Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Sed contra
Janusz Pyda OP Lipiec 2009

12.07.2009 17:28

Ad vocem, cz.II

Niestety, nie udało mi się wcześniej usiąść do Ad vocem II, za co przepraszam. W każdym razie postaram się tak czy inaczej odnieść się do pozostałej części zagadnień, które pojawiły się w ramach dyskusji wokół postu „Słowa obecnie zakazane”. Pani Małgorzata Wałejko wyjechała na urlop, ale tak czy inaczej wypada wrócić do pytań, które sformułowała, a na które obiecałem odpowiedzieć. Dotychczas odpowiedziałem na dwa, teraz kolej na następne.



3. Jeśli Ojciec uważa, że Bóg karze, bardzo proszę, by mi Ojciec napisał, jak Ojca Bóg karze, w jaki konkretnie sposób, tak w życiu. Czy to jest tak, że jak obgada Ojciec złośliwie kogoś, łapie Ojciec grypę? jak konkretnie. A może jednak potwierdza się obawa tych, którzy pytali Jezusa w Ewangelii kto zgrzeszył, że karą była choroba?

Cóż, w taki sposób postawione zagadnienie przypomina mi trochę pytanie, na które każda krótka i jednoznacznie udzielona odpowiedź będzie w istocie oskarżała odpowiadającego i jednocześnie mijała się z prawdą. Jeśli zaś ktoś będzie próbował odpowiedzieć trochę bardziej skomplikowanie, zawsze będzie można powiedzieć, że miga się od jasnej odpowiedzi. Pytanie typu: „Jasiu, czy przestaniesz już bić swojego braciszka?” skierowana do Jasia, który tak się składa, braciszka nie bije, nie może być potraktowane za pomocą krótkiej odpowiedzi „tak” lub „nie”. Jeśli bowiem Jaś odpowiedziałby po prostu „nie” będzie oznaczało, że cały czas braciszka bije, jeśli odpowie „tak” będzie wskazywało na fakt, że jednak kiedyś go bił. Jeśli zaś odpowie: „Nie, wcale go nie biłem i nie biję” można będzie zawsze uznać, że się smarkacz miga od odpowiedzi.

Mam wrażenie, że jeśli spróbuję zgodnie z prawdą odpowiedzieć na pytanie pani Małgorzaty Wałejko, zawsze będzie można mi zarzucić, że migam się od odpowiedzi – ale trudno. Raz kozie śmierć.


Jeśli pytanie dotyczy mojego osobistego doświadczenie, przyznaję, jeśli „obgadam kogoś złośliwie”, Bóg nie „zsyła na mnie natychmiast grypy”. Bóg nie karze mnie w ten sposób. Proszę innych czytelników, poza Panią Małgorzatą, aby wybaczyli mi, że traktuję tę trywializację jak poważne pytanie, ale wolę, żeby wszystko było jasne. 
Jednocześnie przyznaję, że mam w moim życiu doświadczenie kary Bożej – słusznej, zasłużonej, sprawiedliwej i wyjątkowo miłosiernej. Jest to konkretna sprawa, konkretna wiedza, ale proszę wybaczyć, zupełnie nie mam ciągotek ekshibicjonistycznych i nie będę tu o tym pisał. Pozwolę sobie zostawić tę wiedzę wyłącznie do wiadomości swojego spowiednika i kilku najbliższych mi osób. Uznaję, że nie istnieją pytania nieeleganckie i niedelikatne, ale jestem przekonany, że istnieją tego typu odpowiedzi. Proszę zatem pozwolić mi nie udzielać takiej odpowiedzi.
Ale pytanie Pani Małgorzaty można potraktować bardziej ogólnie: czy mianowicie w ogóle można w czyimś życiu nazwać jakieś wydarzenie karą Bożą. Generalnie zgadzam się w tej kwestii z komentarzami m.u. i Piotra księgowego pod Ad vocem I. Czy można komuś interpretować nieszczęścia w jego życiu jako karę od Boga? Cóż, zdecydowanie i serdecznie odradzam. Dokładnie ten błąd popełnili przyjaciele Hioba. Można nie trafić z interpretacją i wówczas sami usłyszymy słowa Pana: „Zapłonąłem gniewem na ciebie” (Hi 42, 7). Jeśli chcemy identyfikować i rozpoznawać karę Bożą w jej bardzo konkretnych przejawach to raczej odsyłałbym do Pisma Świętego. Tam jest takich sytuacji całkiem sporo opisanych i niejako wyciągniętych na światło dzienne. Pismo Święte oraz własne sumienie i życie to jedyne płaszczyzny, gdzie możemy szukać i identyfikować konkretne wydarzenia jako karę Bożą. A jeśli chodzi o własne życie - też trzeba być ostrożnym.
Jeśli jakieś wydarzenie jest dla nas samych karą Bożą, możemy być pewni dwóch rzeczy:

1) jakkolwiek trudne byłoby to wydarzenie i choćbyśmy prosili z całych sił o jego odsunięcie, nie będziemy mięli poczucia, że zostaliśmy przez Pana Boga skrzywdzeni gdy jednak go doświadczymy.


2) kara Boża nigdy nas nie przygniecie i nie załamie. Jakkolwiek byłaby ciężka, będziemy w stanie gdy się już dopełni „podnieść się z ziemi, umyć się i namaścić, zmienić swe ubranie i wszedłszy do domu Pańskiego oddać mu pokłon” (2 Sm 12, 20). Proszę przeczytać ten fragment z Drugiej Księgi Samuela, w którym opisany jest sposób, w jaki Pan wymierza karę Dawidowi jak i przyjęcie tej kary przez Dawida (2 Sm 12). Kara była straszna, ale nie zmiażdżyła Króla. Cóż, tak to działa.
3) Jeśli czytamy w Piśmie Świętym o jakimś szczególnym rodzaju kary, nie próbujmy wprost przenosić tego schematu na sytuacje, które znamy z życia. Fakt, iż Dawid został ukarany śmiercią własnego dziecka nie oznacza, że każda śmierć dziecka jest karą za grzechy rodzica. Być może taką karę Pan Bóg wymierzył tylko ten jeden jedyny raz w historii ludzkości? Tego nie wiemy, więc nie zgadujmy. Na tej samej zasadzie nie każda choroba jest karą za indywidualny grzech, niemniej jednak kara może przyjąć postać choroby.

Kolejne pytanie Pani Małgorzaty brzmiało następująco:

4. Skoro Bóg karze, dlaczego Kościół nie daje więc kodeksu karnego? To nie fair! Powinniśmy wiedzieć za jakie przewinienia - jakie są kary. Jeśli takie jest prawo Boże, powinien być kodeks karny, no bo przecież nie wiemy czego sie możemy spodziewać!

Znowu musimy uciec się do pewnego eksperymentu myślowego. Proszę sobie wyobrazić Jasia, który bardzo kocha swoich rodziców i rodziców, którzy bardzo kochają Jasia. Otóż Jaś idzie do szkoły. Powszechnie wiadomo jednak, że Jaś aniołkiem nie jest (bo jest człowiekiem z naturą po grzechu pierworodnym) i można domniemać, że szkoła będzie kolejna płaszczyzną, gdzie to się objawi. Cóż zatem powinni zrobić kochający rodzice Jasia, aby być fair w stosunku do syna, kiedy będą musieli go ukarać? Otóż, aby móc w razie konieczności wymierzyć Jasiowi karę i jednocześnie być fair powinni wywiesić na lodówce możliwie jak najpełniejszy kodeks karny dla Jasia. Tego typu na przykład:


a) za przezywanie Małgosi – szpinak przez tydzień
b) za ciągnięcie Małgosi za warkocze – szpinak przez miesiąc
c) za ściąganie od Małgosi - szpinak przez kwartał
d) za całowanie Małgosi bez zgody Małgosi – szpinak do końca życia gotowany przez samą Małgosię
e) ….
f) ….
g) ….
Ad infinitum…..


To tylko część grzechów dotyczących Małgosi, które Jaś może uczynić. A co z przewinami, które Małgosi nie dotyczą? Gdyby Jaś wymyślił coś, co nie mieści się w liście grzechów, rodzice byliby w głębokiej niemożności ukarania Jasia fair, bo nie obejmowałby tego kodeks karny.
Ale cóż, Jaś kocha rodziców, rodzice kochają Jasia, podchodzą do niego indywidualnie i właśnie dlatego mają możliwość karania go bez kodeksu karnego wcześniej ustalonego i wywieszonego na lodówce. Droga Pani Małgorzato, kodeks karny jest konieczny w życiu społecznym dlatego, że nie jest możliwe w pełni indywidualne podejście do każdego przestępcy i w związku z tym pełna indywidualizacja kary. Nie jest to możliwe choćby z tego powodu, że nie mamy zazwyczaj pełnej wiedzy o osobach, które należy ukarać. Pan Bóg zaś ma do nas w pełni indywidualne podejście, ma o nas pełną wiedzę i dlatego może nas karać jednocześnie sprawiedliwie i bez kodeksu karnego – podobnie jak rodzice mogą karać dziecko nie wieszając bzdur na lodówce.
A w kwestii uzupełnienia. Pan Bóg nie ma kodeksu karnego, ale Kościół i owszem. Bo Kościół nie jest wszechwiedzący i nie jest w stanie podchodzić aż tak indywidualnie. Jeśli otworzy Pani Kodeks Prawa Kanonicznego, Księgę VI, zobaczy Pani tytuł: Sankcje w Kościele. Księga podzielona jest na dwie części: Przestępstwa i kary w ogólności oraz część II Kary za poszczególne przestępstwa. Wspominam o tym tylko w tym sensie, że wymieszała Pani brak kodeksu karnego w kwestii karzącego działania Pana Boga i funkcjonowania Kościoła. Pan Bóg kodeksu karnego nie potrzebuje. Kościół potrzebuje i ma.


I jeszcze jedna rzecz. Pojęcia takie jak sprawiedliwość i miłosierdzie Boże, łaskawość i kara Boża, gniew i spolegliwość Pana Boga funkcjonują trochę na zasadzie układu równań. Proszę przypomnieć sobie taki najprostszy układ równań ze szkoły – oznaczony układ dwóch równań z rozwiązaniem w postaci dokładnie jednej pary liczb (matematycy niech zaś zapomną teraz o macierzach, wzorach Cramera i całej bardziej skomplikowanej matematyce – chodzi mi tylko o prosty przykład). Cały dowcip układu np. dwóch równań polega na tym, że trzeba je rozwiązywać wspólnie, „złączone klamerką”. Tylko wtedy znajdziemy taką parę liczb, która spełnia oba równania. Podobnie jest w teologii. Sprawiedliwość i miłosierdzie, łaskawość i karę Bożą, gniew i spolegliwość Boga trzeba rozważać jednocześnie. Tylko wówczas znajdziemy właściwe rozumienie obu pojęć. Ktoś kto nie rozumie Bożej sprawiedliwości, nie zrozumie też miłosierdzia, ale ktoś kto nie rozumie tak naprawdę miłosierdzia Boga, będzie się buntował przeciw Jego sprawiedliwości.


Dziś na tyle, bo to i tak strasznie długi ten tekst, a nie chcę, aby barman i inni ADHD-owcy poczuli się wykluczeni z dyskusji w związku z długością postów. Kazano mi jeszcze odnieść się do jednego z komentarzy do postu „O wciskaniu kitu”. Zrobię to następnym razem - obiecuję.

 

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

16 komentarzy

  • 2009-08-30
    franciszek

    jezeli Bóg jest miłością jak moze karać ????
    dosłowna interpretacja niektórych fragmentów Bibli nie zawsze jest poprawna bo Duch Swiety daje... »
  • 2009-08-19
    Kasia (Sz)

    Poważni ludzie.
    Ja od wczoraj mam taką książkę Francisa S. Collinsa "Język Boga - Kod życia - nauka potwierdza... »
  • 2009-08-16
    Kasia (Sz)

    Kara boska
    Często mówi się "kara boska", "skaranie boskie" albo w przypadku burzy rodzice szeptają do... »
 
05.07.2009 00:03 | Ad vocem, cz. I

Dyskusja dotycząca ostatniego wpisu trochę mnie oszołomiła – w jak najbardziej pozytywnym sensie. Jeszcze o tym napiszę, ale muszę sobie sam najpierw w głowie wypunktować dlaczego, tak się stało. Jak da się zauważyć, bez punktów myśleć nie potrafię. Póki co, chciałbym odnieść się do niektórych zarzutów i kilku spostrzeżeń, jakie pojawiły się w komentarzach. Ponieważ jest ich sporo, a nie mogłem reagować na bieżąco, przez najbliższy tydzień będę zmuszony pisać dosyć często. Dziś odcinek pierwszy.

... więcej »


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »