Sed contra
Janusz Pyda OP
Sweet Home Alabama
Przegrałem pewien zakład. Oznacza to mniej więcej tyle, że przez siedem kolejnych dni (bo siedem dni to tydzień) będę na blogu umieszczał posty o specyficznej tematyce. Będę pisał wyłącznie o piosenkach.
Sweet Home Alabama
Neil Young nagrał w 1970 roku album zatytułowany „After the Gold Rush” na którym znalazła się piosenka „Southern Man”, która w jednoznaczny sposób oskarżała Południowców o rasizm. Fakt jest faktem, że Południowe Stany mają w swojej historii takie a nie inne zaangażowanie ideowe, ale jednak Neil Young chyba trochę przesadził. Można oskarżać Południowców o rasizm, a Polaków o antysemityzm tyle, że jest to uogólnienie grubymi nićmi szyte, i co gorsza, nie będąc karą dla prawdziwych winowajców, sprowadza infamię na dobrych ludzi. Neil Young nie poprzestał na tej piosence i dwa lata później na swoim solowym albumie „Harvest” umieścił piosenkę zatytułowaną „Alabama”, która – co tu dużo mówić – również hymnem pochwalnym tego stanu nie była. Young powielał stereotyp Alabamy jako krainy wieśniaków i rasistów. No cóż, wydaje się, że propaganda jest bronią przed którą trudno się obronić, bo każde zaprzeczanie będzie przyjęte przez obserwatorów jako nieudolne próby obrony straconych pozycji. Nie jest łatwo udowodnić, że nie jest się koniem. A takie właśnie zadanie stanęło przed Alabamą i okazało się, że można jednak coś zrobić.
Lynyrd Skynyrd odpowiedział swoją piosenką na piosenki Younga. Na albumie zatytułowanym „Second Helping” umieścili utwór, która miał przynieść im sławę – „Sweet Home Alabama”. Przesłanie jest proste – Alabama to cudny dom, błękitne niebo i ojczyzna, do której dobrze jest wracać, niezależnie od tego, co twierdzi Pan Young. Piosenka zrobiła zawrotną karierę, a od zeszłego roku władze stanowe wprowadziły oficjalny napis na tablicach rejestracyjnych samochodów z Alabamy – Sweet Home Alabama.
Dlaczego lubię tę piosenkę? Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że jest „energetyczna”. Po drugie dowodzi, że aby wyjść z kompleksu najlepiej przejść od razu do dumy. Nie staram się powiedzieć, że jestem z Alabamy, ALE większość życia spędziłem w Nowym Yorku i na pewno dzięki temu jestem już cywilizowanym człowiekiem. Nie, wręcz przeciwnie. Jestem z Alabamy i jestem z tego dumny i kocham mój stan i kocham jego historię – nawet z jej błędami, bo na błędach mojego stanu mogła się uczyć cała Ameryka. Po trzecie ta piosenka pokazuje, że najlepszą obroną jest atak. Nie będę się tłumaczył przed Neilem Youngiem z mojego kraju. Głośno zaśpiewam, że kocham mój stan za jego niebieskie niebo. Ludzie z Południa nie dali sobie wmówić, że mają ciągle żyć poczuciem winy za nie swoje grzechy i że mają na dzień dobry przepraszać całą Amerykę za to, czego akurat oni nie zrobili. A piosenka, którą zaśpiewał Lynyrd Skynyrd zdecydowanie im w tym pomogła.
Tak dla wyjaśnienia – flaga, która znajduje się na scenie i którą macha wokalista (Ronnie Van Zant) to właśnie Krzyż Południa, flaga Konfederacji. Proszę też zwrócić uwagę na genialny chórek – nie jakieś tam podlotki, które raczej wyglądają, niż śpiewają, ale prawdziwe dorosłe wokalistki.
Pozdrawiam wszystkich tym razem nie z Nowej Anglii, nie z Nowego Yorku ale z Minnesoty. Jeśli chodzi o newsy to pogoda jest fatalna (pada deszcz, choć cała Minnesota leży pod śniegiem), a co gorsze właśnie przed chwilą Wikingowie z Minnesoty przegrali ze Świętymi z Nowego Orleanu w piłkę (tzn. football). Ale tak w ogóle jest tu bardzo pięknie.
P.S. Serdecznie polecam rzucenie okiem na tekst tej piosenki. Wystarczy wpisać w przeglądarkę Sweet Home Alabama lyrics i wyskoczy pewnie sporo propozycji.
« powrót
12 komentarzy
-
2010-01-29
Jaga
Re: Re: Re: zamówienie :)
Mrs Robinson jak najbardziej:) A zaklad brzmi fascynujaco! I nie mniej fascynujaco brzmi stawka... » -
2010-01-26
Kasia (Sz)
energetycznie
Tak, chórki są bardzo ważne. To czasem bomba energetyczna. Ja często nie mogę oderwać wzroku od... » -
2010-01-26
pekatore
Post dobry,nie ma się do czego doczepić :) A Johny Cash się pojawi? ...
Post dobry,nie ma się do czego doczepić :) A Johny Cash się pojawi? »
Cóż, koniec tego słodkiego intelektualnego lenistwa i słuchania sobie pioseneczek, kiedy wojna najprawdziwsza wisi w powietrzu – najprawdziwsza, choć ideowa. Cóż, mamy przed sobą kilka tematów, które musimy rozważyć trochę bardziej szczegółowo, a które pojawiły się zupełnie dla mnie niespodziewanie po opublikowaniu na www.dominikanie.pl artykułu z miesięcznika „W drodze” zatytułowanego „Gdy sumienie się waha”. Nigdy nie napisałem nic w tym celu, aby wzbudzić spory czy dyskusje. Niemniej jednak czasami wiem, że z tego co piszę będę się musiał gęsto tłumaczyć. Ale tym razem byłem rzeczywiście zaskoczony dyskusją, która się wywiązała. Dziś pierwszy jej wątek. Problem jest prosty i został w komentarzach postawiony mniej więcej w następujący sposób. Jedna z czytelniczek napisała:
... więcej »Muszę wywiązać się z zakładu, aby podjąć całą serię poważniejszych tematów, które na nas czekają. Została jeszcze jedna piosenka. Obiecałem – bodajże Fasoli - że będzie to The Sounds of Silence Simona i Garfunkela. No to zaczynamy. Proponuję wysłuchanie tej piosenki w najbardziej klasycznym i przaśnym wykonaniu, jakie znalazłem w sieci.
... więcej »A dziś piosenka ze specjalną dedykacją dla Staten Island. Ostrzegam serdecznie, że z zaproszenia na kawę zamieszczonego w komentarzu zamierzam skorzystać. Nie posiadam za grosz kultury i pozbyłem się dawno dobrego wychowania. W związku z tym nie rozróżniam pytań retorycznych od wymagających odpowiedzi i zaproszeń grzecznościowych od serdecznych. Innymi słowy mam nadzieję, że przed najbliższym wyjazdem do Polski uda mi się przypłynąć na Staten Island.
... więcej »W kontekście wiadomości, które docierają z Polski chciałbym powiedzieć, że gdyby nasz nowy Prowincjał, nie został wybrany naszym nowym Prowincjałem bez wątpienia zostałby amerykańskim prezydentem. Serio. To jest fenomen. Wszyscy tutaj kochają polskiego prowincjała. I wcale nie mówię tylko o braciach, ale też o świeckich. Tutaj na Midweście, który nowy Prowincjał będąc starym Prowincjałem zachciał był odwiedził, spokojnie można by założyć sztab wyborczy przed wyborami prezydenckimi.
... więcej »Z przyczyn czysto technicznych nie mogłem wczoraj zamieścić kolejnego tekstu. Starałem się robić wszystko, aby się wykręcić od mojej publicznej kary, ale się nie udało. Niestety mój hardware i software znów działają poprawnie i w ten oto sposób wracam do moich kajdan, dyb, czy też pracy niewolniczej. A dziś piosenka dla erudytów, czyli We Didn’t Start The Fire.
... więcej »
















