OPe-racja
Dominik Jurczak OP
Akcja i kontemplacja
Po opublikowaniu adhortacji apostolskiej Vita consecrata Jana Pawła II w 1996 roku pojawiła się wątpliwość, w jaki sposób właściwie oddać w językach narodowych łacińskie praestantia, które to, odwołując się do wielowiekowej chrześcijańskiej tradycji, opisywało życie konsekrowane w relacji do pozostałych „stanów życia” w Kościele. Polski czy angielski tekst dokumentu proponował „obiektywną wyższość” życia konsekrowanego (objective superiority), natomiast hiszpański lub niemiecki przekład postulował „obiektywną doskonałość” (excelencia objetiva, die objektive Vollkommenheit). Po wielu burzliwych dyskusjach ustalono ostatecznie, że każde z tłumaczeń – jako tekst opublikowany przez Stolicę Apostolską, a zatem w pełni oficjalny – należy traktować jako obowiązujące.
Owa „wyższość” czy „doskonałość” osób konsekrowanych nie czyni z nich jakiejś odrębnej kasty, nie stanowi też o ich świętości czy uprzywilejowaniu względem świeckich lub księży. Przeciwnie, odnosi ich do – miejmy nadzieję, że deklarowanego nie tylko słowem – większego radykalizmu w przeżywaniu Ewangelii: w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie.
Dzisiejsza Ewangelia, opisująca wizytę Jezusa w domu swoich przyjaciół, często traktowana była niczym dowód w sporze o wyższość (czy też doskonałość) contemplatio nad actio. Tymczasem niniejszy fragment wcale dylematu takiego nie podejmuje. Cały problem w ogóle wydaje się być fałszywy. Czyż obie kobiety nie mieszkały pod jednym dachem? Zarówno kontemplacja, jak i działanie są konieczne. Żadne z nich – jak pisał średniowieczny mnich Piotr z Celles – nie może zbliżyć się do tronu Bożego bez drugiego.
Jezus, kiedy chwali Marię za wybór „najlepszej cząstki” (Łk 10,42), nie tyle wykopuje przepaść między taką czy inną formą życia, ile raczej wskazuje na postawę, która pozwala człowiekowi odnaleźć pełną radość w Bogu. Jest nią bycie uczniem Pana, uczniem, który z pełnym skupieniem nasłuchuje Go, który „nie pozwala upaść żadnemu Jego słowu na ziemię” (por. 1 Sm 3,19).
Jezus jednak surowo karci Martę. Dwukrotnie zwraca się do niej po imieniu, dostrzegając zarazem jej zdenerwowanie. Wydaje się, że bardziej dosięga ono Mistrza niż jej siostrę – „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła” (Łk 10,41). Podobne wyrzuty ze strony uczniów już wcześniej obudziły Jezusa, gdy podczas burzy spał w łodzi (por. Mk 4,35-40). Wtenczas problemem był „brak wiary” (Mk 4,40), w przypadku Marty jest nim przeświadczenie o słuszności własnych przekonań. Wydaje się jej, że wie, co jej siostra, a nawet sam Jezus, powinni robić. „A potrzeba mało albo tylko jednego” (Łk 10,42).
„Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa, pochłaniałem je, a Twoje słowo stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego. Bo imię Twoje zostało wezwane nade mną, Panie, Boże Zastępów!” (Jr 15,16)
« powrót
6 komentarzy
-
2010-07-26
Marcin Morawski
Ocena:



Re: Re: pytanie o poprawne tłumaczenie
Istotnie, w greckim tekście jest "dobra cząstka"; wg komentarzy filologicznych jest to semityzm:... » -
2010-07-26
Marcin Morawski
Re: obraz
Nie, na tym obrazie jest scena uczty, na której obecne były Marta i Maria - obie są podpisane - i... » -
2010-07-22
nikoghos
Przypomina mi się książka
'O św. Bernardzie' Mertona, w której autor omawia nauczanie ostatniego z Ojców o dwóch wyżej... »
„Czy wspólnota rozeznała, że jest siostra chora?” – spytał pewnym głosem prezbiter, gdy jedna z mniszek poprosiła go o udzielenie sakramentu chorych przy okazji Światowego Dnia Chorego. Zdezorientowana kobieta nie wiedziała, jak zareagować i co odpowiedzieć. „Czy przypadkiem każdy z nas nie jest chory?” – nieporadnie próbowała się usprawiedliwić. W tym miejscu wypada siostrze przyznać rację. Każdy coś tam ma, każdy na coś choruje. Jednak czy fakt ten stanowi dla nas, łacinników, wystarczające alibi?
... więcej »Dziś środa popielcowa, caput ieiunii, rozpoczynamy zatem Wielki Post: czterdziestodniowy okres pokuty. Warto dodać, że nie jest to czas pokuty samej w sobie, lecz tylko takiej, do której kluczem i perspektywą jest Zmartwychwstanie Pana. Inaczej wszelkie wyrzeczenia czy ćwiczenia duchowe będą mogły pompować (i tak wystarczająco już rozdmuchane) nasze „ego”, zamiast rzeczywiście przysposabiać oraz umacniać do walki ze złym duchem. Nie chodzi o to, by wskutek Wielkiego Postu odklepać więcej modlitw, zaliczyć serię dodatkowych nabożeństw, czy też wyrobić sobie zgrabniejszą sylwetkę… „Czyż i poganie tego nie czynią?” (Mt 5). Tajemnica Postu kryje się w duchowej i odnowionej przestrzeni, właściwie przygotowanej na świt Wielkiej Nocy.
... więcej »Często chcielibyśmy, by Jezus zniósł jednak pewne prawa, nawet te mające za sobą szlachetną przeszłość, prawa szacowne, które w rozmaitym czasie zmieniały bieg historii, pisane dużą literą. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by niektórych proroków – także tych współczesnych – sprytnie przeinterpretować, zagłuszyć raz na zawsze, usunąć z pamięci. Wolelibyśmy nigdy ich nie spotkać i nie usłyszeć. Jezus tymczasem nie tyle nie znosi Prawa czy Proroków (por. Mt 5,17), ile ich do końca miłuje, pokazując tym samym, czym wypełnić pierwsze oraz jak rozumieć drugich…
... więcej »Struktura aktu wiary ma wyjątkowo osobisty charakter – jest tajemnicą zakotwiczoną w najbardziej wewnętrznej głębi ludzkiego „ja”. Choć tak sporo wiemy o człowieku, choć potrafimy opisać przestrzenie, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy, jednak wobec kogoś, kto realnie poczuł wezwanie do stania się chrześcijaninem, stajemy niemal bezradni. Nasza bezsilność nie wynika bynajmniej z braku wiedzy, co do tego, jak wygląda procedura przyjmowania nowych członków do Kościoła. Ona dotyka nas samych. I choć przenika nas radość, że Bóg „namacalnie” działa w świecie, trawi nas lęk przed odkryciem oschłości i pustki naszej wiary.
Niniejszy tekst ma być formą podzielenia się doświadczeniem katechumenatu, jednak nie z perspektywy katechumena, więc kogoś kto radykalnie chce zbliżyć się do Prawdy, lecz przewodnika, który ma w jej odkrywaniu towarzyszyć. Przyznam, że to doświadczenie niesamowite, niezwykle uczące, jedyna w swoim rodzaju przygoda, do tego stopnia, że wraz z upływem czasu poważnie zacząłem zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nasze role się nie odwróciły. W pewnym sensie tak się właśnie stało, czego dowodem (i konsekwencją) może być konsekracja zakonna i habit, jaki teraz noszę.
... więcej »Niezwykle interesująca, choć wcale nieprosta w lekturze, jest ostatnia adhortacja Verbum Domini, w której Benedykt XVI zbiera dyskusje i postulaty wyrażone na synodzie biskupów w 2008 roku. Zgromadzeni w Rzymie z rozmaitych stron świata oraz z różnych tradycji kościelnych „ojcowie synodalni” dyskutowali o Słowie Bożym. W dokumencie papież z właściwą sobie precyzją dokonuje analizy, jakie miejsce zajmuje i powinno zajmować Słowo Boże w życiu każdego człowieka: chrześcijanina i nie-chrześcijanina; tych, którzy uczestniczą w życiu Kościoła, jak i tych, co pozostają na jego marginesie.
... więcej »

















