OPe-racja
Dominik Jurczak OP
Molestowanie
W ostatnich dniach bombardowani jesteśmy informacjami – czy to z Irlandii, czy z Niemiec – dotyczącymi molestowania seksualnego, jakiego, w sposób przewrotny i odrażający, dopuszczali się „ludzie Kościoła”. Niewątpliwie są to sprawy bolesne, o których nie sposób pisać bez emocji, które pewnie – by przypomnieć prawdę o skutkach grzechu pierworodnego – nie zamykają się granicach dwóch lokalnych Kościołów, które jednak domagają się jasnego stanowiska: potępienia zła przy jednoczesnym ocaleniu człowieka. Prawda bowiem musi być wypowiedziana w miłości – veritas in caritate (Ef 4,15) – inaczej przeradza się w mniej lub bardziej zakamuflowaną ideologię, której ostrze może ranić równie mocno, jak i głęboko.
Granica między potępieniem zła a pragnieniem ocalenia człowieka (z obu stron barykady!) jest niebywale cienka, szczególnie, gdy w grę wkraczają argumenty apologetyczne, tworząc wrażenie strzeżenia za wszelką cenę image’u Kościoła. Przekonali się o tym ci, co w bronieniu instytucji poszli zbyt daleko, którzy – z różnych pobudek – „zamiatali pod dywan”, milczeli, bądź rozmijali się z prawdą.
Śledząc co rusz pojawiające się w mediach newsy nie sposób nie zauważyć, że wpadają one w koleiny dwóch, równie kłamliwych, skrajności: dawniej w Kościele nie było miejsca na molestowanie, dziś wydaje się, że w Kościele przede wszystkim molestują. Obie ekstrema trącą naiwnością.
Spotkanie irlandzkich biskupów z Benedyktem XVI jest dowodem na to, że Kościół chce zmierzyć się z prawdą, także tą bolesną, nawet jeśli w przeszłości bywało inaczej. Mam wszakże wątpliwości, czy istnieją sensowne, systemowe rozwiązania, czy od samego papieża po prostu nie oczekujemy zbyt wiele. Wiemy przecież, że żadne prawo, żadna też instytucja – a na Kościół z pewnością można spojrzeć w ten sposób, pamiętając równocześnie, że nie jest to wyczerpująca perspektywa – złożoności rzeczywistości nie oddadzą. Grzech, niestety, wcześniej czy później znajdzie swoją szczelinę… Nie w szóstym, to w innym przykazaniu…
W tym miejscu warto przywołać fragment orędzia Benedykta XVI na tegoroczny Wielki Post, w którym papież przypomina o istnieniu w człowieku stałej pokusy, „żeby upatrywać źródła zła w przyczynach zewnętrznych. W wielu współczesnych ideologiach, jak dobrze popatrzeć, występuje ta przesłanka: skoro niesprawiedliwość pochodzi «z zewnątrz», to aby zapanowała sprawiedliwość, wystarczy usunąć zewnętrzne przyczyny, które uniemożliwiają jej urzeczywistnienie. Ten sposób myślenia (…) jest naiwny i krótkowzroczny. Niesprawiedliwość, owoc zła, nie ma jedynie zewnętrznych korzeni; rodzi się ona w sercu człowieka, w którym tkwią zalążki tajemniczej zmowy ze złem”. Innymi słowy, mrzonki, że wyłącznie instytucjonalne, zewnętrzne działania załatwią sprawę, bez konieczności nawrócenia każdego z nas, z góry skazane są na niepowodzenie…
Przypadki molestowania seksualnego to nie tyle test dla papieża, co przede wszystkim dla nas, dla ludzi ochrzczonych (a więc także i świeckich!), dla całego Kościoła. Czy w Kościele grzesznik – nie wyłączając nas samych – ma swoje miejsce? Może warto, u progu Wielkiego Postu, podjąć post i pokutę nie tylko za ofiary molestowania, lecz również – tak jak to Kościół czynił przez wszystkie wieki z grzesznikami – za tych, którzy się pogubili w pójściu za Chrystusem, za tych, którzy instrumentalnie wykorzystali swoje powołanie…
« powrót
23 komentarze
-
2010-02-25
Dominik Jurczak OP
czytanie komentarzy
Przepraszam, ale chwilowo nie mam dostępu do Internetu, więc wszystkie komentarze z przyjemnością... » -
2010-02-22
philr
Re: Mati
Oczywiście, że nie jesteśmy idealni - ale nie możemy też po prostu usprawiedliwiać się, że... » -
2010-02-22
Kasia (Sz)
inteligentne spostrzeżenie z tą ofiarą!
To samo o.Dominik napisał we wpisie "Boży dystans": "W chrześcijaństwie NIE TYLE CHODZI O... »
„Czy wspólnota rozeznała, że jest siostra chora?” – spytał pewnym głosem prezbiter, gdy jedna z mniszek poprosiła go o udzielenie sakramentu chorych przy okazji Światowego Dnia Chorego. Zdezorientowana kobieta nie wiedziała, jak zareagować i co odpowiedzieć. „Czy przypadkiem każdy z nas nie jest chory?” – nieporadnie próbowała się usprawiedliwić. W tym miejscu wypada siostrze przyznać rację. Każdy coś tam ma, każdy na coś choruje. Jednak czy fakt ten stanowi dla nas, łacinników, wystarczające alibi?
... więcej »Dziś środa popielcowa, caput ieiunii, rozpoczynamy zatem Wielki Post: czterdziestodniowy okres pokuty. Warto dodać, że nie jest to czas pokuty samej w sobie, lecz tylko takiej, do której kluczem i perspektywą jest Zmartwychwstanie Pana. Inaczej wszelkie wyrzeczenia czy ćwiczenia duchowe będą mogły pompować (i tak wystarczająco już rozdmuchane) nasze „ego”, zamiast rzeczywiście przysposabiać oraz umacniać do walki ze złym duchem. Nie chodzi o to, by wskutek Wielkiego Postu odklepać więcej modlitw, zaliczyć serię dodatkowych nabożeństw, czy też wyrobić sobie zgrabniejszą sylwetkę… „Czyż i poganie tego nie czynią?” (Mt 5). Tajemnica Postu kryje się w duchowej i odnowionej przestrzeni, właściwie przygotowanej na świt Wielkiej Nocy.
... więcej »Często chcielibyśmy, by Jezus zniósł jednak pewne prawa, nawet te mające za sobą szlachetną przeszłość, prawa szacowne, które w rozmaitym czasie zmieniały bieg historii, pisane dużą literą. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by niektórych proroków – także tych współczesnych – sprytnie przeinterpretować, zagłuszyć raz na zawsze, usunąć z pamięci. Wolelibyśmy nigdy ich nie spotkać i nie usłyszeć. Jezus tymczasem nie tyle nie znosi Prawa czy Proroków (por. Mt 5,17), ile ich do końca miłuje, pokazując tym samym, czym wypełnić pierwsze oraz jak rozumieć drugich…
... więcej »Struktura aktu wiary ma wyjątkowo osobisty charakter – jest tajemnicą zakotwiczoną w najbardziej wewnętrznej głębi ludzkiego „ja”. Choć tak sporo wiemy o człowieku, choć potrafimy opisać przestrzenie, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy, jednak wobec kogoś, kto realnie poczuł wezwanie do stania się chrześcijaninem, stajemy niemal bezradni. Nasza bezsilność nie wynika bynajmniej z braku wiedzy, co do tego, jak wygląda procedura przyjmowania nowych członków do Kościoła. Ona dotyka nas samych. I choć przenika nas radość, że Bóg „namacalnie” działa w świecie, trawi nas lęk przed odkryciem oschłości i pustki naszej wiary.
Niniejszy tekst ma być formą podzielenia się doświadczeniem katechumenatu, jednak nie z perspektywy katechumena, więc kogoś kto radykalnie chce zbliżyć się do Prawdy, lecz przewodnika, który ma w jej odkrywaniu towarzyszyć. Przyznam, że to doświadczenie niesamowite, niezwykle uczące, jedyna w swoim rodzaju przygoda, do tego stopnia, że wraz z upływem czasu poważnie zacząłem zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nasze role się nie odwróciły. W pewnym sensie tak się właśnie stało, czego dowodem (i konsekwencją) może być konsekracja zakonna i habit, jaki teraz noszę.
... więcej »Niezwykle interesująca, choć wcale nieprosta w lekturze, jest ostatnia adhortacja Verbum Domini, w której Benedykt XVI zbiera dyskusje i postulaty wyrażone na synodzie biskupów w 2008 roku. Zgromadzeni w Rzymie z rozmaitych stron świata oraz z różnych tradycji kościelnych „ojcowie synodalni” dyskutowali o Słowie Bożym. W dokumencie papież z właściwą sobie precyzją dokonuje analizy, jakie miejsce zajmuje i powinno zajmować Słowo Boże w życiu każdego człowieka: chrześcijanina i nie-chrześcijanina; tych, którzy uczestniczą w życiu Kościoła, jak i tych, co pozostają na jego marginesie.
... więcej »

















