OPe-racja
Dominik Jurczak OP
Akcja ZNICZ
Ostatnio w jednej z klas gimnazjum przeprowadziłem niezapowiedziany sprawdzian. Wiadomo, nic przyjemnego (zarówno dla uczniów, jak i dla nauczyciela). Tematem był Dekalog. O ile odtworzenie kolejnych przykazań nie nastręczało większych trudności, o tyle pojawiły się pewne problemy przy ich interpretacji… Należało między innymi wyjaśnić, o czym mówi trzecie przykazanie. Odpowiedzi otrzymałem różne. Jedna z nich wydała mi się jednak znamienna dla dzisiejszych czasów: „o ważnych świętach, na przykład, Dzień Ojca, Dzień Matki, Wszystkich Świętych”.
Nie ma co ukrywać: żyjemy w świecie, w którym zagłuszono i wyprano świętowanie z jego istoty. I nie mówię tu o „zgniłym Zachodzie”, lecz o „katolickiej Polsce”. Łatwo sprowadzić Boże Narodzenie do prezentów i choinki, Wielkanoc do jajka i śmigusa-dyngusa, a Wszystkich Świętych do zapalenia znicza na grobach najbliższych. Łatwo stawiać pomniki Janowi Pawłowi II. To naprawdę stosunkowo proste. Okazuje się wówczas, że istotniejsza od wiary jest pobożność, rytuał, religijność… Niestety, bez wiary wszystkie one tracą rację bytu, są wypłukane ze swego właściwego znaczenia, stają się fenomenem, który koniec końców trudno uzasadnić. Można się szczycić statystykami, można się przerzucać procentami uczęszczających na niedzielną mszę, tylko czy o to w chrześcijaństwie chodzi? Jak w ludziach, także tych piszących sprawdziany, odsłaniać wiarę w Boga? W dzień Wszystkich Świętych warto przypomnieć, że zbawia nas wyłącznie wiara – nie religijność, choć ta nie jest bez znaczenia…
Zbliżające się dni to nie „święto zmarłych”, lecz żywych; to triumf miłości, wiary i nadziei. Dlaczego zatem w chrześcijanach tyle narzekania i czarnowidztwa? Skąd taki ogrom bez-nadziei? Może dlatego, że już nie odczytujemy przyszłości jako pewnej. Może zapomnieliśmy, że poprzez czas coraz bardziej zbliżamy się do Niego i w Nim się dopełniamy. Nadzieja nie jest powtórzeniem tego, co było, nie jest owocem wspomnienia… Spe salvi facti sumus, „w nadziei już jesteśmy zbawieni”, przypomina Rzymianom Paweł (Rz 8,24), a za nim nam Benedykt XVI w swojej encyklice. Słowa Apostoła Narodów wolę tłumaczyć: „zostaliśmy ocaleni nadzieją” – tak bardziej do mnie przemawiają. Kto „poznał i uwierzył miłości” (por. 1 J 4,16), kto „wbrew nadziei uwierzył nadziei” (Rz 4,18) – został ocalony. To ocalenie pozwala mi z odwagą powtarzać: „jestem do końca kochany i cokolwiek się zdarzy, jestem oczekiwany przez tę Miłość” (por. Spe salvi,3).
Zapalając znicze warto rozpalić na nowo nadzieję, warto odsłonić w sobie wiarę w Boga, warto zapytać o fundamenty naszej pobożności. Być może przywykliśmy do nadziei, może jest ona czymś, z czego niemal nie zdajemy sobie sprawy… Redukcja wiary do pobożności, niestety, grozi nam wszystkim…
« powrót
17 komentarzy
-
2009-11-09
agi
błogosławieństwa
Jak w tej perspektywie mówić o błogosławieństwach? » -
2009-11-08
Agata
Re: Re:
"A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że... » -
2009-11-06
tommy
Re:
Jak już ksiądz mówi o "święcie zmarłych" to już nie jest dobrze... Od kogoś trzeba wymagać... W... »
„Czy wspólnota rozeznała, że jest siostra chora?” – spytał pewnym głosem prezbiter, gdy jedna z mniszek poprosiła go o udzielenie sakramentu chorych przy okazji Światowego Dnia Chorego. Zdezorientowana kobieta nie wiedziała, jak zareagować i co odpowiedzieć. „Czy przypadkiem każdy z nas nie jest chory?” – nieporadnie próbowała się usprawiedliwić. W tym miejscu wypada siostrze przyznać rację. Każdy coś tam ma, każdy na coś choruje. Jednak czy fakt ten stanowi dla nas, łacinników, wystarczające alibi?
