OPe-racja
Dominik Jurczak OP
2010
Akcja i kontemplacja
Po opublikowaniu adhortacji apostolskiej Vita consecrata Jana Pawła II w 1996 roku pojawiła się wątpliwość, w jaki sposób właściwie oddać w językach narodowych łacińskie praestantia, które to, odwołując się do wielowiekowej chrześcijańskiej tradycji, opisywało życie konsekrowane w relacji do pozostałych „stanów życia” w Kościele. Polski czy angielski tekst dokumentu proponował „obiektywną wyższość” życia konsekrowanego (objective superiority), natomiast hiszpański lub niemiecki przekład postulował „obiektywną doskonałość” (excelencia objetiva, die objektive Vollkommenheit). Po wielu burzliwych dyskusjach ustalono ostatecznie, że każde z tłumaczeń – jako tekst opublikowany przez Stolicę Apostolską, a zatem w pełni oficjalny – należy traktować jako obowiązujące.
Owa „wyższość” czy „doskonałość” osób konsekrowanych nie czyni z nich jakiejś odrębnej kasty, nie stanowi też o ich świętości czy uprzywilejowaniu względem świeckich lub księży. Przeciwnie, odnosi ich do – miejmy nadzieję, że deklarowanego nie tylko słowem – większego radykalizmu w przeżywaniu Ewangelii: w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie.
Dzisiejsza Ewangelia, opisująca wizytę Jezusa w domu swoich przyjaciół, często traktowana była niczym dowód w sporze o wyższość (czy też doskonałość) contemplatio nad actio. Tymczasem niniejszy fragment wcale dylematu takiego nie podejmuje. Cały problem w ogóle wydaje się być fałszywy. Czyż obie kobiety nie mieszkały pod jednym dachem? Zarówno kontemplacja, jak i działanie są konieczne. Żadne z nich – jak pisał średniowieczny mnich Piotr z Celles – nie może zbliżyć się do tronu Bożego bez drugiego.
Jezus, kiedy chwali Marię za wybór „najlepszej cząstki” (Łk 10,42), nie tyle wykopuje przepaść między taką czy inną formą życia, ile raczej wskazuje na postawę, która pozwala człowiekowi odnaleźć pełną radość w Bogu. Jest nią bycie uczniem Pana, uczniem, który z pełnym skupieniem nasłuchuje Go, który „nie pozwala upaść żadnemu Jego słowu na ziemię” (por. 1 Sm 3,19).
Jezus jednak surowo karci Martę. Dwukrotnie zwraca się do niej po imieniu, dostrzegając zarazem jej zdenerwowanie. Wydaje się, że bardziej dosięga ono Mistrza niż jej siostrę – „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła” (Łk 10,41). Podobne wyrzuty ze strony uczniów już wcześniej obudziły Jezusa, gdy podczas burzy spał w łodzi (por. Mk 4,35-40). Wtenczas problemem był „brak wiary” (Mk 4,40), w przypadku Marty jest nim przeświadczenie o słuszności własnych przekonań. Wydaje się jej, że wie, co jej siostra, a nawet sam Jezus, powinni robić. „A potrzeba mało albo tylko jednego” (Łk 10,42).
„Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa, pochłaniałem je, a Twoje słowo stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego. Bo imię Twoje zostało wezwane nade mną, Panie, Boże Zastępów!” (Jr 15,16)
« powrót
6 komentarzy
-
2010-07-26
Marcin Morawski
Ocena:



Re: Re: pytanie o poprawne tłumaczenie
Istotnie, w greckim tekście jest "dobra cząstka"; wg komentarzy filologicznych jest to semityzm:... » -
2010-07-26
Marcin Morawski
Re: obraz
Nie, na tym obrazie jest scena uczty, na której obecne były Marta i Maria - obie są podpisane - i... » -
2010-07-22
nikoghos
Przypomina mi się książka
'O św. Bernardzie' Mertona, w której autor omawia nauczanie ostatniego z Ojców o dwóch wyżej... »















