Sed contra
Janusz Pyda OP
Dlaczego nie chodzimy na procesje Bożego Ciała?
W ostatnią niedzielę do ogłoszeń dołączony był krótki list metropolity krakowskiego zachęcający do wzięcia udziału w procesji Bożego Ciała w najbliższy czwartek. Szczerze powiedziawszy ręce mi opadły z powodu faktu, że trzeba pisać specjalny list, aby zmobilizować nas do wzięcia udziału w procesji Bożego Ciała. Nie chodzi tylko o ten list, ale o fakt, że z roku na rok procesje eucharystyczne, przynajmniej w dużych miastach, są coraz mniej liczne. Dlaczego nie chodzimy zbyt chętnie na procesję Bożego Ciała? Ja znalazłem kilka powodów:
1) Jesteśmy skąpi i leniwi.
Cóż, taka procesja to jednak wyzwanie. Po pierwsze trzeba pójść na Mszę Święta, co już zajmuje godzinkę. W tej kwestii nasza wola jest jednak wspomagana przez poczucie obowiązku. Procesja nie jest praktyką nakazaną pod sankcją grzechu ciężkiego, więc już nam się troszkę nie chce. W każdym razie Msza Święta z procesją w parafii to minimum dwie i pół, trzy godziny. Msza Święta z diecezjalną procesją to pewnie dobre cztery godziny. Dzień Pański Dniem Pańskim, ale jednak nie zwykliśmy z naszej niedzieli oddawać Panu Bogu więcej, niż powiedzmy, półtorej godziny (licząc z porannym i wieczornym pacierzem:-)))). To nawet mniej niż dziesięcina, ale w naszym poczuciu i tak zupełnie wystarczy. Poza tym, nie chodzi tylko o czas. Kroczenie w tłumie po ulicach w ciepły dzień, albo co gorsza deszczowy, też wymaga pokonania naturalnego lenistwa. Skąpimy czas i nam się po prostu nie chce. To chyba jednak podstawowy powód dla którego nie chce nam się wychodzić z Panem Jezusem na nasze ulice.
2) Procesje Bożego Ciała bardziej kojarzą nam się z folklorem, niż modlitwą i wyznaniem wiary.
Znam kogoś, kto nigdy w życiu nie uczestniczył w procesji Bożego Ciała, ale co roku wychodził ją oglądać, żeby „przejrzeć” stroje różnych zgromadzeń zakonnych i Bractwa Kurkowego oraz strażackiej orkiestry. Dodam tylko, że jest to osoba wierząca. Nigdy nie wpadła na to, że można wziąć udział w procesji właśnie w wymiarze modlitewnym i potraktować takie uczestnictwo jako wyznanie wiary.
3) Wstydzimy się.
Nie ma co udawać, po prostu czasami wstydzimy się takiej formy wyznania wiary. Procesje kojarzą nam się z „pobożnością nieoświeconą” i jako takie omijamy je z daleka.
4) Nasza wiara i modlitwa zostały odpowiednio sprywatyzowana i uwewnętrzniona.
To jest już poważna sprawa. Modlitwa kojarzy nam się jedynie z wewnętrznym skupieniem, wysiłkiem myśli i wnętrza. Mało mamy poczucia, że poświęcenie swojego czasu, wygrzanie się na słońcu i ostanie w tłumie też jest modlitwą, ale bardziej modlitwą ciała, niż umysłu. Tyle, że taka modlitwa wcale nie jest gorsza. Jest po prostu inna. Gdybyśmy modlili się jedynie zewnętrznie byłoby źle i z tego doskonale zdajemy sobie sprawę. Ale nie przeszkadza nam wcale, że niekiedy modlimy się jedynie wewnętrznie. Poza tym wydaje nam się, że nasza wiara jest sprawą prywatną, a co by nie powiedzieć, procesja Bożego Ciała jest tego zaprzeczeniem.
