Sed contra
Janusz Pyda OP
O atrakcyjności też erotycznej
Koncepcja przyczyn takiego stanu rzeczy, którą proponuje „pekatore”, autor polemicznego komentarza jest jasna i konkretna – relacje z księżmi są relacjami, które abstrahują od tła miłosno-erotycznego i to właśnie jest atrakcyjne. Krótko mówiąc, z jednej strony facet, z drugiej najlepsza przyjaciółka, wrażliwa, delikatna, empatyczna i z którą można pogadać. Jak rozumiem to jest mniej więcej teoria „pekatore”. Ta koncepcja ma swoje ręce i nogi i można jej z powodzeniem bronić.
Ma jednak również jeden bardzo słaby punkt. Otóż, gdyby była prawdziwa, wówczas w większości sytuacji, kiedy raptem zostaje odkryty w relacji księżowsko-damskiej cień chociażby zainteresowania miłosno-erotycznego, chociażby mgiełka flirtu natychmiast kobieta powinna tracić zainteresowanie taką relacją.
Powinna pomyśleć sobie tak: „Kurcze taki fajny był ten ksiądz Zygfryd i się musiał dureń we mnie za kochać. Na co mi on teraz taki zakochany. Facetów do zakochiwania to ja mam wszędzie, a mi chodziło o faceta do przyjaźni. Do kosza z księdzem Zygfrydem i jego zakochaniem. Był fajny, ale właśnie się skończył”. Gdyby rzeczywiście głównym powodem szczególnie przychylnego nastawienia kobiet do księży był fakt, iż księża są aseksualni i funkcjonują w kontekście aseksualnym wówczas znacznie mniej byłoby wystąpień z zakonu i porzuceń stanu kapłańskiego.
Moja teoria jest alternatywna wobec teorii pekatore. Bazuje na trzech twierdzeniach, z których każde jest dyskusyjne:
1) Niekiedy znacznie bardziej atrakcyjne (również w kontekście miłosno-erotycznym) niż cechy fizyczne bywają realne bądź domniemane pewne cechy duchowe czy osobowościowe
2) Duża część osób jest szczególnie wrażliwa na właśnie takie cechy duchowo –osobowościowe i stanowią one bardzo atrakcyjny również miłosno-erotycznie argument na rzecz szczególnie przychylnego spojrzenia na osobnika, który wydaje się je posiadać (być może nawet wcale ich nie posiada, a jedynie się wydaje, że tak jest).
3) Zakonnik w habicie, ksiądz w sutannie czy jeden i drugi w koloratce stanowią wyzwalacz pozytywnych skojarzeń z pożądanymi i atrakcyjnymi cechami duchowo-osobowościowymi. Skojarzenie te jak i wszystkie inne mogą nie mieć podstawy w rzeczywistości, czyli konkretnym egzemplarzu konkretnej osoby, ale i tak działają. I to działają na płaszczyźnie również miłosno-erotycznej.
Jakie są to zatem skojarzenia i co jest ich nośnikiem? Wypisałem sobie kilka punktów:
a) „Za mundurem panny i panowie sznurem”. Wbrew pozorom stwierdzenie nie jest równie prostackie jak jego rym, a w atrakcyjności umundurowanej osoby nie chodzi w pierwszym rzędzie o strój. Otóż, chyba jednak jest tak, że zarówno żołnierz, strażak, ksiądz, lekarz czy pielęgniarka w kitlu mają pewną wspólną cechę atrakcji. Ich „mundury” świadczą o tym (czasami jest to w konkretnej sytuacji mylące), że podporządkowali swoje życie czemuś wyższemu, mówiąc dokładnie są „na służbie” u jakiegoś „Wielkiego Armatora”. Fakt bycia na służbie wyższych niż ja sam wartości, na służbie u Pana Boga, na służbie w ramach miłości bliźniego jest faktem duchowym i osobowościowym, ale atrakcyjny jest również na płaszczyźnie miłosno- erotycznej. Zgadzam się ze Scrutonem, gdy twierdzi, że nasze pożądanie seksualne jest w swoim najgłębszym fundamencie nie zwierzęcym li tylko pożądaniem ciał, ale osobowym pożądaniem osób. Prawdziwa iskra erotyczno-seksualna nie krzesi się na styku ciało-ciało (zwierzę-zwierzę), ale osoba-osoba. (Nie wiem co prawda, jak to pogodzić z Arystotelesem, ale jednak wydaje mi się, że w tym przypadku Scruton ma rację. A tak swoją drogą, nie tylko panie lubią mundury. Panowie też chyba nie pozostają nieporuszeni wobec umundurowanych pań, prawda czy nie?
b) Dyskretny urok skoszarowania. Drugi powód wzmagający atrakcyjność księży to domniemanie, iż facet, który spędził kilka lat w koszarowych warunkach, wstawał na dzwonek i sprzątał na grafik jest facetem zdyscyplinowanym. Oczywiście wcale tak nie musi być – cały czas mówimy o skojarzeniach i idealizacji. Kiedyś mawiało się, że gość przed wojskiem, to jeszcze nie facet. Nie chodziło o to, żeby każdego chłopca na wojnę wysyłać – ale do koszar. Jak go kaprale nauczą podłogi zmywać, broń i buty czyścić, o świcie wstawać i golić się starannie niezależnie od nastroju, to później żona będzie miała o połowę roboty mniej. Problem polegał na tym, że w powojennym wojsku kaprale często nie uczyli tego, czego powinni, ale uczyli innych rzeczy. Skojarzenie tak czy tak pozostało. Facet, który przeszedł skoszarowanie wydaje się być facetem przynajmniej potencjalnie zdyscyplinowanym.
c) Afrodyzjak czystości. Trzeci powód atrakcyjności księży jest chyba najsilniejszy i wiąże się trochę z tym, o czym pisał „pekatore”, ale nie do końca. Chodzi o czystość i wstrzemięźliwość seksualną. Otóż, celibatariusz wydaje się być facetem, który panuje nad swoją seksualnością i jest ją w stanie podporządkować swojej woli. Może to być atrakcyjne w świecie, gdzie wszyscy wydają się podporządkowywać swojej seksualności. Już przy okazji któregoś z wcześniejszych postów pisałem, że czystość seksualna jest erotycznie atrakcyjna. Tylko, że my w naszej chorej rzeczywistości ze wszystkiego potrafimy zrobić koszmar i perwersję. Niewątpliwie zaś facet, który zwłaszcza w dzisiejszym świecie panuje nad swoją seksualnością jest jednak bohaterem i silnym wojownikiem.
d) Pan Bóg na pierwszym miejscu. Habit czy sutanna wydają się oznaczać, że człowiek, który je nosi ma w swoim sercu i woli wpisaną pewną hierarchię wartości, na której szczycie stoi wierność Panu Bogu. A człowiek wierzący instynktownie wie (choćby deklaratywnie zaprzeczał), że najlepsza dlań będzie relacja nie z taką osobą, dla którego stanie się numerem jednej w życiu, ale z osobą, dla której numerem jednej jest Bóg. Najlepszym zabezpieczeniem miłości człowieka do człowieka jest górująca nad każdą miłością i fundująca każdą inną miłość ludzką, miłość człowieka do Boga. A ksiądz wydaje się być osobą, w której wszystko jest podporządkowane Panu Bogu i miłości Boga.
Mam jeszcze kilka tego typu punktów, ale nie ma co mnożyć przykładów. W zasadzie w tym wszystkim najważniejsze wydaje mi się podstawowe przekonanie fundujące powyższą teoryjkę, to mianowicie, iż pożądanie seksualne nie jest pożądaniem jedynie cielesnym i nie odbywa się na płaszczyźnie li tylko ciało-ciało. Dlatego właśnie prawdziwe bądź domniemane wartości duchowe potrafią być tak pociągające i to nie tylko duchowo, ale i po prostu erotycznie.
« powrót
77 komentarzy
-
2010-03-23
M.Apolonia
chi chi, świetne!a w dodatku bardzo prawdziwe :)...
chi chi, świetne!a w dodatku bardzo prawdziwe :) » -
2010-01-25
t.
Re: Re: Re: nie wiem
Bardzo być może odnośnie dojrzewających:( Pewnie jednak trzeba zaznaczyć - mocno - że nie dotyczy... » -
2010-01-24
pekatore
Re: autopromocja :)
Ani Ojciec nie przywalił, ani pekatore się nie załamał. pekatore ma się dobrze, o czym informuje.... »
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.
... więcej »Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.
Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.
... więcej »Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.
... więcej »Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.
... więcej »
















