Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

News

20.12.2010 10:45

Zakończyła się XI Wigilia Starego Miasta w Lublinie

Joanna Grabarska/Lublin

Jedenasta Wigilia Starego Miasta odbyła się 18 i 19.12 na lubelskiej starówce. Były choinki i oczywiście Mikołaj z pomocnikami, którzy rozdawali dzieciom prezenty. Kolędy i pastorałki śpiewali wszyscy – od maluchów po seniorów. Natomiast Msza Święta w Bazylice oraz życzenia i opłatek na Placu po Farze dopełniły duchowego wymiaru tego radosnego spotkania.


Skrzypiący od mrozu śnieg nie zniechęcił Lublinian do spędzenia tego wyjątkowego popołudnia na Starym Mieście. Rozjaśnione było ono nie tylko przez sztuczne ognie i kolorowe światełka. Chyba największym blaskiem była radość spotkania, wspólne kolędowanie, modlitwa i wieczerza. Zupełnie jakby blask wędrującej po niebie gwiazdy betlejemskiej na chwilę zatrzymał się przy Bazylice oo. Dominikanów w Lublinie.

Już od godziny piętnastej pojawiali się pierwsi uczestnicy i goście. Bo przecież „mały tłumek” wolontariuszy i organizatorów był tu o wiele, wiele wcześniej. Jedna uśmiechnięta pani wychodząc z Bazyliki powiedziała do drugiej: „O patrz! I anioły są!”. Fakt, było ich sporo! Jednak nie tylko tych, którzy pomagali w Wigilii ubrani w piękne stroje. Było także wielu darczyńców, wolontariuszy, pomocników oraz ludzi, których decyzje pozwoliły na zorganizowanie tego wydarzenia właśnie w tak bogatej oprawie. Oj, wielu było tych aniołów, którzy przemykali dziś po ulicach Starego Miasta, pochowawszy skrzydła gdzieś pod ciepłym płaszczem.

Wigilia Starego Miasta przez chwilę stała się czasem, w którym choć na troszkę zniknęły troski codziennego życia. Na przykład pan, który otrzymał w paczce pluszowego misia, bardzo się z niego ucieszył – może tylko dlatego, że będzie mógł dać go swojemu dziecku, a może na chwilę odżyły wspomnienia z dzieciństwa? A nad wszystkim unosiły się dźwięki kolęd i pastorałek, które z takim samym zapałem śpiewali i ci najmłodsi, i ci najstarsi.

Trzeba podkreślić, że organizatorom Wigilii udało się także coś, o co wielu walczy obecnie bardzo nieskutecznie. Co takiego? Dawno nie widziałam tyle młodzieży i dzieci, którzy naprawdę chętnie pomagali i wspólnie, radośnie spędzali ten czas. A przecież to właśnie ich zapał do działania będzie rozpalał w przyszłości serca innych. Dlatego dobrze, że byli.

Oczywiście był także Św. Mikołaj, który w swojej biskupiej mitrze zasiadał majestatycznie niedaleko drzwi do Bazyliki. Największą radość sprawiał dzieciakom. Usłyszałam jednak, jak pewna pani - nie wiedząc najwidoczniej, co zrobić z jakąś pozostawioną rzeczą, zapytała drugiej, a tamta niemal konspiracyjnym szeptem powiedziała: „Nie wiem, ale może Mikołaj coś wie...”. Święci zawsze w cenie!

Po Mszy Świętej, której przewodniczył bp. Artur Miziński, a słowo wygłosił abp. Józef Życiński, uliczkami Starego Miasta przeszedł korowód z aniołem i gwiazdą na czele. Szło w nim tak wiele ludzi, że – jak zawsze – trudno było uwierzyć, ze naprawdę wszyscy zmieścili się w Bazylice! Już na Placu po Farze, po obejrzeniu jasełek w interpretacji Teatru Panopticum, życzenia złożył bp. Miziński oraz Prezydent Miasta – Krzyszfot Żuk. Po błogosławieństwie opłatka można było zacząć dzielić się nim, uśmiechem i życzeniami z każdym, kto stał obok - od „aniołków” po panów ze służb porządkowych. Później pozostało popatrzeć na fajerwerki i teatr ognia oraz słuchając koncertu kolęd przejść tylko kilka kroków i poczęstować się smacznymi potrawami przygotowanymi na stołach, ustawionych na ulicy Archidiakońskiej.

 

Również najbliższe otoczenie dominikańskiego klasztoru przeżywało tego dnia oblężenie. Działała kawiarenka, gdzie - przy takiej temperaturze na zewnątrz – aromatyczna kawa, albo ciepła herbata i ciastko, w miłym towarzystwie, smakowały podwójnie dobrze. W Sklepiku „Pod Aniołem” także prawie nie zamykały się drzwi. Przytulne miejsce, w którym można było znaleźć np. ozdoby choinkowe, herbatę, czy „świat zrobiony z piernika” i oczywiście wybrać coś, żeby może osłodzić komuś świąteczny prezent. Słodkości dostarczył też kiermasz ciast, które sprzedawano w celu zebrania pieniędzy potrzebnych na remonty.

A to wszystko o kilka kroków od źródła miłości – Boga, którego codzienne w Eucharystii możemy spotkać w Bazylice, który będąc wśród nas na świecie ma „ponownie” narodzić się i wejść w nasze życie, żeby kolejny raz zmienić nasz świat.

Ostatnim punktem był koncert na krużgankach. Zamykał on ten wieczór, ale trzeba mieć nadzieję, że tak naprawdę otworzył czas ostatnich dni przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. I mimo, że tego dnia było naprawdę zimno i pewnie znajdą się osoby, które podobnie, jak pewien pan stwierdzą nieco filozoficznie, że: „Takich rzeczy nie powinni organizować w zimie...”, to miejmy nadzieję, że w szczególności właśnie wszyscy oni doświadczyli tej wielkiej życzliwość i ciepłej atmosfery wspólnoty na tyle, że poczuli, że jednak warto!

 

 


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Kontemplacja i tablice wartości »
21.02.2012

Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP

Wytrwaj. Nieważne w jakim stanie »
20.02.2012

Betoniarka
Mateusz Przanowski OP

Ostatni tom świata »
19.02.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Znudzeni Bogiem »
18.02.2012


 
Dominikanie na Wielki Post: "Muszę być w drodze" (Łk 13,33)
Codzienny komentarz wideo do czytań liturgicznych ... »
 
ocena:
Częściowe uzdrowienie
Jezusowi nie udało się ocalić trędowatego, bo zdoł... »
 
komentarzy: 20
Paramałżeństwo
Czy wspólne mieszkanie ze sobą przed ślubem da się... »
 
komentarzy: 7
ocena: