OPe-racja
Dominik Jurczak OP
Bariery
To nie bogactwo było przyczyną zguby bogacza, lecz użytek, jaki z niego zrobił. Z zewnątrz wydawało się, że to właśnie jemu Bóg pobłogosławił. „Ubierał się w purpurę i bisior – znak władzy oraz przynależności do klasy wyższej – i dzień w dzień ucztował wystawnie” (Łk 16,19). Wystawnie to nie znaczy wyłącznie obficie, lecz z przepychem, nie od czasu do czasu, lecz niemal każdego dnia. Nie musiał się niczym przejmować, w przeciwieństwie do Łazarza, który prawdziwe cierpiał biedę. W powszechnym mniemaniu ludzi współczesnych Jezusowi każdy żebrak sam był winien własnego niedostatku. I nie chodzi tu o brak ludzkiej zaradności, lecz o biedę, która stanowi konsekwencję złych czynów, biedę, która jest karą za grzechy. Każdy bez trudu mógł zracjonalizować postawę bogacza: skoro zamożność związana była z Bożym błogosławieństwem, to wina musiała leżeć po stronie nędzarza.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie druga część opowieści, w której to główni bohaterowie zamieniają się rolami. Po śmierci obu okazało się bowiem, że to Łazarz był bogaty przed Bogiem, że znalazł łaskę w oczach Stworzyciela. Grzech bogacza nie tkwił w jego bogactwie, lecz w tym, że nie zdobył się to, by wyjść poza bramę swojego majątku. Szczelnie obwarował się we własnym pałacu znieczulając swoje serce na potrzeby innych, także na Boga. Nawet Abraham, na łonie którego znalazł się Łazarz, nie cierpiał na brak bogactwa. Nie zawahał się jednak, by w razie potrzeby je zostawić, by wyjść w stronę Ziemi Obiecanej…
Bóg nigdy nie stawia barier człowiekowi, nie barykaduje się we własnym pałacu. To my stawiamy mury – nie tylko Jemu samemu, lecz także drugiemu, który idzie obok nas.
„Nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16,7).
« powrót
4 komentarze
-
2010-09-28
córka marnotrawna
Bóg nigdy nie stawia barier człowiekowi, nie barykaduje się we własnym pałacu. To my stawiamy mury – nie tylko Jemu samemu, lecz także drugiemu, który idzie obok nas
Dziékujé za te slowa- jak najbardziej trafione » -
2010-09-26
gaba
Ocena:



Miej serce i patrzaj w serce-tylko tyle i aż tyle....
Miej serce i patrzaj w serce-tylko tyle i aż tyle. » -
2010-09-26
M.
Ocena:



Re:
Piękne!! Dzięki!! »
„Czy wspólnota rozeznała, że jest siostra chora?” – spytał pewnym głosem prezbiter, gdy jedna z mniszek poprosiła go o udzielenie sakramentu chorych przy okazji Światowego Dnia Chorego. Zdezorientowana kobieta nie wiedziała, jak zareagować i co odpowiedzieć. „Czy przypadkiem każdy z nas nie jest chory?” – nieporadnie próbowała się usprawiedliwić. W tym miejscu wypada siostrze przyznać rację. Każdy coś tam ma, każdy na coś choruje. Jednak czy fakt ten stanowi dla nas, łacinników, wystarczające alibi?
... więcej »Dziś środa popielcowa, caput ieiunii, rozpoczynamy zatem Wielki Post: czterdziestodniowy okres pokuty. Warto dodać, że nie jest to czas pokuty samej w sobie, lecz tylko takiej, do której kluczem i perspektywą jest Zmartwychwstanie Pana. Inaczej wszelkie wyrzeczenia czy ćwiczenia duchowe będą mogły pompować (i tak wystarczająco już rozdmuchane) nasze „ego”, zamiast rzeczywiście przysposabiać oraz umacniać do walki ze złym duchem. Nie chodzi o to, by wskutek Wielkiego Postu odklepać więcej modlitw, zaliczyć serię dodatkowych nabożeństw, czy też wyrobić sobie zgrabniejszą sylwetkę… „Czyż i poganie tego nie czynią?” (Mt 5). Tajemnica Postu kryje się w duchowej i odnowionej przestrzeni, właściwie przygotowanej na świt Wielkiej Nocy.
... więcej »Często chcielibyśmy, by Jezus zniósł jednak pewne prawa, nawet te mające za sobą szlachetną przeszłość, prawa szacowne, które w rozmaitym czasie zmieniały bieg historii, pisane dużą literą. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by niektórych proroków – także tych współczesnych – sprytnie przeinterpretować, zagłuszyć raz na zawsze, usunąć z pamięci. Wolelibyśmy nigdy ich nie spotkać i nie usłyszeć. Jezus tymczasem nie tyle nie znosi Prawa czy Proroków (por. Mt 5,17), ile ich do końca miłuje, pokazując tym samym, czym wypełnić pierwsze oraz jak rozumieć drugich…
... więcej »Struktura aktu wiary ma wyjątkowo osobisty charakter – jest tajemnicą zakotwiczoną w najbardziej wewnętrznej głębi ludzkiego „ja”. Choć tak sporo wiemy o człowieku, choć potrafimy opisać przestrzenie, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy, jednak wobec kogoś, kto realnie poczuł wezwanie do stania się chrześcijaninem, stajemy niemal bezradni. Nasza bezsilność nie wynika bynajmniej z braku wiedzy, co do tego, jak wygląda procedura przyjmowania nowych członków do Kościoła. Ona dotyka nas samych. I choć przenika nas radość, że Bóg „namacalnie” działa w świecie, trawi nas lęk przed odkryciem oschłości i pustki naszej wiary.
Niniejszy tekst ma być formą podzielenia się doświadczeniem katechumenatu, jednak nie z perspektywy katechumena, więc kogoś kto radykalnie chce zbliżyć się do Prawdy, lecz przewodnika, który ma w jej odkrywaniu towarzyszyć. Przyznam, że to doświadczenie niesamowite, niezwykle uczące, jedyna w swoim rodzaju przygoda, do tego stopnia, że wraz z upływem czasu poważnie zacząłem zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nasze role się nie odwróciły. W pewnym sensie tak się właśnie stało, czego dowodem (i konsekwencją) może być konsekracja zakonna i habit, jaki teraz noszę.
... więcej »Niezwykle interesująca, choć wcale nieprosta w lekturze, jest ostatnia adhortacja Verbum Domini, w której Benedykt XVI zbiera dyskusje i postulaty wyrażone na synodzie biskupów w 2008 roku. Zgromadzeni w Rzymie z rozmaitych stron świata oraz z różnych tradycji kościelnych „ojcowie synodalni” dyskutowali o Słowie Bożym. W dokumencie papież z właściwą sobie precyzją dokonuje analizy, jakie miejsce zajmuje i powinno zajmować Słowo Boże w życiu każdego człowieka: chrześcijanina i nie-chrześcijanina; tych, którzy uczestniczą w życiu Kościoła, jak i tych, co pozostają na jego marginesie.
... więcej »
