5) No, jest jeszcze powód od nas niezależny. Zwykle na procesjach Bożego Ciała - przynajmniej w kazaniach - Tajemnica Eucharystii zajmuje całkiem odległe miejsce.
Zamiast słuchać o obecności Pana Jezusa wśród nas, słuchamy o aktualnych problemach społecznych albo co gorsza politycznych. Każdy organizator i kaznodzieja procesji Bożego Ciała powinien przypomnieć sobie prostą naukę społeczną Pana Jezusa: „Oddajcie Cezarowi, co Cezara, a Bogu, co należy do Boga”. A my w czasie procesji zwykle oddajemy naszą uwagę Cezarowi, a zabieramy ja Panu Bogu. Kiedy zaś przeczytałem na stronie Archidiecezji Krakowskiej, że tegoroczna diecezjalna procesja będzie poświęcona dziękczynieniu za pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski to nawet moje rozmiłowane w Janie Pawle II serce jednak się zbuntowało. Ja już nie pamiętam kiedy ostatnio procesja Bożego Ciała była poświęcona po prostu realnej obecności Pana Jezusa w Eucharystii. Czy rzeczywiście na ten temat nie mamy już nic do powiedzenia i nic do wysłuchania? Czy rzeczywiście jesteśmy przekonani, że ten temat został „wyczerpany”? Czy rzeczywiście Jan Paweł II chciałby być „głównym bohaterem” procesji Bożego Ciała a. D. 2009?
Ale jeśli ktoś czuje, że nie chce mu się iść na procesję, to mam kilka dobrych powodów dla których warto na nią pójść, nawet jeżeli miałaby mieć dla nas jedynie wymiar pokutny:
1) Warto przeprosić Pana Jezusa za te wszystkie świadomie i dobrowolnie odrzucone łaski płynące z Eucharystii, kiedy po prostu nie chciało nam się iść w niedzielę na Mszę Świętą, albo nie poszliśmy na Eucharystię czy adorację w dzień powszedni a natchnienie Boże zdecydowanie pchało nas w tym kierunku. A jeśli mamy na sumieniu choć jedną niegodnie przyjętą Eucharystię, to jest to wystarczający powód, aby chodzić na procesję Bożego Ciała w intencji wynagradzającej do końca życia – choćby prało żabami z nieba, a kaznodzieja czytał książkę telefoniczną na kazaniu.
2) Tym publicznym wyznaniem wiary warto wynagrodzić też za te wszystkie momenty naszego życia, kiedy zawstydziliśmy się Pana Jezusa i nie przyznali do niego. Głupio nam było stanąć w obronie Kościoła, albo przeżegnać się publicznie. „Kto przyzna się do mnie przed ludźmi ...”
3) A poza tym strasznie słabo byłoby, gdyby Pan Jezus też do nas zwrócił się wprost: „Czy i wy odejść chcecie?” a my bez problemu powiedzielibyśmy: „Nie ma co odchodzić, nawet nie wpadliśmy na pomysł, żeby przyjść.” Ciekawe, że to pytanie Pan Jezus zadał uczniom też w kontekście Eucharystii.
« powrót
42 komentarze
-
2010-06-09
misia
Boże Ciało? a gdzie Krew?!
Po pierwsze, uroczystość dotyczy także Krwi, o której NIGDY w tym dniu nie słyszałem. Po drugie,... » -
2010-06-05
fatigatus
A jak z uczestniczeniem w procesji u autora bloga?
Jestem ciekawy ile razy ojciec, od kiedy wstąpił do zakonu, uczestniczył w procesji z własnej... » -
2010-06-04
Zagwozdka
Nie byłam na procesji od chyba 25 lat, od czasu, gdy rodzice przestali mnie na nią zabierać, bo chyb...
Nie byłam na procesji od chyba 25 lat, od czasu, gdy rodzice przestali mnie na nią zabierać, bo... »
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.
... więcej »Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.
Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.
... więcej »Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.
... więcej »Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.
... więcej »

















