Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

OPe-racja
Dominik Jurczak OP 2009

27.10.2009 08:21

Bartymeusz

Różne są rodzaje ślepoty. Nie trzeba być ślepym fizycznie, by nie dostrzegać pewnych przestrzeni. Wręcz przeciwnie, można mieć „sokoli wzrok”, a jednak nie zauważać, że w nas samych i w otaczającym nas świecie istnieje jakieś zakłamanie. Jeśli dokonuje się to bez udziału świadomości, tragiczne to i smutne, lecz sprawa przynajmniej jest prosta. Gorzej, jeśli ślepota dotyka sfery woli, kiedy poprzedza ją nasze przyzwolenie…

Początkowo wmawiamy sobie, że wszystko jest w porządku. Łudzimy się, że my to nie-my, że to sprawka… – i tu zazwyczaj następuje długa lista winowajców. Bywa, że nie reagujemy z lęku lub, co gorsza, dla „świętego spokoju”. Ten natomiast wyjątkowo szybko przeradza się w fikcję, która zatacza coraz szersze kręgi. W ten właśnie sposób tracimy ostrość widzenia, aż do całkowitej ślepoty. Bo czyż zamiast pokazać swoją twarz, nie jest wygodniej funkcjonować w wirtualnym świecie skrywając się pod avatarem lub nickiem? Czyż nie lepiej nie reagować na nadużycia i nie nazywać prawdy prawdą (choćby była ona daleko od tej ostatecznej)? Po co w ogóle się nadstawiać? Po co ryzykować? A nuż – nieważne czy w pracy, czy w Kościele, mechanizmy są te same – szef zobaczy, nie awansuje, nie nagrodzi, przeniesie do innego działu. I cała kariera pójdzie na marne…

W takiej sytuacji był Bartymeusz – ślepiec, skrupulatnie owinięty płaszczem fikcji swojego życia. Nie był w stanie dostrzec rozziewu między tym, „kim jest” od tego, „kim chciałby być”. Nie zawsze objawy owej wewnętrznej schizofrenii są widoczne. Taki płaszcz może być misterną tkaniną, dzierganą po mistrzowsku przez lata, ukrywającą przeraźliwy ból. W istocie, taki człowiek cierpi, choćby dlatego, że dał się zmanipulować jeden raz – wówczas, gdy zabrakło mu odwagi, by zareagować. Takich skomlących Bartymeuszy, wrzeszczących do Boga o litość, jest dziś wielu.  I wcale nie mniej jest tych, którzy ich zagłuszają czy uciszają. „Po co dręczyć Nauczyciela? Zawsze tak było – argumentują – że ktoś musi paść ofiarą. Trzeba było się nie wychylać”.

Jezus wchodzi w dialog z Bartymeuszem, zadaje mu pytanie, lecz nie od razu… Cierpliwie czeka, aż ślepiec zrzuci swoje okrycie, aż zdecyduje się porzucić fikcję, w której żył, aż odsłoni wnętrze – nie to wirtualne, lecz prawdziwe. Bóg nie działa w fikcji, „On przywraca wzrok ociemniałym” (por. Ps 146,8), by widzieć świat z należytą ostrością… Urzekająca jest odwaga i wiara Bartymeusza. Tej pierwszej być może wcześniej nie miał, ta druga, koniec końców, przynosi uzdrowienie. „Prawda was wyzwoli” (J 8,32).

« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

19 komentarzy

 

Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Jesteśmy piękni »
16.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Druga Fala »
16.05.2012

Burzenie bastionów
Maciej Biskup OP

Czy przetrwamy? »
15.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Antykaznodzieja »
13.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 6
ocena: