Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Sed contra
Janusz Pyda OP

28.01.2009 02:40

O wciskaniu kitu

Wiem, że obiecałem wrócić do tematu pierwszego i czwartego przykazania z nowego „Dekalogu” i zrobię to już za moment, ale póki co, nie mogę się powstrzymać, aby nie napisać o książce (a właściwie książeczce), którą właśnie skończyłem czytać. Otóż niedawno ukazało się polskie tłumaczenie wykładu prof. Harry’ego G. Frankfurta o uroczym tytule On Bullshit – co na polski tłumaczy się: O wciskaniu kitu. Autorem książki jest świetny amerykański filozof, wykładowca kolejno Rockefeller, Yale i Princeton Universtiy, wybitny znawca Kartezjusza i pierwszoligowy gracz na boisku filozofii moralnej – zwłaszcza koncepcji wolnej woli. Zupełnie spokojnie można powiedzieć, że wszedł już na stałe do kanonu klasycznych, współczesnych etyków. Ale szerszej, pozafilozoficznej publiczności stał się znany po opublikowaniu w 2005 roku przez Princeton Universtiy Press pracy O wciskaniu kitu.


Książeczka Frankfurta zaciekawiła mnie bardzo, bo jestem głęboko przekonany, iż jakkolwiek mamy do czynienia z wciskaniem kitu wszędzie gdzie to tylko możliwe, to jednak teologia jest pod tym względem terenem wyjątkowo uprzywilejowany. Mam dziwne wrażenie, że na wydziałach teologicznych, na ambonach, w duszpasterstwach, na kursach przygotowujących do sakramentów i gdzie tylko chcecie odbywa się niezwykle często radosne, nieskrępowane żadną logiką i wiedzą, wolne od wszelkich konsekwencji i co najważniejsze lubiane, akceptowane i szanowane przez słuchaczy teologiczne wciskanie kitu. Proponuję lekturę książeczki Frankfurta jako odtrutki. Ja chciałem zwrócić uwagę tylko na kilka punktów.

1) Czym jest wciskanie kitu?

Wciskanie kitu jest formą autoprezentacji mówiącego, który wcale nie troszczy się o prawdziwość, bądź fałszywość swoich sądów (a co za tym idzie o ich odniesienie do faktów) – i tym różni się od zwykłego kłamcy, chodzi mu jedynie o to, aby „oszukać nas co do charakteru przedsięwzięcia, w które się zaangażował” – czyli co do charakteru wciskania kitu. Innymi słowy jest to klasyczna definicja PR – nie ważne co mówisz, ważne jak mówisz. Nie jest najważniejsza treść słów, których używasz – ważna jest „mowa ciała”, która temu towarzyszy. Nie chodzi o to, aby słuchacze zastanawiali się czy masz rację i czy mówisz prawdę, ale aby najpierw stwierdzili, że jesteś miły i sympatyczny albo mądry. Jednym słowem jedna wielka „etyka” wizerunku.

2) Kiedy dokonuje się wciskanie kitu?

Dlaczego twierdzę, że wciskanie kitu ma swoje zdecydowanie uprzywilejowane miejsce we współczesnej teologii i duszpasterstwie? Otóż, aby odpowiedzieć na to pytanie muszę przywołać kilka sytuacji, które Frankfurt wymienia jako główne przyczyny i katalizatory tego zjawiska.


a) „Ilekroć czyjeś zobowiązania bądź możliwości wypowiadania się na jakiś temat przewyższają znajomość faktów odnoszących się do tego tematu, następuje produkcja kitu”. Przykładów można by mnożyć. Ostatnio mój znajomy wrócił wściekły z kursu przygotowującego do przyjęcia sakramentu małżeństwa. Zadał bowiem proste pytanie czy zachowanie o cechach x, y i z jest grzechem ciężkim i uniemożliwia przystępowanie do komunii bez wcześniejszej spowiedzi sakramentalnej. Prowadzący skarcił go dobrotliwie i protekcjonalnie twierdząc, iż tego typu pytanie jest po prostu nie na miejscu, bo wcale nie chodzi o to, żeby „linijką mierzyć gdzie zaczyna się grzech ciężki, a kończy lekki i odwrotnie. Ważne jest pytanie o miłość Pana Boga, a nie o to, w jakiej szufladce mieści się dany grzech”. Niby racja, ale mój znajomy ma umysł inżynieryjny i zdecydowanie nie zadowoliła go taka odpowiedź. Prawdopodobnie prowadzący po prostu nie wiedział jak określa się ciężar grzechu, w związku z czym postanowił przełączyć się na tryb wciskania kitu. Unikał odpowiedzi na pytanie, próbując pokazać, że on sam ma znacznie szersze rozumienie rzeczywistości, niż zadający pytanie. Cóż, najlepszym weryfikatorem wciskających kit z powodu niekompetencji  są po prostu …dzieci. To one lubią zadawać najprostsze i najbardziej fundamentalne pytania i oczekują jasnych i konkretnych odpowiedzi. No i też potrafią krzyknąć, że cesarz, który stroi się w podziwiane przez wszystkich szaty wciskania kitu jest w istocie zupełnie nagi.
b) „Dzisiejsze rozpowszechnione wciskanie kitu ma również głębsze źródło w rozmaitych formach sceptycyzmu, odmawiającego nam rzeczywistego dostępu do faktów i obiektywnej rzeczywistości”. Cóż, jeśli chodzi o wiarę, uzurpowanie sobie prawa do znajomości faktów i obiektywnej rzeczywistości uchodzi dziś prawie za obrazoburstwo. Bóg przestałbyć obiektywną rzeczywistoscią. Wielka tradycja wspaniałej i mądrej teologii negatywnej spod znaku czy to Dionizego czy Akwinaty dostała się w ręce współczesnych teologicznych majstrów, którzy nie mają pojęcia o czym mówią. Z teologią negatywną jest jak ze zdaniem „Fizyka jest niezgłębioną tajemnicą”. Jeśli wypowiada je Einstein tuż przed śmiercią można się założyć, że wie o czym mówi. Ale jeśli wypowiada je Jasiu w gimnazjum, tuż przed sprawdzianem z fizyki to pewnie chodzi tylko o to, że nie wie jak rozwiązać zadanie o dwóch pociągach wyjeżdżających z dwóch różnych stacji z dwiema różnymi prędkościami, które mają się spotkać w jakimś punkcie. Współcześni teolodzy mówiący o niepoznawalności Boga zdecydowanie bardziej przypominają Jasia z gimnazjum, niż Einsteina przed śmiercią wypowiadającego zdanie „Fizyka jest niezgłębiona tajemnicą”. Ale kto by się troszczył o uzasadnienie takich „mądrości”. Przecież wszystko co nie jest chwiejne, to jest nietrwałe. Chwiejnym trzeba być, a nic nie jest tak dobrą pożywka dla chwiejności jak niepewność. Wiara musi być niepewna, niestabilna, pełna wątpliwości bo inaczej jest nieprawdziwa. Gdyby dziś Pan Jezus powoływał Piotra musiałby nazwać go nie Skałą-Opoką, na której zbuduje Kościół, ale raczej ruchomymi piaskami czy listkiem na wietrze. Jako skała Piotr w naszych czasach zupełnie nie byłby wiarygodny. Całe to pluszowe gadanie o wątpliwościach ubogacających wiarę jest zazwyczaj najczystszą postacią wciskania kitu, jaką tylko sobie można wyobrazić i obrazą dla ludzi, którzy rzeczywiście walczą z pokusami przeciw wierze.
c) Wciskanie kitu umożliwiane jest przez zastąpienie kategorii ścisłości kategorią szczerości. No jasne, że tak. Od zawsze dziwiło mnie, iż ludzie, którzy przez długi czas należeli do jakiejś wspólnoty religijnej 9jeśli była to wspólnota charyzmatyczno-modlitewna prawdopodobieństwo odpowiednio wzrasta) mają często blade pojecie o znaczeniu podstawowych artykułów naszej wiary - zwykłych prawd katechizmowych, za to sypią jak z rękawa „świadectwami” Bożej interwencji w ich życiu. Nie mam nic przeciwko „świadectwom”, ale skąd mam wiedzieć, że Bóg o którym „świadczą” jest Bogiem prawdziwym, skoro o Bogu prawdziwym nie mają zielonego pojęcia? Oj, przepraszam przecież Bóg jest prawdą niepoznawalną obiektywnie i jest ponad wszelkim ludzkim pojęciem. Zapomniałem o drugiej zasadzie wciskania kitu. A poza tym nie ma co czepiać się ścisłości świadectwa - chodzi przecież tylko o to, aby było szczere. Ono nie ma mówić o rzeczywistości, a o doświadczającym.

Na koniec mam apel do wszystkich chcących studiować teologię. Jest to najwspanialsza i najciekawsza cześć wiedzy, jaka istnieje. Warto poświęcić życie, aby ją zgłębiać. Ale jeśli chcecie studiować teologię, a nie słuchać wciskania kitu (albo sami wciskać kit) idźcie najpierw na jakiś kierunek ścisły – matematykę albo fizykę. Później na filozofię a później dopiero na teologię. W ten sposób zdobędziecie niezbędną w teologii odporność na lanie wody, wciskanie kitu i zachwyty nad niewidzialnymi szatami cesarza. W innym przypadku najwspanialsza dziedzina wiedzy nie będzie zgłębiana, ale profanowana.



« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

38 komentarzy

  • 2010-05-02
    Biedronka

    Dzieci i Ojciec
    :D dlatego słucham dzieci...są rozbrajająco szczere...bez wazeliny wszelakiej...i domagają się... »
  • 2009-03-05
    Anka

    Wybieram
    Próbowałam to zbadać, bo chciałam postąpić uczciwie ;) ale wychodzi na to, że pierwsze jest to,... »
  • 2009-03-05
    Janusz Pyda OP

    Do Anki
    Nie Anka, nie zawiesili mnie. Który temat jest pierwszy w kolejce?  »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


26.01.2012 09:52 | ACTA

Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.

... więcej »

05.12.2011 23:10 | Prezenty

Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.

... więcej »

14.02.2011 02:39 | List anioła na Walentynki

Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.

... więcej »

03.02.2011 15:48 | O krytykowaniu Kościoła

Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.

... więcej »

17.01.2011 19:28 | Oddam pomysł w dobre ręce

Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 7