... więcej »Dziś środa popielcowa, caput ieiunii, rozpoczynamy zatem Wielki Post: czterdziestodniowy okres pokuty. Warto dodać, że nie jest to czas pokuty samej w sobie, lecz tylko takiej, do której kluczem i perspektywą jest Zmartwychwstanie Pana. Inaczej wszelkie wyrzeczenia czy ćwiczenia duchowe będą mogły pompować (i tak wystarczająco już rozdmuchane) nasze „ego”, zamiast rzeczywiście przysposabiać oraz umacniać do walki ze złym duchem. Nie chodzi o to, by wskutek Wielkiego Postu odklepać więcej modlitw, zaliczyć serię dodatkowych nabożeństw, czy też wyrobić sobie zgrabniejszą sylwetkę… „Czyż i poganie tego nie czynią?” (Mt 5). Tajemnica Postu kryje się w duchowej i odnowionej przestrzeni, właściwie przygotowanej na świt Wielkiej Nocy.
... więcej »Często chcielibyśmy, by Jezus zniósł jednak pewne prawa, nawet te mające za sobą szlachetną przeszłość, prawa szacowne, które w rozmaitym czasie zmieniały bieg historii, pisane dużą literą. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by niektórych proroków – także tych współczesnych – sprytnie przeinterpretować, zagłuszyć raz na zawsze, usunąć z pamięci. Wolelibyśmy nigdy ich nie spotkać i nie usłyszeć. Jezus tymczasem nie tyle nie znosi Prawa czy Proroków (por. Mt 5,17), ile ich do końca miłuje, pokazując tym samym, czym wypełnić pierwsze oraz jak rozumieć drugich…
... więcej »Struktura aktu wiary ma wyjątkowo osobisty charakter – jest tajemnicą zakotwiczoną w najbardziej wewnętrznej głębi ludzkiego „ja”. Choć tak sporo wiemy o człowieku, choć potrafimy opisać przestrzenie, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy, jednak wobec kogoś, kto realnie poczuł wezwanie do stania się chrześcijaninem, stajemy niemal bezradni. Nasza bezsilność nie wynika bynajmniej z braku wiedzy, co do tego, jak wygląda procedura przyjmowania nowych członków do Kościoła. Ona dotyka nas samych. I choć przenika nas radość, że Bóg „namacalnie” działa w świecie, trawi nas lęk przed odkryciem oschłości i pustki naszej wiary.
Niniejszy tekst ma być formą podzielenia się doświadczeniem katechumenatu, jednak nie z perspektywy katechumena, więc kogoś kto radykalnie chce zbliżyć się do Prawdy, lecz przewodnika, który ma w jej odkrywaniu towarzyszyć. Przyznam, że to doświadczenie niesamowite, niezwykle uczące, jedyna w swoim rodzaju przygoda, do tego stopnia, że wraz z upływem czasu poważnie zacząłem zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nasze role się nie odwróciły. W pewnym sensie tak się właśnie stało, czego dowodem (i konsekwencją) może być konsekracja zakonna i habit, jaki teraz noszę.
... więcej »Niezwykle interesująca, choć wcale nieprosta w lekturze, jest ostatnia adhortacja Verbum Domini, w której Benedykt XVI zbiera dyskusje i postulaty wyrażone na synodzie biskupów w 2008 roku. Zgromadzeni w Rzymie z rozmaitych stron świata oraz z różnych tradycji kościelnych „ojcowie synodalni” dyskutowali o Słowie Bożym. W dokumencie papież z właściwą sobie precyzją dokonuje analizy, jakie miejsce zajmuje i powinno zajmować Słowo Boże w życiu każdego człowieka: chrześcijanina i nie-chrześcijanina; tych, którzy uczestniczą w życiu Kościoła, jak i tych, co pozostają na jego marginesie.
... więcej »

















