Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Sed contra
Janusz Pyda OP

16.01.2009 11:49

Duchowość i psychologia

Po wpisie zatytułowanym „Nowy ‘Dekalog’” czwórka komentatorów – zb., psycholog, katachra i Anya - wywołała temat, którego wprost nie poruszyłem w tekście bloga, a który rzeczywiście wydaje się ważny – problem relacji pomiędzy psychologią a duchowością. Przyznam, że dokonałem pewnego rekonesansu w tej sprawie. Otóż, przeszedłem się po kilku katolickich księgarniach w Krakowie i próbowałem znaleźć jakąkolwiek książkę z tzw. ascetyki, czyli dziedziny duchowości, która szuka konkretnych metod pracy nad sobą. Ascetyka była dziedziną, która starała się opracować konkretne metody walki z pychą, zazdrością, nieczystością, kłamstwem, rozproszeniami na modlitwie etc., etc.. Szukałem książki z tej dziedziny, która zostałaby napisana w ostatnich 15 latach. Nie znalazłem nic takiego. Oczywiście, w śladowych ilościach są na półkach reprinty starych, klasycznych dzieł – „Filotei” czy „Trzech okresów życia wewnętrznego”. Ale nic napisanego dziś. Dziedzina wymarła. Znalazłem za to mnóstwo książek z psychologii duchowości. Mam dziwne wrażenie, że psychologia w duchowości wyparła ascetykę. Zupełnie mi się to nie podoba.


