Sed contra
Janusz Pyda OP
Do mniej więcej trzydziestolatków
Ostatnio mój rocznik licealny obchodził dziesięciolecie matury. Ostatnio uzmysłowiłem sobie, że ochrzciłem już kilkoro dzieci moich rocznikowych czy szkolnych przyjaciół i znajomych oraz pobłogosławiłem kilka tego samego typu związków małżeńskich. Ostatnio spotkałem się z kilkoma przyjaciółmi ze szkoły i generalnie doszliśmy do szokującego wniosku – wszyscy mamy około trzydziestki (jedni trochę mniej, inni ciut więcej). A trzydziestka to chyba jednak dosyć istotny moment w życiu. Wypisałem sobie kilka punktów, które moim zdaniem świadczą na rzecz tezy, że trzydziestolatek to człowiek znajdujący się w raczej ciekawej sytuacji życiowej.
1) Trzydziestka to ewidentnie czas, kiedy przestaje się być dobrze, albo źle zapowiadającym się młodzieńcem. Jest się po prostu tym kim się jest. Zapowiadanie się mamy już za sobą. Zauważyłem, że to raczej przykre doświadczenie dla większości trzydziestolatków. Nie wiem dlaczego.
2) Trzydzieści lat to chyba jednak przede wszystkim moment, kiedy zaczyna się liczyć życiowy czas całkiem na serio. Cóż, wystarczy sobie uświadomić, że – w najlepszym razie – jedna trzecia życia jest już za nami. Nawet jeśli mamy wiele spraw przed sobą, w których możemy jeszcze dojrzeć, albo się wydoskonalić, to jednak dojrzewanie to związane jest już nieuchronnie nie tyle z dorastaniem, co ze starzeniem. Brzmi to groźnie, ale chyba jednak tak jest. Trzydziestolatki raczej nie marzą, aby stać się nastolatkami, ale wielu z nas pewnie rozważyłoby możliwość powrotu powiedzmy do …24 roku życia.
3) Mamy przed sobą jeszcze mnóstwo otwartych możliwości, ale nie ulega kwestii, że kilka ważnych decyzji w naszych życiorysach zapadło bezpowrotnie. Trzydziestoletni ksiądz raczej nie ma szans, aby zostać pilotem odrzutowca, a trzydziestoletni lekarz raczej nie zostanie już wirtuozem fortepianu. Krótko mówiąc kilka furtek już w naszym życiu zamknęliśmy. Innymi słowy – jesteśmy jakoś dookreśleni, znacznie bardziej, niż jeszcze pięć lat temu.
4) Trzydziestolatki z zdziwieniem odkrywają, że ciało przestaje im być tak doskonale posłuszne jak to onegdaj bywało. Ciągle jeszcze możemy nie przespać nocy, ale teraz już musimy to jednak kiedyś odespać. A jeszcze kilka lat temu jedna nieprzespana nocka mijała niezauważona. Trzydziestolatek ze zdziwieniem dostrzega, że to co i ile zjada ma wpływ na wagę i samopoczucie. A przecież dotychczas było tak pięknie. Większość z nas mogła zupełnie bezkarnie posługiwać się swoim absolutnie niezmordowanym ciałem. Niby nic, a jednak.
5) Czymś bardzo miłym dla większości z nas jest chyba przede wszystkim fakt, że trzydziestka to etap w życiu, kiedy człowiek bardziej musi troszczyć się o kogoś innego, albo o coś innego niż o siebie. Studia były inwestowaniem w siebie. Praca to również praca dla siebie, ale jednak odpowiadamy w niej już nie tylko za siebie. Jedni z nas przyjęli odpowiedzialność za swoje dzieci, inni po prostu za współmałżonków, jeszcze inni za pacjentów, no i jeszcze inni np. za penitentów. Tak czy siak, trzydziestka to ten czas, kiedy trzeba być odpowiedzialnym za coś innego, albo kogoś innego poza sobą. Dobry moment, żeby więcej z siebie dawać, niż dla siebie brać.
W każdym razie wydaje mi się, że ta nieszczęsna trzydziestka to jednak uprzywilejowany czas. Zobaczymy co będzie za dziesięć lat. Pozdrawiam wszystkich ze zbliżonym PESELem.
« powrót
8 komentarzy
-
2009-06-07
Janusz Pyda OP
Mati, Kasia, Fasola
Mati, jak Ty zaczniesz słuchać Radia Maryja, to ja zacznę czytać "NIE" i "Bez dogmatu" :-)))).... » -
2009-06-07
Kasia
Trochę pesymistycznie
Jestem zdania, że 30tka nie jest i nie może być przeszkodą, żeby zmienić zawód, jeśli czuję, że... » -
2009-06-06
Mati
Mnie więcej 30-letnia
Ja w swoją 30-tkę weszłam dość gładko, ale znam osoby, u których traumatyczne to przeżycie... »
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.
... więcej »Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.
Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.
... więcej »Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.
... więcej »Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.
... więcej »
















