Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Sed contra
Janusz Pyda OP

17.01.2011 19:28

Oddam pomysł w dobre ręce

Bardzo mi się ostatnio spodobała koncepcja open-source. W informatyce - bo informatyk wytłumaczył mi na czym to wszystko polega - open source jest tworzeniem darmowego oprogramowania, które później może być wykorzystywane, ale i rozwijane przez kolejnych użytkowników. Z wielu powodów idea ta bardzo przypadła mi do gustu. Ale teraz nie o tym. Nie programuję i raczej już nie będę tego robił, więc włączenie się w ideę open-source na płaszczyźnie informatyki jest dla mnie niemożliwe. Niemniej jednak zaświtał mi pomysł, że idea owa może pomóc w uratowaniu pewnego projektu, którego sam nie mogę już zrealizować. Chodzi o napisanie serii dwunastu opowiadań. Napisałem trzy, mam koncepcję całości i chętnie ją odstąpię temu, kto będzie chciał zrobić z niej użytek. Postaram się wszystko teraz wyjaśnić.


Jeżdżę dużo pociągami i pomysł zrodził się kiedyś na dworcu Warszawa Centralna. Cykl dwunastu opowiadań miałby nosić całościowy tytuł: “Kasjerka”, bo i kasjerka właśnie miałaby być jednym z dwóch głównych bohaterów każdego opowiadania. Drugim głównym bohaterem powinien być oczywiście podróżny - konkretny, o własnym imieniu, bardzo wyraźnym rysie osobowościowym, indywidualnej historii życiowej etc. Otóż człowiek ów, nazwijmy go X (choć posiada już imię) jeździ co miesiąc w delegację służbową - dokładnie raz na miesiąc. Ma już pewne ustalone dziwactwa (być może nawet lekko starokawalerskie - choć tego nie zdradzę) i zawsze kupuje bilet w tym samym okienku i o podobnej porze. Tak się jakoś składa, że bilet zawsze sprzedaje mu ta sama kasjerka. I tu zaczynają się dziać ciekawe rzeczy.


Kasjerka jest nietypowa - i to nie dlatego, że uprzejma, ale dlatego, iż ma pewne zupełnie niezwykle przymioty. Przede wszystkim jest wszechwiedząca. Każdy podchodzący do okienka zostaje przeniknięty jej wzrokiem. Wiadomym są dla kasjerki cechy charakteru klienta, jego aktualna sytuacja życiowa, bieżące pragnienia, problemy, doświadczenia etc. Ale kasjerka wie jeszcze więcej - doskonale orientuje się jak wygląda skład pociągu, którym klient chce jechać i zna jego przyszłych współpodróżnych równie dobrze jak naszego jednego, wyselekcjonowanego klienta. Przedwiedza i wszechwiedza kasjerki to jednak nie wszystko. Chce ona z tej wiedzy zrobić użytek i to dla dobra pasażera. W jaki sposób?


Otóż to właśnie od niej zależy które miejsce i w którym wagonie zajmie nasz pasażer. Ona również decyduje z jakimi współpasażerami będzie jechał. Sprzedając zatem bilet z miejscówką sytuuje pasażera w kontekście w jakiś sposób do niego dostosowanym - i to pozytywnie dopasowanym. Pasażer dostając od kasjerki bilet wrzucany jest w sytuację, którą może wykorzystać do zaspokojenia swoich najważniejszych aktualnych potrzeb, dla swojego rozwoju, dla tego co dlań najlepsze i najważniejsze. Czy to zrobi - zależy wyłącznie od niego. Czy wykorzysta zastaną sytuację i nowe znajomości to sfera jego wyłącznej decyzji. Jak potoczą się jego losy, kiedy wysiądzie z pociągu - to właśnie jest niewiadomą i czymś, co również trzeba opisać.


Zbiór powinien się składać z dwunastu opowiadań - dwunastu podróży, spotkań i ich konsekwencji w dwunastu miesiącach roku. W pewnych miesiącach opowiadanie opisywałoby sytuację, którą podróżny wykorzystuje i analizowało warunki, jakie dla takiego “wykorzystania” są konieczne - oczywiście po stronie pasażera. W pewnych zaś miesiącach trzeba byłoby opisać sytuację, gdy podróżny przegapia swoją sytuacyjną szansę. Cóż, sytuacja jest jaka jest - to przecież po jego stronie leży możliwość wykorzystania takiej a nie innej konfiguracji zdarzeń i spotkań. W pierwotnym planie każdy miesiąc przynosi za sprawą kasjerki podróż, która daje szansę na rozwój w konkretnej dziedzinie życia. Pierwsze trzy opowiadania noszą tytuły: “Plany” (bo styczeń to początek roku i czas snucia planów), “Miłość” (bo luty to czas walentynek) i “Brak” (bo marzec to czas Wielkiego Postu). Pasażera poznajemy sukcesywnie przy okazji comiesięcznych podróży i wydarzeń z nich wypływających. Jedna uwaga - “Kasjerka’" nie powinna być scenariuszem dla Teatru Telewizji. Jedno z opowiadań może dziać się w jednym przedziale, jednego pociągu i opierać głównie na dialogach. Ale nie więcej, niż jedno. Jeśli to komuś pomoże w zbudowani fabuły, to raczej niech sobie wyobraża, iż ma napisać scenariusz dla dwunastu etiud filmowych, niż dla dwunastu spektakli Teatru Telewizji.


Evelyn Waugh napisał swój “Brideshead revisited”, aby ukazać działanie łaski Bożej w ludzkiej duszy. Ja miałem ochotę napisać - toutes proportions gardees - “Kasjerkę” aby zobrazować działanie mocy Bożej poza duszą, ale dla dobra duszy ludzkiej podejmowane. Raczej nie dokończę już tej pracy, ale pomysł wydaje mi się do wykorzystania. Dlatego właśnie wystawiam go na publiczny użytek. Może znajdzie się ktoś, kto to zrobi. Gdyby znalazł się ochotnik to szczerze zachęcam i służę kilkoma radami, które mogą okazać się przy pisaniu przydatne, a które mogę również sprzedać po tym małym już wykonanym kawałeczku pracy. Rady są następujące.

1) “Kasjerka” jest książką trudna do napisania dla katolika, ale tylko katolik mógłby ją dobrze napisać. Nie chodzi bowiem o to, aby pod postacią kasjerki przedstawić Boga wymyślonego przez Malebranche’a czy któregokolwiek z okazjonalistów. Źle by również było, gdyby opis styku Bożej Opatrzności i ludzkiej wolności stał się poprzez te opowiadania literacką ilustracją molinistycznej doktryny scientia media czy czegokolwiek w tym guście. Chodzi o opisanie działania Bożej mocy i opatrzności w relacji do ludzkiej wolności i wolności przyczyn wtórych - działania zewnętrznego wobec ludzkiej woli. To jest duże wyzwanie. Jeśli autor ześliźnie się w okazjonalizm czy molinizm książka literacko będzie nudna, a teologicznie psu na budę się zda. Całe to teologiczne napięcie trzeba zrozumieć, wyczuć i opisać.

2) Opowiadanie jest bestialsko trudną formą literacką. Wie to każdy, kto choć raz w życiu próbował opowiadanie napisać. Nie wierzę w naturalny talent do pisania opowiadań, taki, jaki można mieć chociażby do pisania publicystyki. Pisanie opowiadania to też nie pisanie listu. Zasadniczo chyba łatwiej jest nam używać w języku osoby pierwszej, niż trzeciej. Z faktu grzechu pierworodnego wynika, iż jesteśmy egotykami, a pisanie w pierwszej osobie doskonale tę naszą cechę wykorzystuje. Trzeciej osoby najczęściej używamy w mowie potocznej wówczas, gdy kogoś obgadujemy, albo na coś narzekamy. Rzadko zdarza nam się opisywać ludzi lub sytuacje z ciekawości i z ciekawością. A opowiadanie trochę na tym polega. Jeśli ktoś nigdy nie pisał opowiadania, a chce przejąć projekt “Kasjerki” musi najpierw namordować się nad warsztatem. Ja robiłem, co mogłem i niewiele się udało. Chcąc podpatrzyć sztukę opowiadania przeczytałem Manna, Iwaszkiewicza, trochę Lema, całkiem sporo opowiadań SF takich mistrzów jak Asimov, Clark, Goldstein, Niven czy Effinger i jeszcze na koniec mistrza zagadki i zaskoczenia (tu skrzywią się poloniści) - Forsytha. Iwaszkiewicz jest mistrzem opisu; Mann - geniuszem ożenku filozofii i literatury, Lem - wielkim architektem małych, fantastycznych światów, fantastycy - mistrzami dialogów, a Forsyth - wirtuozem zaciekawiania czytelnika i tworzenia klimatu zagadki. Aby napisać “Kasjerkę” trzeba dokonać koniunkcji Manna, Iwaszkiewicza i Forsytha (jeśli chodzi o tego ostatniego, polecam lekturę zbioru opowiadań “Czysta robota“). Karkołomne przedsięwzięcie. Proszę się nie przejmować różnicą w poziomie literackim wymienionych autorów. Aby potrenować opis postaci najlepsza będzie lektura Agaty Christie i Tołstoja - tak mi się przynajmniej wydaje. Samo przygotowanie warsztatu do napisania jakiegokolwiek sensownego opowiadania to chyba jakiś rok z kawałkiem. Do napisania “Kasjerki” trzeba ten warsztat mieć. Lektury można sobie dobrać zupełnie inne, niż te moje. Ja piszę po prostu co sam przerobiłem.