Najpierw jednak pozwolę sobie coś zastrzec. Szanuję prawdziwych psychologów, którzy wielu ludziom niosą ulgę i wielu ludziom bardzo pomagają. Zgadzam się również, że w wielu przypadkach lepiej jest szukać pomocy u psychologa, zanim przyjdzie się do księdza. Jeśli dziesięciolatek moczy się w nocy – zdecydowanie nie należy udzielać mu sakramentu chorych, ale wysłać do psychologa. Jeśli dorosły człowiek męczy się z powodu nerwicy natręctw i przy okazji choroby skrupułów – ksiądz, choćby nawet spowiadał go co godzinę, raczej nie pomoże. Powinien odesłać tak cierpiącego człowieka do psychologa. Ale jeśli dorosły mężczyzna mówi, iż przez roczną terapię doszedł do wniosku, że regularnie zdradza swoją żonę z powodu nieakceptacji, jakiej w dzieciństwie doświadczył ze strony matki i teraz nadrabia swoje emocjonalne braki w ramionach coraz to nowych kobiet, to ja nawet mogę się zgodzić z takim tłumaczeniem, ale uważam, że mimo wszystko to, co robi po ludzku jest świństwem potwornym, po Bożemu grzechem śmiertelnym, a po prostu musi przestać.
Połączenie psychologii z duchowością niekiedy bywa mezaliansem. Kiedy i dlaczego się to dzieje? Myślę, że są co najmniej trzy główne powody: 
1) Mam to miejsce wówczas, gdy wytłumaczenie myli się z usprawiedliwieniem. Weźmy przykład z innej dziedziny. Załóżmy, że bardzo boli mnie ząb i od rana na wszystkich warczę. W pewnym momencie krzycząc i klnąc na czym świat stoi wyładowuję swoją złość na najbliższej mi osobie, wypominając wszelkie rzeczy dawno wytłumaczone i przebaczone. Robię po prostu karczemną awanturę. Moje zachowanie jest zrozumiałe i wytłumaczalne – boli mnie ząb. Co wcale nie oznacza, że mnie to usprawiedliwia. Mimo wszystko nie powinienem się tak zachowywać. Wprowadzenie psychologii do moralności często (choć oczywiście nie zawsze) skutkuje tym, że mylimy wytłumaczenie z usprawiedliwieniem. To, że moje grzechy mają psychologiczne źródło wcale nie oznacza, że nie są grzechami. Najlepszym dowodem jest zwykle to, że w innych ludziach bije podobne źródło, a jednak nie pociąga za sobą takich samych grzechów.
2) Do mezaliansu dochodzi również z powodu różnicy zakresów normy i przekroczenia normy pomiędzy psychologią a moralnością. To, co dla psychologa jest całkiem ok, dla człowieka żyjącego moralnie będzie już zupełnie nie-ok. Co ciekawe, dostrzegają to również niewierzący. Przekonałem się o tym dosyć dawno w przedziwnych okolicznościach. Rozmawiałem z człowiekiem niewierzącym, który przyszedł do księdza z zupełnie konkretnym problemem. Był uwikłany w nałóg o naturze seksualnej – żadne wielkie halo, żadne przestępstwo. Od pięciu i pół roku odwiedzał różnych psychologów, bo chciał się nałogu pozbyć – po prostu mu się nie podobało, że ma słabą wolę i do tego sprawa go upokarzała. Jak opowiadał, wszyscy psycholodzy, których odwiedził leczyli go z nerwicy, której – jak utrzymywał – wcale nie miał. Ostatecznie wszyscy wmawiali mu, że w zasadzie to on nie ma żadnego problemu, bo wszystko, co robi mieści się w psychologicznej normie – a to, że w jego normie się nie mieści, to już jego problem. Po ponad pięciu latach postanowił przyjść do księdza, bo stwierdził, że skoro Kościół zakazuje takich przyjemności, to pewnie wie jak z nich zrezygnować. Co prawda na samym początku powiedziałem, że bez sakramentów i Bożej łaski to daleko nie zajedziemy w tej walce, ale z satysfakcją przyznam, że koktajl rad przyrządzony ze składników dostarczonych przez Franciszka Salezego, Ludwika z Grenady, kilku Ojców Pustyni i betonowego neotomistę Garrigou-Lagrange’a okazał się całkiem skuteczny, nawet na płaszczyźnie naturalnej. Myślę, że psycholodzy również byliby w tym przypadku niezwykle skuteczni, gdyby chcieli zrozumieć, że to, co dla nich jest normą, dla tego człowieka jest stanem z którego chce wyjść. Na usprawiedliwienie psychologów dodam, że zetkną się on też z kilkoma księżmi, którzy tłumaczyli mu, że przykazanie 6 nie jest pierwsze, a tak w ogóle to liczy się bardziej Osiem błogosławieństw, niż Dekalog i że po prostu nie powinien się przejmować. Więc on się nie przejmował, ale jednak nie chciał zostać na tym etapie na jakim był, a samo nieprzejmowanie nie pomagało.
3) Mam również wrażenie, że występuje u nas często zjawisko psychologicznej hipochondrii. Cóż, jeśli ktoś czyta podręcznik interny jest przekonany, że ma zwykle 50 % opisanych tam chorób. Jeśli ktoś czyta podręcznik do psychologii zwykle u siebie i u innych dostrzega 90% opisanych dysfunkcji. Ja jednak sądzę, że niekiedy lenistwo nie wynika z depresji, tylko po prostu z grzechu pierworodnego, a kłamstwo nie jest odmienną narracją o sobie i swojej przeszłości tylko po prostu kłamstwem. A tak jak byle katar nie powinien kłaść nas do łóżka na dwa tygodnie, tak byle psychologiczna przyczyna nie powinna wysyłać nas na moralne wakacje.

To co opisuję, to powody dla których związek psychologii z duchowością może być patologiczny. Ale w wielu przypadkach nie jest i na pewno nie musi być. W każdym razie ja zamierzam chodzić w żałobie po śmierci klasycznej ascetyki i nie zamierzam tańczyć na weselu wdowy duchowości z młodzieńcem psychologiem. Ten mezalians nie ma przyszłości, choć ładnie wygląda.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

28 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


26.01.2012 09:52 | ACTA

Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.

... więcej »

05.12.2011 23:10 | Prezenty

Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.

... więcej »

14.02.2011 02:39 | List anioła na Walentynki

Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.

... więcej »

03.02.2011 15:48 | O krytykowaniu Kościoła

Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.

... więcej »

17.01.2011 19:28 | Oddam pomysł w dobre ręce

Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 11