Sed contra
Janusz Pyda OP
Konfesjonał przed sklepami
Pytanie jest proste: dobrze ksiądz Stryczek zrobił wystawiając konfesjonał w przedświątecznym czasie przed centrum handlowym czy też był to po prostu kiczowaty gest bez znaczenia poza sferą medialną.
Z tego, co zauważyłem miniony Adwent w sferze medialno-religijnej upłynął pod wyraźnym znakiem trzech spraw: debaty wokół in vitro, umiejscowienia przez ks. Stryczka konfesjonału przed Galerią Krakowską oraz walki o prawa uciskanych (również w sensie dosłownym) karpi. Każdy z tych tematów ma zupełnie inny ciężar gatunkowy i zupełnie inną naturę, ale wydaje mi się, że to właśnie te trzy zgadnienia nie dały się nie zauważyć w medialnej części świata Adwentu A. D. 2008. Szczerze powiedziawszy, o ile w dwóch kwestiach nie miałem specjalnych proplemów z wyrobieniem sobie zdania, o tyle ks. Stryczek i jego konfesjonał wprawił mnie w zakłopotanie. Pytanie jest proste: dobrze ksiądz Stryczek zrobił wystawiając konfesjonał w przedświątecznym czasie przed centrum handlowym czy też był to po prostu kiczowaty gest bez znaczenia poza sferą medialną. Cóż, intencje niewątpliwie były szlachetne, wszak nie sposób nie chcieć przypomnieć wiernym, że zamiast biegać w poszukiwaniu promocji lepiej byłoby, aby chwilę postali w kolejce do konfesjonału w oczekiwaniu łaski uświęcającej. Niewątpliwie komercjalizacji Świąt, która rozwija się kosztem ich duchowego wymiaru warto przeciwdziałać. Niewątpliwie ksiądz Stryczek i jego konfesjonał mieli ten właśnie cel. Problem polega na tym, że ksiądz Stryczek w zasadzie zastosował tę sama metodę, którą na każdym rogu Krakowa stosują wszyscy, którzy chcą mi coś sprzedać, albo potrzebują ode mnie pieniędzy. Green Peace, ludzie chodzący po Rynku ze smyczami a bez psów - co później okaże się sprytnym chwytem reklamowym - facet przebrany za kufel piwa, który wręcza mi zaproszenie na piątkową, promocyjną popijawę, mikołaje płci żeńskiej w supermarketach, które częstują mnie ciasteczkami i do tego Ksiądz Stryczek i jego konfesjonał. Miał być znakiem sprzeciwy, a w zasadzie wtopił się w rzeczywistość, którą miał ulepszać. Ksiądz chciał zaprotestować przeciw komercjalizacji świąt, ale wpadł na pomysł, aby zrobić to na takich samych marketingowych zasadach na jakich działa świat. Czy osiągnął swój cel? Czy ludzie go zauważyli - pewnie tak. Pytanie jednak nie czy zauważyli, ale czy kupią to, co ma do zaoferowania. Ja w każdym razie, obserwując konfesjonał przed Galerią Krakowską miałem takie wrażenie, jakbym obserwował sprzedawcę, który kawior, wino i brylanty zawija w gazetę. Co z tego, że kolorową.
« powrót
20 komentarzy
-
2010-05-14
Biedronka
Habit -nie zdejmować nigdy!!!
Nigdy nie powinien przeszkadzać habit....ja naprawdę myślałam, że Wy zakonnicy zawsze chodzicie w... » -
2009-01-02
Dorotka
póki co
W oczekiwaniu na Ojca tekst o habitach, pragnę sporządzić własną listę domniemanych argumentów i... » -
2009-01-02
kore
...
Wydaje mi się, że nie forma ma znaczenie, ale myśl, idea. Każdy człowiek intuicyjnie czuje co... »
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.
... więcej »Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.
Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.
... więcej »Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.
... więcej »Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.
... więcej »

















