OPe-racja
Dominik Jurczak OP
2010
Molestowanie
W ostatnich dniach bombardowani jesteśmy informacjami – czy to z Irlandii, czy z Niemiec – dotyczącymi molestowania seksualnego, jakiego, w sposób przewrotny i odrażający, dopuszczali się „ludzie Kościoła”. Niewątpliwie są to sprawy bolesne, o których nie sposób pisać bez emocji, które pewnie – by przypomnieć prawdę o skutkach grzechu pierworodnego – nie zamykają się granicach dwóch lokalnych Kościołów, które jednak domagają się jasnego stanowiska: potępienia zła przy jednoczesnym ocaleniu człowieka. Prawda bowiem musi być wypowiedziana w miłości – veritas in caritate (Ef 4,15) – inaczej przeradza się w mniej lub bardziej zakamuflowaną ideologię, której ostrze może ranić równie mocno, jak i głęboko.
Granica między potępieniem zła a pragnieniem ocalenia człowieka (z obu stron barykady!) jest niebywale cienka, szczególnie, gdy w grę wkraczają argumenty apologetyczne, tworząc wrażenie strzeżenia za wszelką cenę image’u Kościoła. Przekonali się o tym ci, co w bronieniu instytucji poszli zbyt daleko, którzy – z różnych pobudek – „zamiatali pod dywan”, milczeli, bądź rozmijali się z prawdą.
Śledząc co rusz pojawiające się w mediach newsy nie sposób nie zauważyć, że wpadają one w koleiny dwóch, równie kłamliwych, skrajności: dawniej w Kościele nie było miejsca na molestowanie, dziś wydaje się, że w Kościele przede wszystkim molestują. Obie ekstrema trącą naiwnością.
Spotkanie irlandzkich biskupów z Benedyktem XVI jest dowodem na to, że Kościół chce zmierzyć się z prawdą, także tą bolesną, nawet jeśli w przeszłości bywało inaczej. Mam wszakże wątpliwości, czy istnieją sensowne, systemowe rozwiązania, czy od samego papieża po prostu nie oczekujemy zbyt wiele. Wiemy przecież, że żadne prawo, żadna też instytucja – a na Kościół z pewnością można spojrzeć w ten sposób, pamiętając równocześnie, że nie jest to wyczerpująca perspektywa – złożoności rzeczywistości nie oddadzą. Grzech, niestety, wcześniej czy później znajdzie swoją szczelinę… Nie w szóstym, to w innym przykazaniu…
W tym miejscu warto przywołać fragment orędzia Benedykta XVI na tegoroczny Wielki Post, w którym papież przypomina o istnieniu w człowieku stałej pokusy, „żeby upatrywać źródła zła w przyczynach zewnętrznych. W wielu współczesnych ideologiach, jak dobrze popatrzeć, występuje ta przesłanka: skoro niesprawiedliwość pochodzi «z zewnątrz», to aby zapanowała sprawiedliwość, wystarczy usunąć zewnętrzne przyczyny, które uniemożliwiają jej urzeczywistnienie. Ten sposób myślenia (…) jest naiwny i krótkowzroczny. Niesprawiedliwość, owoc zła, nie ma jedynie zewnętrznych korzeni; rodzi się ona w sercu człowieka, w którym tkwią zalążki tajemniczej zmowy ze złem”. Innymi słowy, mrzonki, że wyłącznie instytucjonalne, zewnętrzne działania załatwią sprawę, bez konieczności nawrócenia każdego z nas, z góry skazane są na niepowodzenie…
Przypadki molestowania seksualnego to nie tyle test dla papieża, co przede wszystkim dla nas, dla ludzi ochrzczonych (a więc także i świeckich!), dla całego Kościoła. Czy w Kościele grzesznik – nie wyłączając nas samych – ma swoje miejsce? Może warto, u progu Wielkiego Postu, podjąć post i pokutę nie tylko za ofiary molestowania, lecz również – tak jak to Kościół czynił przez wszystkie wieki z grzesznikami – za tych, którzy się pogubili w pójściu za Chrystusem, za tych, którzy instrumentalnie wykorzystali swoje powołanie…
« powrót
23 komentarze
-
2010-02-25
Dominik Jurczak OP
czytanie komentarzy
Przepraszam, ale chwilowo nie mam dostępu do Internetu, więc wszystkie komentarze z przyjemnością... » -
2010-02-22
philr
Re: Mati
Oczywiście, że nie jesteśmy idealni - ale nie możemy też po prostu usprawiedliwiać się, że... » -
2010-02-22
Kasia (Sz)
inteligentne spostrzeżenie z tą ofiarą!
To samo o.Dominik napisał we wpisie "Boży dystans": "W chrześcijaństwie NIE TYLE CHODZI O... »















