OPe-racja
Dominik Jurczak OP
Blask Prawdy
Tendencje wypychania nawet spraw ważnych poza margines towarzyszyły ludzkości, a więc nie dotyczy to wyłącznie chrześcijan, niemal w każdym czasie. Dla przykładu można prześledzić historię starożytnej Cyprianowej formuły: „poza Kościołem nie ma zbawienia” (nulla salus extra Ecclesiam), by przekonać się, jak stopniowo, w imię godnego podziwu strzeżenia Prawdy, nabierała ona odmiennego znaczenia. W konsekwencji okazywało się, że nie zawsze chodziło o Prawdę, lecz o sposób jej artykułowania. Sprawa niewątpliwie bardzo istotna, ale czy najważniejsza?
Inność zawsze razi, prowokuje, a nade wszystko grozi zakwestionowaniem wypracowanego status quo. Są wszak przestrzenie, także i w nas, których blaskiem Gwiazdy wygodniej nie prześwietlać, by nie przerazić się sobą, by nie zanegować części nas samych, by nie musieć ponownie wyruszać w drogę… Tymczasem w los wędrowca wpisane są zarówno trud, jak i zmęczenie. „Jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana” (2 Kor 5,6).
Oczywiście, prościej i efektywniej sięgać po rozwiązania raz kiedyś sprawdzone. Problem w tym, że nie wszystkie z nich są już dziś adekwatne, niektóre straciły ze swej genialności. Dlaczego tak się dzieje? Bo Prawdy nie da się zabetonować, nie da się jej zamknąć nawet w najdoskonalszym z ludzkiego punktu widzenia systemie. Nieskończony przyjął granice skończoności, choć na zawsze pozostanie Nieskończonym…
Mędrcy ze Wschodu fascynują swą wytrwałością. Nie zdezerterowali, gdy na pewien czas stracili z oczu Gwiazdę, nie zadowolili się fragmentem Prawdy, lecz wyruszyli, by odnaleźć ją w pełni. Eksperci Heroda, którzy znali Pisma i udzielali poprawnych odpowiedzi co do Mesjasza, nie zdecydowali się na dalszą drogę. Mędrcy tymczasem czuli, że sama wiedza nie ukoi ich tęsknoty, urzeczeni blaskiem Gwiazdy podejrzewali, że aby poznać Chrystusa, trzeba opuścić swój bezpieczny świat, że trzeba odważnie stawiać kolejne kroki… Nie przejęli się pewnością arcykapłanów i uczonych w Piśmie, wedle których królestwo Boże dostępne było jedynie Żydom. Jak się z czasem okazało, „poganie są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie” (Ef 3,5). Mędrcowie byli jednymi z pierwszych, którzy Go poznali.
Intrygujące jest to, że nawet po tym jak padli na twarz przed Panem (προσκύνησις), nie zatrzymali się, lecz ruszyli dalej, choć trasa powrotna przebiegała inaczej niż to wcześniej planowali… Przyszli z darami, których – w przeciwieństwie do Heroda – nie obawiali się stracić. Ich puste ręce, przeniknięte pragnieniem poznania Prawdy, wystarczyły, by przyjąć dar, którym jest On sam: Bóg z Boga, Światłość ze Światłości…
To nie przypadek, że rozpoznali Pana jedynie pasterze i Mędrcy. Nikt inny. W naszej wędrówce potrzeba prostoty pasterzy i mądrości Mędrców, także w nazywaniu Prawdy. Istotnie, pasterze mieli coś z mądrości Mędrców, a Mędrcy z prostoty pasterzy…
« powrót
31 komentarzy
-
2010-01-12
Piotr
Ocena:



przedłużane "u"..
Witaj angelos! Prawdziwy blask prawdy w Twoim przedłużanym "u" angelos! no i jak piszesz robi się... » -
2010-01-10
angelos
ilustracja, relikwiarz w Kolonii, starożytna Persja
Dzięki! Poproszę o szczegóły, jak już kolędę odeśpisz. Że mi się pod najnowszym wpisem komentarz... » -
2010-01-10
Dominik Jurczak OP
Re: ilustracja, relikwiarz w Kolonii, starożytna Persja
Inicjał pochodzi z Ratyzbony, z klasztoru mniszek dominikańskich:) Przepraszam za brak... »
„Czy wspólnota rozeznała, że jest siostra chora?” – spytał pewnym głosem prezbiter, gdy jedna z mniszek poprosiła go o udzielenie sakramentu chorych przy okazji Światowego Dnia Chorego. Zdezorientowana kobieta nie wiedziała, jak zareagować i co odpowiedzieć. „Czy przypadkiem każdy z nas nie jest chory?” – nieporadnie próbowała się usprawiedliwić. W tym miejscu wypada siostrze przyznać rację. Każdy coś tam ma, każdy na coś choruje. Jednak czy fakt ten stanowi dla nas, łacinników, wystarczające alibi?
