OPe-racja
Dominik Jurczak OP
Listopad 2009
Marana tha!
Przez długi czas intrygowało mnie, dlaczego autor Listu do Hebrajczyków zachęca, by wiarę przełożonych, którzy „głosili nam słowo Boże”, naśladować nie tak po prostu, lecz „rozpamiętując koniec ich życia” (por. Hbr 13,7). Czy wymaganie to nie jest zbyteczne? Bynajmniej. Starość bowiem mówi wiele o człowieku i jego życiu. Czasami nawet zbyt wiele. W ostatnich chwilach nie sposób oszukiwać. Pozostając uzależnionym od dobrej woli i pomocy innych, kiedy zaczyna brakować pełni świadomości, wówczas czarno na białym wychodzi, czym człowiek żył przez wszystkie lata, jak wypełniał swoje życie oraz powołanie. Gdy jest się młodym, pełnym sił i perspektyw, wtedy próbować można „coś” zagrać, da się jeszcze zmanipulować innych lub, co gorsza, siebie samego. W starości jest już często zbyt późno…
Nieraz w rozmowach z braćmi wracają wspomnienia ojców, których koniec życia dane nam było oglądać. Często są to zabawne historie, jak na przykład ta o ojcu Feliksie Bednarskim, który – sądząc, że przekroczył granicę śmierci – ze zniecierpliwieniem dopytywał się pielęgniarki, od ilu lat cieszy się radością nieba… Tuż przed śmiercią, kiedy przychodziło się do ojca Feliksa, on zawsze odmawiał brewiarz. Czasami z powodu trudności z pamięcią, przez dwie godziny wspólnie recytowaliśmy wyłącznie hymn z jutrzni. To nic, że później bolała głowa… Będąc profesorem, mógł w końcu przeglądać notatki, mógł się wymądrzać na tematy związanie ze św. Tomaszem z Akwinu… Pozostał różaniec i brewiarz, wszystko inne się wypaliło… Jan Paweł II – pomimo powszechnej banalizacji jego życia i nauczania – w ostatnich chwilach prosił, by odczytywano mu Ewangelię św. Jana. Będąc papieżem, głową Kościoła, mógł przecież analizować pontyfikat, mógł poprawiać encykliki, dopowiadać niejednoznaczne gesty… A jednak pozostała „tylko” Ewangelia… Na starość wychodzi, czym człowiek żył przez wszystkie lata…
U progu Adwentu słyszymy: „Czuwajcie i módlcie się” (por. Łk 21,36) – dwie czynności, które mają przygotować nas na przyjście Pana. Pośród najróżniejszych kataklizmów życia, zaćmień słońca, księżyca czy gwiazd, wobec bezradności z powodu „huku morza i trzęsień ziemi”, w oczekiwaniu wydarzeń nam zagrażających, mamy ujrzeć Syna Człowieczego (por. Łk 21,25-26). On jest czymś najtrwalszym w świecie, jest fundamentem, którego nie zmiecie żadna zawierucha…
Adwent to czas mierzenia pulsu chrześcijańskiej nadziei, weryfikowania tego, czym tak naprawdę żyjemy; to czas przygotowania, by przypadkiem nie przespać szansy, uczenia się, w jaki sposób wymagać od siebie. Każdy, kto z trudem wstawał na roraty, wie, że warto było stwarzać okazję, by to On mógł działać…
Ufności trzeba się uczyć, póki jest czas. Adwent przypomina nam, że ten jest zawsze zbyt krótki. W życiu uczymy się przecież, by u jego kresu pozostało „czuwanie i modlitwa”. Tyle i aż tyle…
Marana tha!
7 komentarzy
-
2009-12-01
mwop
Felo
jeszcze się na o.Feliksa "załapałem", podczas wakacji czuwałem przy nim kilka godzin w nocy i w... » -
2009-12-01
Marcin Morawski
umieranie
Jest taki wiersz Brandstaettera, który zaczyna się opisami śmierci świętych: Franciszka, Teresy... » -
2009-11-30
Kasia (Sz)
ten pierwszy raz:)
Ładne ujęcie tematu. Niebanalne. Ja po raz pierwszy w życiu zaplanowałam sobie uczestnictwo w... »
Dokładnie piętnaście lat temu – 25 listopada 1994 roku – Yves Marie Congar został mianowany kardynałem. Niby nic szczególnego, a jednak… Paradoks polegał na tym, że czterdzieści lat wcześniej nałożono na niego zakaz publikowania, zabroniono prowadzenia wykładów i spotkań duszpasterskich. Dlaczego? Bo stał się niewygodny. Nie bał się nazywać prawdy głośno – „po imieniu”, nie wahał się jej szukać. Ta najwyraźniej, nawet dla niektórych „ludzi Kościoła”, była nazbyt kłopotliwa… Dla dominikanina to sytuacja zabójcza – jeśli bowiem studiuje, to z pasji do Prawdy; jeśli kontempluje, to dlatego, by przekazać jej owoce innym. Dominikanów kształtuje misja: contemplari et contemplata aliis tradere… Congar wytrwał pomimo, oględnie mówiąc, trudno zrozumiałych decyzji przełożonych. Tak, nie da się ukryć, w jego dziennikach z tamtego okresu czuć gorycz! Równocześnie jednak odsłania się wielkość: wierność Panu w Jego Kościele. Nie poddał się, do końca wierzył, że Prawda zwycięży. I zwyciężyła. Zaprawiony w ten sposób, przechodząc tak głębokie wody, mógł stać się jednym z filarów Vaticanum II.
... więcej »Stosowane do paruzji określenia „drugie” lub „powtórne” przyjście Chrystusa są – zdaniem Karla Rahnera – niefortunne i zwodzące. Paruzja nie jest czymś, co ma się wydarzyć po raz drugi, nie stanowi „powtórki z rozrywki”. Przeciwnie, to dopełnienie wydarzenia Chrystusa: Jego wcielenia, śmierci i zmartwychwstania, to pełne objawienie się Jego chwały. Już trwa „ostateczna godzina” (1 J 2,18), już żyjemy w czasach ostatecznych…
... więcej »Orzeczenie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, nakazujące władzom Włoch usunięcie krzyży ze szkół, przekroczyło asymptotę elementarnej przyzwoitości. Problem w tym, że konsekwencji tak karkołomnej decyzji nie poniesie bezosobowy „układ współrzędnych”, ale my – obywatele zjednoczonej Europy. Być może nie jest już ona chrześcijańska, lecz wciąż posiada chrześcijańskie korzenie. Tych, na szczęście, decyzją Trybunału tak łatwo usunąć się nie da… Małe to jednak pocieszenie. Bądźmy realistami: to, czego jesteśmy świadkami, to zmierzch kultury chrześcijańskiej, która pod szyldem tolerancji wkracza w przestrzeń agresywnego sekularyzmu. Najgorsze, iż tolerancja ta sprzeniewierza się sobie samej.
... więcej »

















