Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Sed contra
Janusz Pyda OP

29.01.2010 21:58

We Didn't Start The Fire

Z przyczyn czysto technicznych nie mogłem wczoraj zamieścić kolejnego tekstu. Starałem się robić wszystko, aby się wykręcić od mojej publicznej kary, ale się nie udało. Niestety mój hardware i software znów działają poprawnie i w ten oto sposób wracam do moich kajdan, dyb, czy też pracy niewolniczej. A dziś piosenka dla erudytów, czyli We Didn’t Start The Fire.


 


 

To jedyna piosenka, jaką znam, która ma tak dużo słów i tak mało zdań. W zasadzie poza refrenem wszystko, co słyszymy to jednak wielka wyliczanka postaci, miejsc i wydarzeń (podobno udało się w całej piosence zmieścić 119 spraw – można policzyć). Joel nagrał We Didn’t Start The Fire w roku 1989 i umieścił na albumie zatytułowanym Storm Front.


Idea piosenki jest mniej więcej taka. Czterdziestolatek urodzony w 1949 roku wylicza ważne wydarzenia, które miały miejsce za jego życia – od 1949 do 1989 roku. Innymi słowy, typowy Baby Boomer (przedstawiciel pokolenia, które urodziło się na fali zakończenia wojny, kilka lat po roku 1945) wykręca się w imieniu całego swojego pokolenia, od odpowiedzialności za to, co dzieje się na świecie – czyli od tej całej szalonej historii, która kryje się za wyliczanymi wydarzeniami. Mniej więcej o to chodzi Joelowi, kiedy śpiewa, że we didn’t start the fire. To nie nasza wina (nasza, czyli „Baby Boomerów”), że na świecie dzieje się to co, się dzieje. W zasadzie zawsze tak było, nihil novi sub sole. 


Co lubię w tej piosence?
Po pierwsze rytm słów. Zgadzam się, to jest wyliczanka, ale przyznajcie, że słowa dobrane są w taki sposób (dosyć specyficzny sposób „rymowania”), że w języku angielskim „trzymają się siebie” bardzo dobrze, a w połączeniu z muzyką płyną niezwykle sprawnie. Proszę mi wierzyć, nie jest łatwo ułożyć taką listę – wymaga to genialnego słuchu poetyckiego i muzycznego. (Próbowałem w języku polskim – poddałem się po jednej zwrotce, która była tragiczna). Piosenka jest rodzajem czegoś, co amerykanie nazywają patter song - bardzo rytmiczny rodzaj piosenki, w którym właśnie rytmicznie muszą być doskonale zgrane zarówno słowa jak i muzyka, bo zarówno słowa jak i muzyka wyznaczają ów rytm. Jest to forma bardzo często eksploatowana w musicalach, ale znam tylko kilka mistrzowsko zrobionych patter songs. Bardzo trudna forma. Joelowi udało się świetnie.


Po drugie, lubię ów strumień świadomości, który wypływa z głowy Joela. Szczerze powiedziawszy, kiedy przyjechałem do USA i zastanawiałem się jak mniej więcej rozejrzeć się w najnowszej kulturze i historii tego społeczeństwa i byłem przerażony ilością książek, które zaczęły piętrzyć się na moim biurku, wówczas właśnie wpadłem na pomysł, żeby zacząć trochę lżej. Potraktowałem piosenkę Joela jako spis treści. Zacząłem od pierwszego nazwiska na liście „We Didn’t Start The Fire” – Trumana i tak, metodą linków zacząłem zagrzebywać się coraz dalej. Skończyłem na czymś, co nazywa się „Cola Wars”. Dużo się po drodze dowiedziałem. Na przykład nie miałem pojęcia, że w kontekście amerykańskim sprawa „birth control” miała tak ciekawy przebieg. Nie wiedziałem na przykład, że stan w którym mieszkam (Connecticut) został pozwany w 1965 roku za prawo, które zakazywało antykoncepcji hormonalnej (sprawa Griswold przeciw Connecticut). Wbrew pozorom sprawa nie jest aż tak bardzo nie na czasie. My od czasu do czasu mamy w Polsce debatę o refundacji środków antykoncepcyjnych z publicznych pieniędzy – polecam serdecznie wszystkim zaangażowanym w ten spór przejrzenie argumentacji z procesu w USA w 1965. Oczywiście, piosenka nie przywołuje wyłącznie historii USA, ale sam wybór takich a nie innych wydarzeń, coś mówi. 


Piosenka Joela jest próbą spojrzenia na historię nie przez pryzmat jedynie bitew, wojen i wielkiej polityki ale i czegoś, co można by nazwać kulturą materialną i popkulturą. Myślę, że w medialnym świecie nie da się już pisać w książkach do historii jedynie o Trumanie i pominąć roli Coca Coli. Niestety (co za wstyd) takie drobiazgi i głupoty bardziej obecnie rządzą naszym światem, niż wielkie bitwy (których de facto nie może być, bo my prowadzimy jedynie misje pokojowe, żadnych wojen).


Lubię też tę piosenkę za teledysk. On również jest utkany ze szczegółów. Wszystko jest w nim ważne, każdy szczegół pokazuje jak wielkie zmiany, cywilizacyjny ogień wkraczają niepostrzeżenie, zupełnie poza ludzką świadomością w realizację „amerykańskiego snu”, prywatne życie jakiejś z pozoru spokojnej rodziny.
Lubię tę piosenkę i teledysk, bo jest zagadką. Lubię sprawdzać, czy i ile wiem o tych wydarzeniach, o których śpiewa Joel. Często jest przecież tak, że jesteśmy kompletnie nieświadomymi uczestnikami wydarzeń, które miały miejsca dopiero co. Czasami znamy brzmienie słów, ale zupełnie nie wiemy co się za nimi kryje. Każdy słyszał o Watergate, ale kto tak uczciwie potrafi powiedzieć, o co w tym wszystkich chodziło? A inwazja w Zatoce Świń, a kim był Santayana? Tą piosenką można się dobrze bawić i to zarówno słuchając jej tekstu, jak i oglądając teledysk. Serdecznie wszystkim taka zabawę polecam. Jedna wielka miło podana zagadka. Tylko trzeba znaleźć w sieci słowa - ale z tym nie ma problemu. Wystarczy wpisać w google.


A z bieżących wydarzeń, o czym wszyscy w Polsce już pewnie wiedzą, (bo Wyborcza i Rzeczpospolita podały tę informację dzień wcześniej w internetowych serwisach, niż The Wall Street Journal w papierowym wydaniu) w środę zmarł J.D. Salinger – ten, od „Buszującego w zbożu”. Ciekawe co znajdą w jego sekretnej szufladzie i czy będzie można to opublikować.

Na Midweście jest piątek, godzina 3:06 pm.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

6 komentarzy

  • 2010-02-06
    Aga

    The History Behind Billy Joel's Song
    http://www.teacheroz.com/fire.htm do poczytania - co kryje się za wyliczanką ;) »
  • 2010-01-31
    Kasia (Sz)

    pepsi cola
    Ma Ojciec rację. Nie da się pisać o Trumanie pomijając Coca Colę. Mnie nawet hasło reklamujące... »
  • 2010-01-31
    nikoghos

    Po piąte
    bo to świetny rockandrollowy kawałek. Faktycznie trudno jest ułożyć taki tekst, trzeba myśleć... »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


26.01.2012 09:52 | ACTA

Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.

... więcej »

05.12.2011 23:10 | Prezenty

Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.

... więcej »

14.02.2011 02:39 | List anioła na Walentynki

Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.

... więcej »

03.02.2011 15:48 | O krytykowaniu Kościoła

Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.

... więcej »

17.01.2011 19:28 | Oddam pomysł w dobre ręce

Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »