OPe-racja
Dominik Jurczak OP
2010
Fuga mundi
Współczesny człowiek – zdaje się, jak nigdy wcześniej – panicznie poszukuje miejsc, w których będzie mógł spotkać się zwłaszcza ze sobą. Nie wystarcza już szybka i sprawna komunikacja, wysiadają komunikatory i inne modne gadżety, gdyż w gąszczu informacji niezmiernie łatwo zagubić sens istnienia, tego, co rzeczywiście nas konstytuuje. Cóż z tego, że na bieżąco syceni jesteśmy wiadomościami o wydarzeniach, na które tak naprawdę wpływu nie mamy, które jednak spędzają nam sen z powiek. Jak wiele „trawimy” ich każdego dnia! Starczy drobny rachunek sumienia.
„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26) A może zwyczajnie przesadzam. Może poszukiwanie pustyni także i dziś to swoistego rodzaju fuga mundi…
Wspominam o tym nie po to, by odgradzać się od świata, by utyskiwać na przerost psychologizacji – również ten dokonujący się w Kościele, lecz by zwrócić uwagę, że pustynia to nie tylko miejsce kuszenia, jak przypadku Jezusa, lecz również przestrzeń spotkania z nami samymi. Być może na tym polega dziś największe kuszenie – by „uchronić” człowieka przez poznaniem prawdy o sobie, choćby dlatego, że to mało komfortowe…
Trzeba uczciwie przyznać, że konfrontowanie się z własnymi wyobrażeniami (tak negatywnymi jak i pozytywnymi), zajmowanie się sobą, a także tym, na co realnie mamy wpływ, to stanowczo za mało… Do tego nie potrzeba perspektywy wiary, starczy dobry psycholog. Kuszenie Jezusa tymczasem związane jest z próbą Jego posłuszeństwa Bogu. Tu dokonuje się zmaganie, tu tkwi tajemnica pustyni…
Nie bez powodu Duch wyprowadza Jezusa tuż po chrzcie, po tym, jak usłyszał: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym” (Mt 3,17; Mk 1,11). Kusiciel bowiem aż dwa razy bada, atakując najczulsze miejsca: „Jeśli jesteś Synem Bożym”, jak gdyby chciał sprawdzić, czy Jezus z Nazaretu aby na pewno wie, że jest Chrystusem, czy przypadkiem nie zwątpił w miłość Ojca, czy doświadczył jej realnie. „Pytanie” to ponownie padnie pod krzyżem (Mt 27,40). I oczywiście to nie bez znaczenia.
Potrzebujemy, by Duch – nie kto inny – wyprowadzał nas na pustynię, by w pokorze spotkać się z nami samymi, by testować nasze posłuszeństwo i zaufanie Bogu, by przygotować się na doświadczenia, które jeszcze są przed nami. „Wśród stopni duchowego rozwoju – przypomina papież Leon Wielki – nie istnieje nigdy taki, którego by już nie można było przekroczyć”. Dlatego jest Wielki Post…
« powrót
9 komentarzy
-
2010-03-30
Olo
Re: Re: A co to znaczy - fuga mundi ?...
Fugare to po łacinie uciekać... » -
2010-03-26
Dominik Jurczak OP
Re: Re: Re: Fuga mundi
:D » -
2010-03-24
ala
Re: Re: Fuga mundi
Mati, odezwał się we mnie inżynier :) Sorry. Fuga, to nie spoiwo. Fuga, to spoina. Spoiwem można... »















