OPe-racja
Dominik Jurczak OP
Luty 2010
Fuga mundi
Współczesny człowiek – zdaje się, jak nigdy wcześniej – panicznie poszukuje miejsc, w których będzie mógł spotkać się zwłaszcza ze sobą. Nie wystarcza już szybka i sprawna komunikacja, wysiadają komunikatory i inne modne gadżety, gdyż w gąszczu informacji niezmiernie łatwo zagubić sens istnienia, tego, co rzeczywiście nas konstytuuje. Cóż z tego, że na bieżąco syceni jesteśmy wiadomościami o wydarzeniach, na które tak naprawdę wpływu nie mamy, które jednak spędzają nam sen z powiek. Jak wiele „trawimy” ich każdego dnia! Starczy drobny rachunek sumienia.
„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26) A może zwyczajnie przesadzam. Może poszukiwanie pustyni także i dziś to swoistego rodzaju fuga mundi…
Wspominam o tym nie po to, by odgradzać się od świata, by utyskiwać na przerost psychologizacji – również ten dokonujący się w Kościele, lecz by zwrócić uwagę, że pustynia to nie tylko miejsce kuszenia, jak przypadku Jezusa, lecz również przestrzeń spotkania z nami samymi. Być może na tym polega dziś największe kuszenie – by „uchronić” człowieka przez poznaniem prawdy o sobie, choćby dlatego, że to mało komfortowe…
Trzeba uczciwie przyznać, że konfrontowanie się z własnymi wyobrażeniami (tak negatywnymi jak i pozytywnymi), zajmowanie się sobą, a także tym, na co realnie mamy wpływ, to stanowczo za mało… Do tego nie potrzeba perspektywy wiary, starczy dobry psycholog. Kuszenie Jezusa tymczasem związane jest z próbą Jego posłuszeństwa Bogu. Tu dokonuje się zmaganie, tu tkwi tajemnica pustyni…
Nie bez powodu Duch wyprowadza Jezusa tuż po chrzcie, po tym, jak usłyszał: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym” (Mt 3,17; Mk 1,11). Kusiciel bowiem aż dwa razy bada, atakując najczulsze miejsca: „Jeśli jesteś Synem Bożym”, jak gdyby chciał sprawdzić, czy Jezus z Nazaretu aby na pewno wie, że jest Chrystusem, czy przypadkiem nie zwątpił w miłość Ojca, czy doświadczył jej realnie. „Pytanie” to ponownie padnie pod krzyżem (Mt 27,40). I oczywiście to nie bez znaczenia.
Potrzebujemy, by Duch – nie kto inny – wyprowadzał nas na pustynię, by w pokorze spotkać się z nami samymi, by testować nasze posłuszeństwo i zaufanie Bogu, by przygotować się na doświadczenia, które jeszcze są przed nami. „Wśród stopni duchowego rozwoju – przypomina papież Leon Wielki – nie istnieje nigdy taki, którego by już nie można było przekroczyć”. Dlatego jest Wielki Post…
9 komentarzy
-
2010-03-30
Olo
Re: Re: A co to znaczy - fuga mundi ?...
Fugare to po łacinie uciekać... » -
2010-03-26
Dominik Jurczak OP
Re: Re: Re: Fuga mundi
:D » -
2010-03-24
ala
Re: Re: Fuga mundi
Mati, odezwał się we mnie inżynier :) Sorry. Fuga, to nie spoiwo. Fuga, to spoina. Spoiwem można... »
W ostatnich dniach bombardowani jesteśmy informacjami – czy to z Irlandii, czy z Niemiec – dotyczącymi molestowania seksualnego, jakiego, w sposób przewrotny i odrażający, dopuszczali się „ludzie Kościoła”. Niewątpliwie są to sprawy bolesne, o których nie sposób pisać bez emocji, które pewnie – by przypomnieć prawdę o skutkach grzechu pierworodnego – nie zamykają się granicach dwóch lokalnych Kościołów, które jednak domagają się jasnego stanowiska: potępienia zła przy jednoczesnym ocaleniu człowieka. Prawda bowiem musi być wypowiedziana w miłości – veritas in caritate (Ef 4,15) – inaczej przeradza się w mniej lub bardziej zakamuflowaną ideologię, której ostrze może ranić równie mocno, jak i głęboko.
... więcej »W tym roku Pan zafundował mi swoistego rodzaju „przedpoście”, choć okres ten – po rewizji kalendarza liturgicznego w 1969 roku, dla uwypuklenia Wielkiego Postu – został wymazany z roku kościelnego. Niestety, mój komputer odmówił posłuszeństwa i to na tyle, że w jednej chwili (na co najmniej dwa tygodnie) znalazłem się bez codziennego narzędzia pracy: bez notatek, zapisków, korespondencji, stałego dostępu do Internetu, etc. Ciekawe doświadczenie, zwłaszcza, gdy trzeba zmagać się z własnymi przyzwyczajeniami. Okazało się także, że sprawy, jak dotąd uznawane za palące, mogą spokojnie poczekać.
... więcej »Cudowna jest Ewangelia dzisiejszej niedzieli. Daje nie tylko szerokie możliwości interpretacyjne, lecz przede wszystkim pozwala odkryć, że Pan w najróżniejszych sytuacjach życiowych – bez względu na to, co i jak odczuwamy – zawsze jest blisko człowieka. By się o tym przekonać, nie wystarczy „wiedzieć”, trzeba, jak w przypadku Szymona, decyzji na ponowny połów, nawet jeśli nasze przeświadczenie czy doświadczenie życiowe podpowiadałyby coś innego. Z przestrzenią Jego obecności jest bowiem tak, że ona zawsze przekracza zdolność ludzkiej percepcji… Może dlatego tak trudno usłyszeć, zrozumieć i wypowiedzieć Jego (po)wołanie…
... więcej »