... więcej »Dziś środa popielcowa, caput ieiunii, rozpoczynamy zatem Wielki Post: czterdziestodniowy okres pokuty. Warto dodać, że nie jest to czas pokuty samej w sobie, lecz tylko takiej, do której kluczem i perspektywą jest Zmartwychwstanie Pana. Inaczej wszelkie wyrzeczenia czy ćwiczenia duchowe będą mogły pompować (i tak wystarczająco już rozdmuchane) nasze „ego”, zamiast rzeczywiście przysposabiać oraz umacniać do walki ze złym duchem. Nie chodzi o to, by wskutek Wielkiego Postu odklepać więcej modlitw, zaliczyć serię dodatkowych nabożeństw, czy też wyrobić sobie zgrabniejszą sylwetkę… „Czyż i poganie tego nie czynią?” (Mt 5). Tajemnica Postu kryje się w duchowej i odnowionej przestrzeni, właściwie przygotowanej na świt Wielkiej Nocy.
... więcej »Często chcielibyśmy, by Jezus zniósł jednak pewne prawa, nawet te mające za sobą szlachetną przeszłość, prawa szacowne, które w rozmaitym czasie zmieniały bieg historii, pisane dużą literą. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by niektórych proroków – także tych współczesnych – sprytnie przeinterpretować, zagłuszyć raz na zawsze, usunąć z pamięci. Wolelibyśmy nigdy ich nie spotkać i nie usłyszeć. Jezus tymczasem nie tyle nie znosi Prawa czy Proroków (por. Mt 5,17), ile ich do końca miłuje, pokazując tym samym, czym wypełnić pierwsze oraz jak rozumieć drugich…
... więcej »Struktura aktu wiary ma wyjątkowo osobisty charakter – jest tajemnicą zakotwiczoną w najbardziej wewnętrznej głębi ludzkiego „ja”. Choć tak sporo wiemy o człowieku, choć potrafimy opisać przestrzenie, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy, jednak wobec kogoś, kto realnie poczuł wezwanie do stania się chrześcijaninem, stajemy niemal bezradni. Nasza bezsilność nie wynika bynajmniej z braku wiedzy, co do tego, jak wygląda procedura przyjmowania nowych członków do Kościoła. Ona dotyka nas samych. I choć przenika nas radość, że Bóg „namacalnie” działa w świecie, trawi nas lęk przed odkryciem oschłości i pustki naszej wiary.
Niniejszy tekst ma być formą podzielenia się doświadczeniem katechumenatu, jednak nie z perspektywy katechumena, więc kogoś kto radykalnie chce zbliżyć się do Prawdy, lecz przewodnika, który ma w jej odkrywaniu towarzyszyć. Przyznam, że to doświadczenie niesamowite, niezwykle uczące, jedyna w swoim rodzaju przygoda, do tego stopnia, że wraz z upływem czasu poważnie zacząłem zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nasze role się nie odwróciły. W pewnym sensie tak się właśnie stało, czego dowodem (i konsekwencją) może być konsekracja zakonna i habit, jaki teraz noszę.
... więcej »Niezwykle interesująca, choć wcale nieprosta w lekturze, jest ostatnia adhortacja Verbum Domini, w której Benedykt XVI zbiera dyskusje i postulaty wyrażone na synodzie biskupów w 2008 roku. Zgromadzeni w Rzymie z rozmaitych stron świata oraz z różnych tradycji kościelnych „ojcowie synodalni” dyskutowali o Słowie Bożym. W dokumencie papież z właściwą sobie precyzją dokonuje analizy, jakie miejsce zajmuje i powinno zajmować Słowo Boże w życiu każdego człowieka: chrześcijanina i nie-chrześcijanina; tych, którzy uczestniczą w życiu Kościoła, jak i tych, co pozostają na jego marginesie.
... więcej »

















