Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Sed contra
Janusz Pyda OP Styczeń 2010

09.11.2010 23:02

"W drodze" o samotności

 Czytając numer miesięcznika „W drodze” poświęcony samotności nie mogłem wyrzucić z pamięci postaci niezapomnianego, tak straszliwie przez los doświadczonego, wyniesionego i upadłego człowieka a genialnego muzyka - Adriana Leverkühna.


Jeśli wierzyć Serenusowi Zeitblomowi – a nie ma powodu nie wierzyć temu, kto przez wierną przyjaźń i rzetelną biografię oddał Adrianowi nieocenione usługi – Leverkühn był człowiekiem w straszliwy sposób samotnym. Samotność zaś jego, jakkolwiek trudno jej nie uznać za przekleństwo, była jednak klątwą, jaką Adrian rzucił sam na siebie i na swoje wielkie choć mroczne życie na tym świecie.

Wertując notatki Zeitbloma i szukając w nich po raz pierwszy opisu tej szatańskiej samotności, która stała się udziałem Adriana Leverkühna natknąłem się na fragment straszliwy choć jasny i oddający prawdę rzeczy dla każdego, kto kiedykolwiek spotkał jakiegoś Leverkühna. Serenus pisał o Adrianie z właściwą sobie mieszanką obiektywizmu, zawodu i gorącego uczucia:


Komuż serce otworzył, kiedykolwiek do życia swego przypuścił? To się po Adrianie nie pokazało. Pokorne oddanie przyjmował – gotów jestem przysiąc: często nawet go nie zauważając. Obojętność jego była tak wielka, że niekiedy tylko zdawał sobie sprawę z tego, co się wokół niego dzieje, w jakim towarzystwie się znajduje, a fakt, że nader rzadko nazywał po imieniu swego rozmówcę, pozwala mi przypuszczać, że imienia jego w ogóle nie znał, choć tamten miał przecież prawo sądzić coś wręcz przeciwnego. Samotność jego chciałbym porównać do przepaści, w której uczucia, jakie mu okazywano, ginęły bez dźwięku i śladu. Wokół niego było zimno i jakichże uczuć doznaję, używając tego słowa, które i on niegdyś zapisał był w niesamowitym kontekście!


Nie wiem czy napisano jakikolwiek traktat o samotności zła, który zawierałby w sobie więcej prawdy, niż opis postaci Adriana Leverkühna. Niewdzięczność, kompletny bark chęci zadośćuczynienia za wszelkie dobro, które mu wyświadczano, patrzenie na nas wszystkich, którzy byliśmy wokół niego jak na fakty jedynie, paniczny strach przez przed użyciem naszych imion i przekroczeniem tej bezpiecznej granicy wyznaczanej albo przez zaimek „ty” albo nasze nazwiska, których używał wówczas, gdy powinien używać imion to wszystko stanowiło potężną cembrowinę mrocznej, przepastnej i przez nikogo niezgłębionej studni samotności Adriana Leverkühna. W swej samotności nie był zły ani nawet smutny – pamiętam go jako doskonale obojętnego.


Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

22 komentarze

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


01.11.2010 19:13 | Kalendarz Padrelli

Wreszcie. Już się nie mogłem doczekać, ale udało się. Ukazał się nowy owoc „nowej ewangelizacji” – kalendarz ścienny z księżmi. Prawdziwe cudo. Wszyscy się zachwycają. Co prawda autorki nieśmiało wspominają, że pomysł może być kontrowersyjny, ale jaki tam kontrowersyjny – nowatorski po prostu. A mnie się jednak robi niedobrze jak na to arcydzieło patrzę. Ale poza odruchami mam też kilka zastrzeżeń natury trochę bardziej racjonalnej.

... więcej »

19.10.2010 12:44 | Dziwny lęk przed ekskomuniką

Zupełnie nie rozumiem paniki i złości, jaką wzbudziła wśród polityków zapowiedź, iż popieranie metody in vitro, która niesie za sobą zabijanie czy przedmiotowe wykorzystywanie zarodków grozi znalezieniem się poza wspólnotą Kościoła czyli związane jest z możliwością zaciągnięcia kary ekskomuniki. Biskup Hoser nic nowego nie powiedział – przywołał po prostu naukę Kościoła znaną od dawna.

... więcej »

13.10.2010 08:44 | W obronie "utraconej czci" Katarzyny S.

Jadę sobie spokojnie pociągiem, szósta rano jeszcze nie wybiła, ciemno wokoło i w zasadzie szykowałem się, aby iść spać. Ale nieopatrznie sięgnąłem przed snem po gazetki – i spać już chyba nie pójdę. A to wszystko za sprawą „notatki” Bogdana Wróblewskiego w dzisiejszym ogólnopolskim wydaniu GW zatytułowanej „Utracona cześć Katarzyny S.”.

... więcej »

26.09.2010 19:54 | Notatki do Ewangelii

Notatki do Ewangelii o bogaczu i Łazarzu.

... więcej »

15.08.2010 23:24 | O niebezpieczeństwie czytania blogów

Przymusowe blogowe milczenie nastroiło mnie refleksyjnie. A nastrój taki jak wiadomo zawsze jest przeszkodą w działaniu i do tego zwykle źle się kończy. Żaden Hamlet nie będzie miał siły aby stać się Don Kichotem i zaatakować choćby zwykły wiatrak. Krótko mówiąc zacząłem się zastanawiać nad sensem pisania bloga. Problem okazał się palący, kiedy sobie uzmysłowiłem, że podstawowym pytaniem nie jest zagadnienie czy blog jest wart pisania, ale wręcz czy pisanie bloga nie jest aby szkodliwe – z perspektywy duchowej rzecz jasna. Nie dla piszącego – dla czytelników. Istnieje przynajmniej jeden istotny powód, dla którego myślenie takowe ma swoje uzasadnienie.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: