Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Sed contra
Janusz Pyda OP

15.03.2010 00:29

In vitro

Cóż, koniec tego słodkiego intelektualnego lenistwa i słuchania sobie pioseneczek, kiedy wojna najprawdziwsza wisi w powietrzu – najprawdziwsza, choć ideowa. Cóż, mamy przed sobą kilka tematów, które musimy rozważyć trochę bardziej szczegółowo, a które pojawiły się zupełnie dla mnie niespodziewanie po opublikowaniu na www.dominikanie.pl artykułu z miesięcznika „W drodze” zatytułowanego „Gdy sumienie się waha”. Nigdy nie napisałem nic w tym celu, aby wzbudzić spory czy dyskusje. Niemniej jednak czasami wiem, że z tego co piszę będę się musiał gęsto tłumaczyć. Ale tym razem byłem rzeczywiście zaskoczony dyskusją, która się wywiązała. Dziś pierwszy jej wątek. Problem jest prosty i został w komentarzach postawiony mniej więcej w następujący sposób. Jedna z czytelniczek napisała:


Skomentuj « powrót do artykułu



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

 
  • 2010-03-18
    Anna K.


    Ogólne wrażenia

    Przeczytałam całą dyskusję i też oczywiście artykuł Ojca. Bardzo mi się podobały zwłaszcza wpisy Joanny, Kasi, a także bardzo zafrapował mnie wpis Krzysia (o imperatywie kantowskim) i dał mi wiele do myślenia. Przyznam się, że mnie jest ciężko przebić się przez argumenty filozoficzne. Bardziej wolę odwołania do życia i do konkretnego człowieka, do sumienia.------ Jeśli chodzi o meritum, to ja ogólnie miałam już wcześniej niezgodę w sobie na niszczenie zarodków i na otwieranie furtki do dalszych eksperymentów, a także na zaspokajanie swoich potrzeb czyimś kosztem (jeśli tak ewidentnie ktoś zaspokaja swoje potrzeby czyimś kosztem). Tak więc zgadzam się z Ojcem co do tych kwestii. Natomiast, tak jak w poprzednim wpisie tutaj, nadal chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że Kościół, moim zdaniem przynajmniej, powinien coś każdemu człowiekowi powiedzieć tak jak do ludzi (mających różne problemy) mówił Jezus, kiedy żył na ziemi. Myślę, że musi istnieć coś takiego, co można powiedzieć czy zrobić, żeby ludzie nie czuli się pozostawieni samym sobie. Nie wiem co można by powiedzieć tym rodzicom, którzy pragną dziecka i spróbowali już wszelkich sposobów, a pozostała im tylko metoda in vitro jako ostatnia nadzieja. I tu czuję się ja osobiście bezradna, bo po pierwsze, czuję, że ich uczucia są mi niedostępne, bo sama zostałam pobłogosławiona dziećmi i to naprawdę jakby w prezencie, gdy byłam dopiero co po maturze i nawet nie zdążyłam zatęsknić za macierzyństwem. Dlatego nie wiem co ci ludzie czują, ale przeczuwam, że musi istnieć coś, co Kościół, w imieniu Jezusa, mógłby im powiedzieć. Co by im powiedział Jezus? Myślę, że oni czekają na takie słowo. Myślę, że dobrze by było, gdyby ludzie Kościoła bardzo prosili Ducha Św. o pomoc jakich użyć słów i jaki to ma być przekaz, gdy ludzie pytają o in vitro i wówczas Duch Św. im - wierzę - podpowie. Ci ludzie na pewno pragną nadziei na poczęcie dziecka, ale mówienie im "z rozdzielnika" o tym, żeby zaufali Bogu, a może zdarzy się cud zakrawa na arogancję i zbywanie ich. Z kolei mówienie o tym, aby pogodzili się z losem, bo Bóg tak chce, też nie jest dobre. Jestem głęboko przekonana, że Bóg tak nie chce, że ich bezpłodność nie jest żadną częścią Bożego planu akurat względem tych ludzi, ale jest ona po prostu częścią takiego większego "planu", w którym Bóg, stwarzając świat, zapoczątkował też pewne prawo chaosu i teraz wiele rzeczy się zdarza: ktoś choruje, ktoś zdrowieje, ktoś umiera młodo, ktoś rodzi się kaleką, a ktoś inny ma niesamowite zdolności sportowe albo jest piękny albo ma dużo dzieci itp. Za mało tu miejsca na rozwijanie tego wątku, ale ja osobiście uważam, że Bóg nie chce, aby zdarzały się nam złe rzeczy i to nie jest Jego plan, gdy się zdarzają, a po prostu takie jest życie. A więc Bóg tak nie chciał. Z drugiej strony, wierzę też w to, że w sferze ducha Bóg może wszytko człowiekowi dać, i że wiara naprawdę może przynieść cud, który dokonuje się w ciele człowieka. A jeśli nie tyle precyzyjnie wiara, to po prostu jakaś postawa duchowa, jakaś miłość, którą się w sobie obudzi, jakaś suma cierpienia. Jednym z przykładów jest choćby niesamowity cud, jaki miał miejsce w Hiszpanii w 17 wieku, gdy młodemu chłopakowi odrosła amputowana noga. Jest to bardzo ciekawa historia opisana w książce "Znak dla niewierzących" (Vittorio Messori), : http://adonai.pl/cuda/?id=36 A więc, skoro takie rzeczy są możliwe, to na pewno też i poczęcie dziecka u bezpłodnej pary. Jednakże tajemnicą pozostaje to, że nie zawsze zdarzają się cuda i nie zawsze jest to, czego byśmy pragnęli. Dlatego dawanie nadziei na cud każdej parze bezpłodnej z rozdzielnika na pewno nie jest dobre i na pewno niedelikatnością jest mówić im w tym duchu, że jak się będą modlić, to dziecko się im pocznie. Wierzę w to, że ludzie rozmyślający o in vitro jako o nadziei dla siebie nie są złymi ludźmi. Wierzę, że istnieje jakiś sposób takiego zwrócenia się do nich, w jaki zwróciłby się do nich Jezus: z delikatnością i zrozumieniem ich i z niepozostawieniem ich samym sobie. Natomiast, myślę, że Kościół czasem (i to w odniesieniu do tych spraw i innych) wypowiada się w konwencji "Non possumus" i używa suchych i wartościujących argumentów. Jezus na pewno by takich nie używał. Myślę, że najważniejsze jest właśnie dostrzeżenie konkretnego człowieka. Każdy człowiek ma swoją historię i ta historia (jak na stronie dominikanie.pl było napisane) jest święta. Niekiedy ktoś ma ogromne deficyty z rodziny pierwotnej albo jest zaplątany życiowo bez swojej winy i po prostu buntuje się, nie rozumie pewnych rzeczy, a niekiedy buntuje się słusznie i jest to coś niezwykle pozytywnego. Nie jesteśmy w stanie wniknąć w drugiego człowieka i zrozumieć go, ale dla mnie jest jasne z Ewangelii, że Jezus po coś to wszystko robił, co robił. Czegoś nas uczył. Chciał, żebyśmy potrafili tak podchodzić do drugiego człowieka jak On. I ja właśnie zmagam się ze swoją nauką tych spraw, a także w intuicyjny sposób zwracam się po wskazówki na ten temat do Kościoła. I chciałabym, aby w Kościele one były: jak naśladować Jezusa, jak znaleźć te potrzebne słowa i gdzie jest dobro, a gdzie zło tak naprawdę, a gdzie są tylko formalizmy (to już mówię szerzej niż temat in vitro). Pozdrawiam
Odpowiedz « zgłoś nadużycie




Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

następne  poprzednie
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


26.01.2012 09:52 | ACTA

Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.

... więcej »

05.12.2011 23:10 | Prezenty

Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.

... więcej »

14.02.2011 02:39 | List anioła na Walentynki

Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.

... więcej »

03.02.2011 15:48 | O krytykowaniu Kościoła

Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.

... więcej »

17.01.2011 19:28 | Oddam pomysł w dobre ręce

Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: