykładną katoliczką, chodzącą na msze i nabożeństwa, do spowiedzi i komunii. Ten artykuł tutaj otworzył mi oczy na kolejną sprzeczność - uświadomił mi, że nawet żyjąc w taki sposób jestem problemem dla Kościoła. A druga, bardzo ważna rzecz jest taka, że myślałam, że Kościół widząc samotność osób porzuconych, rozwiedzionych proponuje im właśnie większą więź z Bogiem i zaangażowanie się w religijność, skoro nie mają miłości bliskiej osoby i seksu na co dzień i tak ma już być do końca życia. A teraz widzę, że takie zaangażowanie religijne też jest niemile widziane, bo traktowane jako coś zastępczego. Wobec tego ja po raz kolejny proszę ojców, autorów tych artykułów, o odpowiedź jakie słowa kieruje Kościół do takich ludzi jak ja? - rozwiedzionych, czujących się powołanymi do związku z mężczyzną, ale żyjących samotnie i nie wiedzących co ze sobą zrobić, bo jeśli otworzą się na związki, to będzie im odebrana możliwość Eucharystii. Bardzo proszę nie mówić o "stwierdzeniu nieważności małżeństwa", bo to (przynajmniej dla mnie) jest wbrew mojemu sumieniu. Co Kościół tym osobom chce powiedzieć? Nie chodzi mi o to, że jestem samotna parę miesięcy, ale już mija 7 rok tej samotności po rozwodzie, a nie czuję się ani na jotę mniej powołana do związku z mężczyzną. Owszem, mam przyjaciół, pracę i inne dobre rzeczy w życiu, które doceniam i za które jestem wdzięczna Bogu. Ale te relacje przyjacielskie czy relacja z Bogiem mają inny smak, tej tęsknoty za związkiem z kimś nie da się oszukać i ona cały czas jest. Chciałam spytać co Kościół tym osobom mówi. Więcej o tym jest w dyskusji, którą tu chcę zalinkować, gdyby ktoś był ciekawy: http://dominikanie.pl/polecamy_x/polecamy_1/news_id,2326,gdy_sumienie_sie_waha.html Ma też ten temat być poruszony na blogu ojca Janusza Pydy. Czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam wszystkich
Odpowiedz « zgłoś nadużycie




Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

następne  poprzednie

Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: