OPe-racja
Dominik Jurczak OP
Luty 2011
Większa znaczy Chrystusowa
Często chcielibyśmy, by Jezus zniósł jednak pewne prawa, nawet te mające za sobą szlachetną przeszłość, prawa szacowne, które w rozmaitym czasie zmieniały bieg historii, pisane dużą literą. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by niektórych proroków – także tych współczesnych – sprytnie przeinterpretować, zagłuszyć raz na zawsze, usunąć z pamięci. Wolelibyśmy nigdy ich nie spotkać i nie usłyszeć. Jezus tymczasem nie tyle nie znosi Prawa czy Proroków (por. Mt 5,17), ile ich do końca miłuje, pokazując tym samym, czym wypełnić pierwsze oraz jak rozumieć drugich…
Dzisiejsza Ewangelia to fragment komentarza do Kazania na Górze, uchodzącego za kodeks moralności chrześcijańskiej. To prawda, błogosławieństwa w całej rozciągłości pociągają. W nich przecież odbija się obraz samego Boga – ubogiego w duchu, zmartwionego, cichego, pragnącego sprawiedliwości, miłosiernego, czystego serca, wprowadzającego pokój, prześladowanego dla sprawiedliwości, któremu urągają i którego prześladują (por. Mt 5,3-11).
Nie można jednak dać się zatrzymać w zachwycie. Nie wolno ograniczyć się do własnego doświadczenia – nawet przyjemnego, czy mistycznego – jak chcieli tego uczniowie podczas Przemienienia (por. Mt 17,3). Byłoby to zbyt małoduszne. Trzeba wejść na „drogę” (por. Dz 9,2), by zobaczyć, że sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów (por. Mt 5,20) – w końcu dla większości z nich podyktowana naprawdę szczerymi intencjami – w chrześcijańskiej perspektywie nie wystarczy. Błogosławieństw nie da się bowiem do końca zdefiniować (de-finis), nie sposób ich ograniczyć.
„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa…” (Mt 5,20).
„Większa” to wcale nie znaczy bardziej drobiazgowa, perfekcyjna, czy skupiona na detalu… „Większa” to znaczy Chrystusowa…















