Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Sed contra
Janusz Pyda OP

12.10.2009 00:11

Szantaż pochwalny

Tak się składa, że bardzo lubię prezydenta Baraka Obamę. W niczym się z nim nie zgadzam i uważam za politycznego szkodnika, ale wzbudza we mnie najszczerszą sympatię. Wydaje mi się, jest to jedna z najzabawniejszych form relacji do drugiego człowieka. Istnieją cztery kombinacje relacji, przy uwzględnieniu tych dwóch czynników: sympatii i zgodności myślenia.



1)  Oczywiście najwspanialej jest wówczas, gdy kogoś lubimy i się z nim zgadzamy. Ale przyznajmy szczerze – bywa to dosyć nudne, choć wcale takie być nie musi. Jeśli kogoś lubimy, zgadzamy się z nim i do tego z nim nie nudzimy, to oznacza ni mniej ni więcej, że znaleźliśmy kawałek nieba na ziemi. Ale to się zdarza chyba rzadko.

2) Fatalnie jest, gdy się z kimś zgadzamy, ale szczerze za tym osobnikiem nie przepadamy. Budzi to chyba po trosze wściekłość, po trosze zakłopotanie i pojawiają się nam w głowie pytania typu: „Dlaczego muszę się zgadzać z takim nudziarzem i dzielić poglądy z największym dziwakiem w okolicy” albo, czujemy się niepewni i pytamy samych siebie: „Czy moje poglądy, skoro podzielam je z takim osłem jak X, rzeczywiście są słuszne? Czy to możliwe, żeby ktoś taki jak X, myślał prawidłowo?”.

3) Po trzecie możemy kogoś szczerze nie cierpieć i się z nim nie zgadzać. Wówczas również jest nudno, bo z kimś takim nawet nam się nie chce dyskutować. Chyba, że musimy, ale wtedy jest to jedynie ciężka praca i nic więcej. W najlepszym wypadku dochodzi do bójki, czyli zdrowego wyładowania emocji. W najgorszym do chłodnej nienawiści. No i istnieje jeszcze jedna możliwość.

4) Można kogoś szczerze lubić i kompletnie się z nim nie zgadzać. Jest to zdecydowanie najbardziej wyczerpujący, fascynujący i niezwykły typ ludzkich relacji. (Chociaż niewątpliwie najdoskonalszy jest typ pierwszy). Znacie pewnie to uczucie, gdy coś Was do kogoś ciągnie, jakaś nić zwykłej, ale silnej sympatii, a jednocześnie nie możecie się zgodzić na to, co dana osoba głosi. Jej poglądy, nie wywołują w Was znużenia czy politowania, jak miałoby to miejsce w przypadku osoby z którą jesteście w trzecim typie relacji. Wręcz przeciwnie poglądy osoby, którą lubicie i z którą się nie zgadzacie złoszczą Was właśnie dlatego, że oddzielają od tej osoby, stanowią barierę, której być nie powinno, bo cała siła Waszej sympatii stara się ją przekroczyć. Jan XXIII zwykł był mówić: „Dzielą nas tylko poglądy, a to tak niewiele”. Nie zgadzam się z tym. Poglądy to dużo, ale wiem o co Papieżowi chodziło – o czwarty typ relacji, kiedy kogoś lubimy a jednocześnie dzieli nas dystans myślenia. Przepaść poglądów pomiędzy nami, nawet jeśli wydaje się przerażająco głęboka, wydaje się również niezwykle wąska. Wygląda bardziej jak pękniecie w ziemi, niż jak wielki kanion, choć być może jest to pęknięcie głębsze, niż sam Kanion Kolorado. Ale to nie do końca prawda. Poglądy dzielą rzeczywiście. Sympatia łączy jedynie powierzchownie.

Otóż ja prezydenta Obamę lubię, ale kompletnie się z nim nie zgadzam. Lubię go, bo jest wcieleniem idei Ameryki. Jest młody, tak jak ten kraj, jest nie-stąd, tak jak większość w tym kraju, tchnie energią i siłą, tak jak ten kraj i do tego zrobił szybką karierę – tak jak ten kraj. Jeśli chodzi o medialność, to myślę, że dawno nie oglądaliśmy takiego polityka.

Problem polega jedynie na tym, że poglądy Obamy to jedno wielkie naiwniactwo i myślenie życzeniowe. I jeszcze do tego jest zwolennikiem aborcji w dość radykalnym wydaniu. Jednym słowem tragedia, a nie prezydent USA.

Ale Obama dostał właśnie pokojowego Nobla. 

Tak się składa, że wiadomość tę odebrałem mieszkając w amerykańskim klasztorze (dla wyjaśnienie: nie mieszkam w polskim domu w Nowym Jorku. Mieszkam w klasztorze amerykańskiej prowincji Św. Józefa w New Haven, CT). Myślę, że pokojowy Nobel dla Obamy jest pokusą, która została doskonale opisana na kartach Nowego Testamentu i której poddano nie kogo innego, ale samego Pana Jezusa. Chodzi mi o rodzaj pokusy, który bym nazwał „szantażem pochwały”. Na pewno pamiętacie tę sytuację, kiedy do Pana Jezusa przychodzą faryzeusze i zwolennicy Heroda i mówią: „Wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?”. Cóż, Pan Jezus został wzięty pod włos i aby pochwała nie została zdemaskowana jako fałszywa, a On okazał się rzeczywiście niezależnym od względów ludzkich powinien okazać się również rewolucjonistą i powiedzieć: „Ależ oczywiście nie płaćcie. Nie będę podlizywał się Cezarowi, okupantowi strasznemu, bo jak powiedzieliście na nikim mi nie zależy i nie oglądam się na osobę ludzką”. Krótko mówiąc Pan Jezus mógł dać się zaszantażować pochwałą i wyrazom uznania, które usłyszał. To tak samo jak teraz ktoś podchodzi i mówi: „Cóż, ksiądz jest taki młody, wykształcony i w ogóle, no proszę mi powiedzieć, czy z tą antykoncepcją to Kościół trochę nie przesadza?”. Jeśli chcę nadal uchodzić za młodego, wykształconego i w ogóle muszę zacząć „dorastać” do pochwały, którą usłyszałem. Cóż, nie lubimy rozczarowywać sobą, boimy się tej chwili, gdy ktoś na nas spojrzy i powie: „A ja myślałem, ze ty jesteś inny, a my się spodziewaliśmy po tobie.” Dlatego właśnie ulegamy szantażowi pochwał. Dlatego właśnie Pan Jezus mówi: „Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was”.

Co to ma wspólnego z Obamą? Chyba ma, bo wydaje mi się, że pokojowa nagroda Nobla jaką otrzymał, jest takim właśnie szantażem-pochwałą. „Ty Barack jesteś taki pokojowy chłopiec, nie jak ten cowboy Bush, nie zawiedź nas teraz i postępuj tak, aby wypełnić pochwałę, którą cię obdarzono. Zgódź się na szantaż-pochwałę czy raczej szantaż-nagrodę, którą otrzymałeś i nie bądź taki twardziel”.

Ciekawy jestem, czy się Obama dostosuje do Nobla, czy nie. Mam nadzieję, że nie.

A swoją drogą, dziś jest niedziela i na Mszy w naszym kościele jeden z naszych ojców modlił się w czasie modlitwy wiernych o to, aby prezydent Obama zmienił swoje myślenie w kwestii aborcji. To nie jest prowincjonalny klasztor. Leży w sercu Nowej Anglii, w centrum New Haven, w samym środku uniwersytetu Yale i do tego jest kolebką Rycerzy Kolumba. I nikogo tu taka modlitwa nie dziwi. Gdyby w Polsce, w Krakowie, albo w Warszawie jeden z ojców w czasie niedzielnej modlitwy wiernych poprosił, aby premier Tusk zmienił swoje myślenie w kwestii in vitro, to po Mszy miałby w zakrystii całą kolejkę wiernych z zażaleniami, że uprawie politykę na ambonie i że nie po to się przychodzi do dominikanów, aby słuchać o in vitro i polityce z ambony. Ameryka to ciekawy kraj.



« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

13 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


26.01.2012 09:52 | ACTA

Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.

... więcej »

05.12.2011 23:10 | Prezenty

Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.

... więcej »

14.02.2011 02:39 | List anioła na Walentynki

Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.

... więcej »

03.02.2011 15:48 | O krytykowaniu Kościoła

Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.

... więcej »

17.01.2011 19:28 | Oddam pomysł w dobre ręce

Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena: