OPe-racja
Dominik Jurczak OP
StyczeĹ 2010
Verbum Domini
Niezwykle interesująca, choć wcale nieprosta w lekturze, jest ostatnia adhortacja Verbum Domini, w której Benedykt XVI zbiera dyskusje i postulaty wyrażone na synodzie biskupów w 2008 roku. Zgromadzeni w Rzymie z rozmaitych stron świata oraz z różnych tradycji kościelnych „ojcowie synodalni” dyskutowali o Słowie Bożym. W dokumencie papież z właściwą sobie precyzją dokonuje analizy, jakie miejsce zajmuje i powinno zajmować Słowo Boże w życiu każdego człowieka: chrześcijanina i nie-chrześcijanina; tych, którzy uczestniczą w życiu Kościoła, jak i tych, co pozostają na jego marginesie.
Lekturę Verbum Domini gorąco polecam, bo (poza fragmentami ściśle technicznymi, tzn. zawierającymi konkretne, praktyczne wskazania bądź zalecenia) każdy punkt adhortacji w zasadzie nadaje się, by dłużej się nad nim zatrzymać. Zainteresował mnie zwłaszcza jeden fragment, który wciąż wywołuje we mnie – bracie z Zakonu Kaznodziejów – pytanie, na które nie znajduję ani łatwej, ani jednoznacznej odpowiedzi.
„Trzeba unikać homilii ogólnych i abstrakcyjnych, przysłaniających prostotę słowa Bożego, jak również bezużytecznych dywagacji, które mogą prowadzić do skupienia uwagi bardziej na kaznodziei niż na istocie ewangelicznego orędzia. Dla wiernych musi być jasne, że kaznodziei zależy na ukazaniu Chrystusa, który powinien być w centrum każdej homilii”. (Verbum Domini, 59)
Jak przyciągnąć słowem, by nie zatrzymać na sobie, by wskazywać na Słowo? Może to wyzwanie na nadchodzący adwent, by przeżyć go w modlitewnej medytacji nad Bożym Słowem i Jego prostotą…
2 komentarze
-
2011-01-21
Dominika Jurczak
Ocena:



przypadkowo
całkiem interesujące » -
2010-12-05
Kasia (Sz)
Na św. Mikołaja --->
--> :-). P.S. No wydrukowałam sobie połowę tego "Verbum Domini", ale nie wiem czy przeczytam.... »
Przypuszczam, że Ewangelia o nieuczciwym rządcy, odczytywana w dzisiejszą niedzielę, szokuje nas dużo bardziej niż wówczas, gdy Jezus mówił ją swoim uczniom. To dobry objaw, gdyż pokazuje, że coraz bardziej jesteśmy wrażliwi na kwestię oszustw i niesprawiedliwości społecznych, że nie są to sprawy dla nas obojętne. Chciałoby się z optymizmem powtórzyć za św. Bonawenturą: dzieła Chrystusa nie cofają się, nie ubywa ich, lecz idą naprzód (opera Christi non deficiunt, sed proficiunt).
Czy można śledzić Boga? Nie tylko można, ale i trzeba! W Piśmie Świętym wiele jest przykładów tych, co Pana w swoim życiu – mniej lub bardziej świadomie – śledzili. Istotne, by robić to w sposób właściwy, to znaczy nie z perspektywy „pierwszego miejsca przy stole” (por. Łk 14,7).
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny to przedziwny wybuch radości – takiej niepohamowanej i żadną miarą nie dającej się poskromić. Cieszą się aniołowie oraz duchy niebieskie, raduje się cały wszechświat, że ta, która w wolności i z odwagą przyjęła Boże Słowo, ciałem i duszą doznaje już w pełni Jego obecności. Ten dzień właściwie może przeżyć ktoś, kto choć raz doświadczył, kim Bóg jest, a w konsekwencji, kto zaczął przeczuwać, do czego On nas zaprasza…
... więcej »Po opublikowaniu adhortacji apostolskiej Vita consecrata Jana Pawła II w 1996 roku pojawiła się wątpliwość, w jaki sposób właściwie oddać w językach narodowych łacińskie praestantia, które to, odwołując się do wielowiekowej chrześcijańskiej tradycji, opisywało życie konsekrowane w relacji do pozostałych „stanów życia” w Kościele. Polski czy angielski tekst dokumentu proponował „obiektywną wyższość” życia konsekrowanego (objective superiority), natomiast hiszpański lub niemiecki przekład postulował „obiektywną doskonałość” (excelencia objetiva, die objektive Vollkommenheit). Po wielu burzliwych dyskusjach ustalono ostatecznie, że każde z tłumaczeń – jako tekst opublikowany przez Stolicę Apostolską, a zatem w pełni oficjalny – należy traktować jako obowiązujące.
... więcej »



















