OPe-racja
Dominik Jurczak OP
Maj 2010
Macierzyński zysk
Od jakiegoś czasu coraz głośniej i odważniej mówi się o tym, by kobiety wynagradzać za ich pracę w domu. Bez wątpienia, co podkreślają niemal wszyscy, zadanie wychowywania to zadanie niezwykle trudne, często niezauważalne oraz niedoceniane, zadanie, którego nie sposób scedować na szkołę, Kościół, czy jakiekolwiek inne organizacje społeczne. Mama – a uczciwie trzeba dodać, że sprawa dotyczy obojga rodziców – jest w swojej roli po prostu niezastąpiona.
O pomyśle w minioną sobotę wspominał w wywiadzie nowy prymas Polski, abp Józef Kowalczyk: „Jeżeli kobieta jest matką i chce pracować w domu, zajmując się wychowywaniem dzieci i tworzeniem ciepła ogniska domowego, to powinna być ona za tę pracę wynagradzana w taki sam sposób, jak za każdą inną pracę wykonywaną poza domem” (Rzeczpospolita).
Również we wczorajszej prasie Jarosław Makowski i Małgorzata Bilska nie szczędzili głosów krytyki z powodu wciąż nieistniejących wypłat za pracę w domu: „Matka Polka nie będzie się cieszyć należnym jej prestiżem, jeśli w dyskursie kościelnym i społecznym samotna kobieta wciąż będzie traktowana podejrzliwie, jeśli praca domowa kobiet wciąż będzie postrzegana jako banalna, jeśli państwo nie zaangażuje się w zmianę prawa i w budowanie społecznego przekonania, że choć matce Polce za pracę się nie płaci (co zresztą zakrawa na skandal), to jest ona o wiele bardziej wartościowa społecznie niż praca bankiera czy marketingowa” (Rzeczpospolita).
Przyznam, że sam do końca nie wiem, co o pomyśle myśleć. Odnośnie „wypłat” wciąż mam ambiwalentne odczucia – nie dlatego, że nie szanuję bądź deprecjonuję pracę kobiet, że jestem przeciwnikiem równouprawnienia, że pogardzam samotnymi matkami. Zastanawiam się po prostu, czy to uzdrowi pozycję społeczną polskiej matki, czy nada jej należny prestiż, czy jej pracę da się tak łatwo wycenić…
Może ktoś z Was mnie przekona?
19 komentarzy
-
2010-06-27
pamela
jako mama ...
Szczerze mówiąc,gdyby mnie ktoś zapytał na ile wyceniam moją "pracę" włożoną w opiekę i... » -
2010-06-11
Kasia (Sz)
Z innej nie - ekonomicznej beczki
Chyba, że chodziłoby o ekonomię zbawienia:). Ciągle się zastanawiałam jak potencjalnie obronić... » -
2010-06-02
wektorek
Re: the unmoher :)
Mhm...Widzę,że temat pięniędzy prawie zawsze wywołuje emocje...Myślicie,że o nie tutaj... »
Znów rozgorzał spór po mało fortunnym komunikacie Rady ds. Rodziny Komisji Episkopatu Polski. Dotyczył on, między innymi, odmowy Komunii zwolennikom in vitro. Oczywiście, z miejsca posypała się lawina komentarzy i ocen. Okazało się bowiem, że sprawa niedopuszczenia do Stołu Pańskiego entuzjastów in vitro nie jest wcale tak oczywista, jak chciałaby tego Rada. Świadczy o tym chociażby wypowiedź ks. prof. Franciszka Longchampsa de Berier, członka Zespołu ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu, który stwierdzenie słusznie nazwał „nieuprawnionym uproszczeniem”.
... więcej »Niełatwo reagować spokojnie i bez emocji, gdy – poza modlitwą oraz czekaniem – w zasadzie nic innego nie zostaje. Mowa o wielkiej wodzie, która dotknęła prawobrzeżną część Sandomierza oraz niektóre z dzielnic Tarnobrzega i okolic. Prawdziwy dramat. W jednej chwili niektórzy stracili dorobek całego życia, wszystko, co mieli, nie wyłączając marzeń i nadziei. Do momentu, gdy sprawa dotyczy „bezimiennych”, oglądanych na ekranach telewizorów, słusznie targają nami ludzkie odruchy żalu i współczucia. Gorzej, gdy woda zalewa tych, których dobrze się zna, albo których się uczy w szkole. Brak słów, by to wyrazić…
... więcej »W uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego rozważamy nie tyle odejście Jezusa, ile raczej nowy rodzaj Jego obecności. Można, jak Apostołowie, stać w osłupieniu i wpatrywać się w niebo (por. Dz 1,11), choć nietrudno wówczas stracić właściwą ostrość widzenia lub nabawić się poważnych zawrotów głowy. Kto choć raz w życiu próbował, doskonale wie, o czym mowa. Można także usiłować uciec, zwłaszcza wtedy, gdy – mimo najszczerszych pragnień, nie tylko fizycznie – Jezus wydaje się coraz bardziej odległy.
... więcej »















