Sed contra
Janusz Pyda OP
Indeks słów obecnie zakazanych
Dzięki komentatorom, którzy włączyli się do dyskusji odnośnie tekstu o procesjach Bożego Ciała uzmysłowiłem sobie pewien istotny fakt. Otóż, wyraźnie zobaczyłem, iż istnieje w naszej wierze indeks słów, pojęć czy wręcz prawd obecnie zakazanych i niepopularnych. W komentarzach do wspomnianego tekstu okazało się, że jednym z takich pojęć jest pojęcie „poczucia winy”. Ale to nie jedyne „niepopularne” pojęcie w naszej obecnej duchowości. Jest ich jeszcze mnóstwo. Dla przykładu przyjrzyjmy się tylko trzem, zaczynając od wspomnianego już „poczucia winy”.
1) Poczucie winy – cóż, jestem przekonany, że samo w sobie jest czymś dobrym. Jeśli ktoś jest czegoś winien, powinien mieć tego poczucie. W tym samym znaczeniu uważa, że wzbudzanie „poczucia winy” może być aktem miłości bliźniego. Wydaje mi się, że jest uczynkiem miłosierdzia wobec duszy bliźniego, wzbudzić w nim poczucie winy za grzechy, których dokonał, a których nie widzi. Duch Święty ma nas przecież przekonywać o grzechu, sprawiedliwości i sądzie. Oczywiście istnieje coś takiego jak fałszywe czy patologiczne poczucie winy, ale z tego faktu nie można wnioskować, że każde poczucie winy jest czymś złym. Dokładnie tak samo, z faktu, że istnieją trujące jagody nie należy wnioskować, że jeśli jutro zjem pierogi z jagodami bez wątpienia padnę trupem.
2) Kara Boża – to równie niepopularne pojęcie. W najlepszym wypadku twierdzimy, że to nie Pan Bóg nas karze, ale sam grzech jest dla nas karą – a ściślej grzech i jego konsekwencje. To prawda, ale tylko w połowie. Wystarczy sobie przeczytać Pismo Święte, aby znaleźć mnóstwo przykładów na potwierdzenie wiary w karę Bożą wymierzaną przez – co istotne – Bożą Opatrzność. Wcale nie mam tu na myśli jedynie starotestamentalnych plag egipskich. Historia Ananiasza i Safiry z Dziejów Apostolskich też jest całkiem wyraźna. Ja szczerze mówiąc wolałbym, żeby karała mnie Osoba, która mnie kocha, niż aby karą była bezwzględna i zimna konsekwencja moich czynów. Choć straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga karzącego to i tak o niebo wolę tego typu karę, niż karę zimnych konsekwencji.
3) Gniew Boży – zdecydowanie wolimy zapomnieć o fakcie, że Pan Bóg może z gniewem odnieść się do naszego grzechu, choć rzecz jasna z miłosierdziem odniesie się do nas. Oczywiście fatalną jest sytuacją, jeśli grzech tak bardzo wniknął w nasze wnętrze, że nie da się go oddzielić od nas samych - wówczas gniew Boży dotykając naszego grzechu może nas jednak troszkę zaboleć. Nie ma rady. Ale to już zależy od nas.
To tylko trzy przykłady niepopularnych pojęć. Kiedy ostatni słyszeliście dobre teologiczne kazanie na temat natury Bożego gniewu, kary Bożej czy też bojaźni Bożej? O tym wszystkim na naszych ambonach zupełnie się milczy. A przecież te treści są obecne zarówno w Piśmie Świętym jak i w teologii. Czyżby było tak, że na potrzeby naszej pluszowo-pastelowej wiary ocenzurowaliśmy Biblię? A być może nasz paniczny strach przed bojaźnią Bożą jest mocniejszy, niż bojaźń przed samym Panem Bogiem? Cóż, to chyba prawda, że kto odczuwa prawdziwą bojaźń przez Bogiem nie boi się już niczego i nikogo innego. Kto zaś nie odczuwa bojaźni Bożej boi się panicznie wszystkiego, nawet własnego strachu. Nie podoba mi się ta pluszowo-pastelowa wersja wiary i ta nieszczęsna cenzura języka religijnego.
Na końcu cytacik, z którego treścią w pełni się zgadzam:
Niektórzy ludzie wypowiadają się tak, jakby spojrzenie w oczy absolutnemu dobru było czystą przyjemnością. Tacy ludzie nadal tylko bawią się religią. Dobro jest największym bezpieczeństwem, albo największym zagrożeniem – zależnie od tego, jak na nie zareagujesz. A my zareagowaliśmy nie tak, jak trzeba (…).
Chrześcijaństwo każe ludziom żałować za grzechy i obiecuje przebaczenie. Jak dla mnie, chrześcijaństwo nie ma nic do powiedzenia ludziom, którzy nie zdają sobie sprawy, że popełnili cokolwiek godnego pożałowania (…).
Chciałbym móc powiedzieć coś przyjemniejszego. Ale muszę mówić to, co uważam za prawdę. Oczywiście zgadzam się w pełni, że na dłuższą metę religia chrześcijańska niesie ze sobą niezwykłe pocieszenie. Jednak nie od pocieszenia wychodzi – wychodzi ono od opisanego przerażenia, i dopóki nie przejdzie się przez owo przerażenie, nie ma co szukać pocieszenia. W religii, tak jak na wojnie czy we wszystkim innym, pocieszenie jest tym, czego nie znajdziesz, jeśli będziesz go szukał. Jeśli będziesz szukać prawdy, na koniec znajdziesz być może pocieszenie. Jeśli będziesz szukać pocieszenia, nie znajdziesz ani pocieszenia, ani prawdy, a tylko ckliwe bzdury i życzeniowe myślenie na wstępie oraz rozpacz na koniec.
C.S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu
Dla przestrogi wszystkim, którzy bardziej boją się poczucia winy, niż jego braku i poczucia grzechu bardziej, niż samego grzechu.
« powrót
146 komentarzy
-
2009-07-09
Mati
Angelos, Fasola plus krwawa historia z Biblią w tle
Obiecuję solennie, że się nie udławię!!! :)))) Zresztą przed maturą przeczytałam całą księgę... » -
2009-07-09
angelos
Fasola, Mati, Biblia, okładka
A kupisz sobie encyklopedię w miękkiej oprawie? Albo taki co większy słownik? Nie? Racja. Miękkie... » -
2009-07-09
Fasola
do Mati :)
Mam dwie wiadomości: dobrą i złą ;) dobra jest taka, że paczuszka ruszyła już w podróż do Ciebie;... »
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.
... więcej »Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.
Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.
... więcej »Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.
... więcej »Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.
... więcej »

















