Sed contra
Janusz Pyda OP
Znaki łaski
Zanim wrócę do tematów a) psychologii i teologii b) pierwszego przykazania „nowego” Dekalogu i c) próby odpowiedzi na pytanie: „Jak kochać złych rodziców” chciałbym dziś napisać o czymś, co mnie zachwyca. Bycie księdzem pociąga za sobą wiele przywilejów. Jednym z nich jest możliwość podziwiania z bliska sposobów działania Pana Boga w duszach ludzi, którzy starają się i żyją wiarą. Niestety, zazwyczaj ksiądz nie może o tym opowiadać, bo albo tajemnica spowiedzi albo sekret duszpasterski kryją zarówno tajemnicę grzechu ludzkiego, jak i tajemnicę świętości, czyli działania Boga w duszy ludzkiej. Ale spotkań, które dają powód do zachwytu nad działaniem Bożej łaski w życiu człowieka ksiądz ma dużo. Pewne formy tego działania są charakterystyczne i wspólne wielu ludziom żyjącym wiarą. A ja właśnie znalazłem sposób, żeby je pokazać nie zdradzając żadnej z tajemnic, które mnie wiążą.
Otóż, mój przyjaciel podesłał mi link do programu prowadzonego przez ks. Kazimierza Sowę dla Platformy Onet.tv. Program nosi tytuł „Słownik Języka Boskiego” i jest serią wywiadów na temat wiary, które rzeczony ksiądz prowadzi z różnymi popularnymi postaciami. To, że są to postacie popularne nie ma dla mnie znaczenie – po pierwsze dlatego, że części z nich w ogóle nie znam, więc nie robią na mnie wrażenia jako sławy, a po drugie dlatego, że wiara w człowieku jest zawsze zachwycająca – nieważne czy człowiek jest „celebrytą” czy zwykłym „szaruchem”. Obejrzałem tę serię wywiadów i wyłowiłem dwa, które Wam serdecznie polecam. Jeden z panią Magdaleną Stużyńską-Brauer (odc. 19), drugi z panem Radosławem Pazurą (odc. 5). Na przykładzie tych wywiadów, chciałem pokazać kilka znaków Bożej łaski, które zawsze mnie zachwycają, kiedy sam mam okazję rozmawiać z ludźmi żyjącymi wiarą. Wywiady możecie obejrzeć pod adresem www.onet.tv, później trzeba wejść w zakładkę „Religia” i znaleźć ikony programu „Słownik Języka Boskiego”. Dziś zacznę od wywiadu z panią Magdaleną , bo kobiety maja zawsze pierwszeństwo.
1) Pani Magdalena już na samym początku wywiadu zupełnie naturalnie wymienia ludzi, którzy są jej przyjaciółmi w wierze..
To ciekawe, ale zazwyczaj ludzie wiary, kiedy opowiadają o swojej drodze do Pana Boga bardzo szybko zaczynają przywoływać na pamięć tych, którzy albo ich do wiary doprowadzili albo im w wierze pomagają. Oczywiście bierze się to z kilku tajemniczych praw serca człowieka wierzącego. Po pierwsze z prawdy o świętych obcowaniu – świętych czyli nie tylko kanonizowanych ale też po prostu ochrzczonych, żyjących jeszcze tu i teraz. Zazwyczaj ludzie wiary mają ogromną świadomość, choć często wcale teologicznie niezwerbalizowaną, iż do Pana Boga zazwyczaj chodzi się grupkami. Po drugie, zazwyczaj ci, którzy wierzą mają w sobie ogromną, choć naturalną, wdzięczność dla tych, którzy im w drodze do Pana Boga pomagają, albo po prostu towarzyszą. Każdy Natanael ma swojego Filipa. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę i nie każdy jest w stanie o nim pamiętać i być mu wdzięcznym. Świadomość, pamięć i wdzięczność wobec tych, którzy razem z nami idą do Pana Boga to cecha świętości. Poczucie samotnej wyjątkowości, świadomość, że do wszystkiego trzeba dochodzić w wierze samemu i taka swoista monadyczność to znaki, że w duszy ludzkiej coś nie gra.
2) Pani Magdalena przyznaje się, iż chodzi często rano na Mszę Świętą do swojego, parafialnego kościoła p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej patronki AK – jest to wspólnota jak pani Magdalena sama przyznaje – zupełnie tradycyjna.
Cóż, proszę mi wybaczyć to sformułowanie, ale przyznam, że najbardziej u ludzi wierzących zachwyca mnie kompletny brak snobizmu w wyborze kościoła, parafii, kaznodziei etc. etc. Jest to znakiem faktu, iż ktoś intuicją wiary potrafi rozpoznać, że ważne jest to, co najbardziej ważne, a nie to co jest tylko dekoracją. Istnieją duchowi koneserzy, którzy nigdy w życiu nie poszliby do swojej parafii, bo tam nie ma „klimatu” duszpasterstwa akademickiego albo klimatu właściwego „kościołowi dla inteligencji”, albo natchnionego a raczej po prostu „gładkiego” kaznodziei. Ludzie żyjący praktyką wiary są zwykle znacznie mniej wybredni o tych, którzy żyją jedynie „klimatem wiary”. Ale faktem jest, że Pan Bóg ma różne drogi do różnych ludzi.
3) Jeszcze w sprawie rannego chodzenia na Mszę Święta. Pani Magdalena przyznaje, że kiedy zdarzy jej się nie wstać – a mogłaby – zawsze tego żałuje.
To też bardzo charakterystyczna cecha – otóż ludzi wprawionych w praktyce wiary zwykle mocno uwierają nie tylko grzechy, ale po prostu zaniedbywanie natchnień Bożych. Żałują po prostu dobra, którego nie zrobili – a mogli.
4) W wywiadzie pada kilka genialnych uwag w sprawie modlitwy. Pani przyznaje, że kiedy miała problem z modlitwą, zaczęła praktykować ciekawą metodę. Po prostu modliła się o dobrą modlitwę. Ludzie żyjący wiarą zwykle mają w kieszeni kilka genialnych i skutecznych „wytrychów” modlitewnych. Poza tym Pani przyznaje się do ciekawej formy modlitwy – kiedy przejeżdża koło krzyża, postawionego na miejscu wypadku samochodowego odmawia modlitwę za tego, kto zginą. Kiedy widzi karetkę – modli się za tego kto jedzie w środku. Cóż, połączenie modlitwy wstawienniczej i modlitwy w formie aktów strzelistych to prawdziwy blask wiary połączonej z miłością. Rewelacja. Sama modlitwa wstawiennicza za innych jest zazwyczaj znakiem wielkiej łaski w sercu człowieka.
5) Pani Magdalena przyznaje, że niektórzy ludzie biorą ją za dewotkę, czasami traktują pobłażliwie a czasami po prostu się śmieją – tyle, że zupełnie nie sprawia wrażenia jakby ją to przygniatało. Wręcz broni swojego środowiska przed pytaniami księdza Kazimierza. To też charakterystyczne. Ludzie wiary zwykle nie mają w sobie pretensji do warunków, które ich otaczają. Nawet jeśli są obiektywnie trudne. Kiedy się z nimi rozmawia ma się wrażenie, ze są zupełnie „niezarysowani” trudnymi warunkami zewnętrznymi. Kiedy słabnie w nas wiara, zwykle narzekamy, że to zewnętrzne warunki utrudniają nam jej praktykowanie. Mam wrażenie, że to jednak jakość wiary sprawia, że warunki zewnętrze dla jednych są łatwe, a dla innych trudne. To chyba jednak wiara kształtuje warunki, a nie warunki wiarę. Ciężar staje się lekki a brzemię słodkie dla tych, którzy są blisko Pana Jezusa.
To tylko kilka cech ludzi wierzących, które zawsze mnie zachwycają, a które mogę często obserwować w rozmowach. Wedle listy cech, które mnie zachwycają w wierze innych, całkiem dobrze robi mi się rachunek sumienia. Polecam tę metodą. W wywiadzie z panem Cezarym Pazurą znalazłem jeszcze inne perełki – ale o tym już później, po tematach wspomnianych na początku tego wpisu.
« powrót
12 komentarzy
-
2009-01-24
Helena
Ocena:



Znak Laski
Bardzo interesujaca opinia ksiedza do tego pelnego wiary i ciepla wywiadu pani Magdaleny .Jestem... » -
2009-01-16
bober
Raz jeszcze - Ewo,
Ewo, zgodziłaś się z Ojcem Januszem (też dziękuję za odp.) i temat zamknięty ale chciałam jeszcze... » -
2009-01-15
ewa
Ojcze Januszu...
...dzięki za komentarz! Przyjmuję i zgadzam się w 100% »
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.
... więcej »Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.
Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.
... więcej »Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.
... więcej »Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.
... więcej »















