Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

OPe-racja
Dominik Jurczak OP

13.01.2010 20:05

Na zdrowie

„Oby tylko zdrówko było!” – to podczas kolędy chyba najczęściej powtarzane sformułowanie. Niektórzy jednak, a jest ich wcale niemało, dodają: „bo to najważniejsze!”. Niewątpliwie, Mistrz z Czarnolasu z takiego obrotu sprawy byłby zadowolony. Jego fraszka wychwalająca „szlachetne zdrowie” odniosła triumf, przynajmniej dydaktyczny, „że nic nad zdrowie ani lepszego, ani droższego”. Choć szanuję i cenię Kochanowskiego, to jednak nie mogę się z nim – a także ze wszystkimi wypowiadającymi podobne opinie – tak łatwo zgodzić. Czy aby na pewno „tylko zdrówko” było najważniejsze?


Miałem dziś okazję, w zastępstwie, przez parę godzin chodzić z posługą sakramentalną po szpitalu. Różne oddziały, mnóstwo osób, wiele spotkań… Niektórzy z życzliwością reagowali na mój widok, inni z przerażeniem w oczach wysłuchiwali propozycji przyjęcia sakramentu namaszczenia chorych, sądząc zapewne, że mowa o ostatnim… Notabene, sporo jeszcze potrzeba czasu i katechezy, by zmienić obiegowe myślenie o tym sakramencie. Co mnie jednak zaskoczyło, to dużo mniejsza częstotliwość „życzeń zdrowia” niż ma to miejsce podczas kolędy. Wydawałoby się, że szpital jest do tego najwłaściwszym miejscem, a jednak… Niestety, tam dla wielu zdrowie to sprawa przeszłości… Co w takiej sytuacji? Jak mówić ludziom o Bogu, by nie zaserwować „pobożnej papki” zaprawionej łatwymi odpowiedziami…

Gdy tak przemieszczałem się z Najświętszym Sakramentem między oddziałami, stanęły mi przed oczyma spotkania z ludźmi, także te kolędowe, którym nie brakowało ani zdrowia, ani pomyślności, ani pieniędzy. Mieli to, co „najważniejsze”, a jednak wcale nie wyglądali na szczęśliwych. Wśród nich byli i tacy, którzy w akcie desperacji chcieli targnąć się na własne życie… Czego zabrakło? Miłości. I nie myślę tu o uczuciu, lecz o takiej Miłości, której na imię Bóg, która naszemu życiu nadaje sens i właściwy kierunek, która promieniuje nie tylko na nas samych, lecz także na innych.

Bez wątpienia, uczenie się i odkrywanie Miłości nie należy do najprostszych. Lecz skoro Miłość ma coś znaczyć w naszym życiu, jeśli w doświadczanym bezsensie istnienia nie ma stanowić wyłącznie tandetnej plomby, to oznacza, że związana będzie z trudem. Tak, poszukiwanie Boga jako Miłości to niewątpliwie bonum arduum, to nieustanny wysiłek stawiania Go na pierwszym miejscu. Bez tej osobowej Miłości zdrowie – z całą pewnością „szlachetne” – na nic się nie przyda.

W tej perspektywie jakże ważne i prorocze są słowa Benedykta XVI: „Dzisiaj, gdy na rozległych obszarach Ziemi wierze grozi, że zgaśnie jak płomień, który nie jest już podsycany, najważniejszym priorytetem jest uobecnianie Boga w świecie i otwieranie ludziom dostępu do Boga. Nie do jakiegokolwiek boga, ale tego Boga, który mówił na Synaju; do tego Boga, którego oblicze rozpoznajemy w miłości, która daje się do końca (por. J 13,1) – w Jezusie Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Prawdziwym problemem w obecnej chwili dziejowej jest to, że Bóg znika z horyzontu ludzi oraz, że wraz z gaśnięciem pochodzącego od Boga światła ludzkość traci orientację, a niszczące skutki tego procesu coraz bardziej stają się widoczne” (List Benedykta XVI dotyczący zniesienia ekskomuniki czterech biskupów wyświęconych przez arcybiskupa Lefebvre’a).

Jak podsycać w ludziach płomień wiary, by nie stracili w życiu właściwej orientacji, by Bóg nie zniknął z horyzontu ich życia? Jak sprawić, by nawet „szlachetne zdrowie” nie przyćmiło Jego blasku?

***

Na koniec dziękuję za wszystkie modlitwy… Tym razem proszę, by pamiętać o ofiarach trzęsienia ziemi na Haiti, miejscu bliskim wszystkim dominikanom. Mija dokładnie 500 lat od momentu, gdy Bracia Kaznodzieje dotarli na „Hispaniolę”. Wśród nich, między innymi, Pedro de Córdoba, Antonio de Montesinos, Bernardo de Santo Domingo, Domingo de Villamayor…


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

27 komentarzy

  • 2010-01-17
    Kasia (Sz)

    :-)
    Ależ fantastyczne świadectwo!!! »
  • 2010-01-17
    Fasola

    Re: Re: hihi :))) Nie nawracać !
    Myślę, podobnie jak Ty, że czasem swoje entuzjastyczne uniesienia wiary trzeba przed innymi ukryć... »
  • 2010-01-16
    angelos

    Roman Brandstaetter
    Ceterum censeo, Roman Brandstaetter jest wspaniałym tłumaczem i autorem. I o ile będę mieć wybór,... »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


20.03.2011 14:10 | Czy wspólnota rozeznała?

„Czy wspólnota rozeznała, że jest siostra chora?” – spytał pewnym głosem prezbiter, gdy jedna z mniszek poprosiła go o udzielenie sakramentu chorych przy okazji Światowego Dnia Chorego. Zdezorientowana kobieta nie wiedziała, jak zareagować i co odpowiedzieć. „Czy przypadkiem każdy z nas nie jest chory?” – nieporadnie próbowała się usprawiedliwić. W tym miejscu wypada siostrze przyznać rację. Każdy coś tam ma, każdy na coś choruje. Jednak czy fakt ten stanowi dla nas, łacinników, wystarczające alibi?

... więcej »

09.03.2011 21:46 | Wielkanocny czas pokuty

Dziś środa popielcowa, caput ieiunii, rozpoczynamy zatem Wielki Post: czterdziestodniowy okres pokuty. Warto dodać, że nie jest to czas pokuty samej w sobie, lecz tylko takiej, do której kluczem i perspektywą jest Zmartwychwstanie Pana. Inaczej wszelkie wyrzeczenia czy ćwiczenia duchowe będą mogły pompować (i tak wystarczająco już rozdmuchane) nasze „ego”, zamiast rzeczywiście przysposabiać oraz umacniać do walki ze złym duchem. Nie chodzi o to, by wskutek Wielkiego Postu odklepać więcej modlitw, zaliczyć serię dodatkowych nabożeństw, czy też wyrobić sobie zgrabniejszą sylwetkę… „Czyż i poganie tego nie czynią?” (Mt 5). Tajemnica Postu kryje się w duchowej i odnowionej przestrzeni, właściwie przygotowanej na świt Wielkiej Nocy.

... więcej »

13.02.2011 11:08 | Większa znaczy Chrystusowa

Często chcielibyśmy, by Jezus zniósł jednak pewne prawa, nawet te mające za sobą szlachetną przeszłość, prawa szacowne, które w rozmaitym czasie zmieniały bieg historii, pisane dużą literą. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by niektórych proroków – także tych współczesnych – sprytnie przeinterpretować, zagłuszyć raz na zawsze, usunąć z pamięci. Wolelibyśmy nigdy ich nie spotkać i nie usłyszeć. Jezus tymczasem nie tyle nie znosi Prawa czy Proroków (por. Mt 5,17), ile ich do końca miłuje, pokazując tym samym, czym wypełnić pierwsze oraz jak rozumieć drugich…

... więcej »

30.01.2011 18:44 | Katechumenat

Struktura aktu wiary ma wyjątkowo osobisty charakter – jest tajemnicą zakotwiczoną w najbardziej wewnętrznej głębi ludzkiego „ja”. Choć tak sporo wiemy o człowieku, choć potrafimy opisać przestrzenie, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy, jednak wobec kogoś, kto realnie poczuł wezwanie do stania się chrześcijaninem, stajemy niemal bezradni. Nasza bezsilność nie wynika bynajmniej z braku wiedzy, co do tego, jak wygląda procedura przyjmowania nowych członków do Kościoła. Ona dotyka nas samych. I choć przenika nas radość, że Bóg „namacalnie” działa w świecie, trawi nas lęk przed odkryciem oschłości i pustki naszej wiary.

Niniejszy tekst ma być formą podzielenia się doświadczeniem katechumenatu, jednak nie z perspektywy katechumena, więc kogoś kto radykalnie chce zbliżyć się do Prawdy, lecz przewodnika, który ma w jej odkrywaniu towarzyszyć. Przyznam, że to doświadczenie niesamowite, niezwykle uczące, jedyna w swoim rodzaju przygoda, do tego stopnia, że wraz z upływem czasu poważnie zacząłem zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nasze role się nie odwróciły. W pewnym sensie tak się właśnie stało, czego dowodem (i konsekwencją) może być konsekracja zakonna i habit, jaki teraz noszę.

... więcej »

27.11.2010 13:49 | Verbum Domini

Niezwykle interesująca, choć wcale nieprosta w lekturze, jest ostatnia adhortacja Verbum Domini, w której Benedykt XVI zbiera dyskusje i postulaty wyrażone na synodzie biskupów w 2008 roku. Zgromadzeni w Rzymie z rozmaitych stron świata oraz z różnych tradycji kościelnych „ojcowie synodalni” dyskutowali o Słowie Bożym. W dokumencie papież z właściwą sobie precyzją dokonuje analizy, jakie miejsce zajmuje i powinno zajmować Słowo Boże w życiu każdego człowieka: chrześcijanina i nie-chrześcijanina; tych, którzy uczestniczą w życiu Kościoła, jak i tych, co pozostają na jego marginesie.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 11