3) Marzyła mi się specyficzna konstrukcja całej książki - taka, jakiej nie znalazłem dotychczas w literaturze. Otóż, każde z opowiadań miało być odrębną i samodzielna całostką literacką, ale cały zbiór miał być czymś więcej, niż jedynie zlepkiem opowiadań powiązanym postaciami i główną ideą. Zależałoby mi na tym, aby wartość treściowa całości była czymś innym, niż jedynie suma wartości treściowej poszczególnych opowiadań. Znaczy to mniej więcej tyle, że po przeczytaniu na przykład dwóch opowiadać w umyśle czytelnika znalazłaby się nie tylko idea z opowiadania 1 i idea z opowiadania 2, ale i jakaś trzecia treść-idea możliwa do zauważenia jedynie dzięki lekturze obu opowiadań. Dla dwóch opowiadań zrobienie czegoś takiego jest trudne, dla trzech - męcząco trudne, domyślam się, że dla dwunastu jest czymś zupełnie potwornym - ale jestem przekonany, że możliwym. Mówiąc jeszcze inaczej - nie zależy mi na tym, żeby napisać dwanaście piosenek w tej samej tonacji, ale jedną, dwunastogłosową polifonię, taką jednak, aby każdy głos z osobna był piękną, mądrą i miłą dla ucha melodią. Nie może to być zatem powieść w dwunastu rozdziałach, ale zbiór dwunastu opowiadań, które choć mogą funkcjonować same, to jednak razem tworzą dodatkową jakość. To jest trudny projekt i nikt za taką literaturę nie dostanie ani paszportu “Polityki“, ani nawet “Feniksa”. Nie jest to również powieść katolicka we współczesnym wydaniu czyli taka, która odkrywa przed czytelnikiem misteria kapłańskiej egzystencji czyli fakt, że ksiądz nosi spodnie pod sutanną, pali papierosy i może się zakochać. Mamy co prawda polską tradycję (minioną niestety) wielkiej literatury katolickiej, ale zwykle była to literatura historyczna - myślę tu rzecz jasna o Malewskiej czy Kossak-Szczuckiej. “Kasjerka” miała być próbą czegoś innego.

4) Trudny jest literacko opis kasjerki. Nie może ona być jedynie ideą-symbolem. Musi być jednocześnie żywą postacią i wyraźnym symbolem, kimś z ulicy i z zaświatów jednocześnie, wróżka i kasjerką w tym samym stopniu, Bogiem bliskim i dalekim zarazem - jeśli już mamy mówić dosłownie.

To na razie tyle. Gdyby ktoś się podjął tego pomysłu - będę się cieszył.


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

22 komentarze

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


26.01.2012 09:52 | ACTA

Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w jedną stronę, mnie bardziej podoba się spacer w dokładnie przeciwnym kierunku. Ale tym razem mam ochotę pójść dokładnie w tym kierunku, w którym idzie większość – w kierunku radykalnego sprzeciwu wobec ACTA.

... więcej »

05.12.2011 23:10 | Prezenty

Tak sobie pomyślałem, że należałoby kiedyś – a dzień świętego Mikołaja jest ku temu okazją dobrą, jak mało która – uporządkować całą tę sprawę z prezentami. Uporządkować to znaczy dokonać klasyfikacji – ustalić kategorie, typy, rodzaje.
Zacząłem zatem porządkować.

... więcej »

14.02.2011 02:39 | List anioła na Walentynki

Dzięki pomysłowi i życzliwości o. Cypriana Klahsa OP miałem możliwość opublikowania Listów starego anioła do młodego. Ukazało się ich dwadzieścia. Zawsze chciałem dokończyć pracę i napisać jeszcze jedenaście i Toast. Powód był tylko taki, że C.S. Lewis napisał 31 listów starego diabła do młodego. Niezwykle życzliwe, niespodziewanie liczne i przychodzące wszelkiego rodzaju pocztą reakcje czytelników na publikację pierwszych dwudziestu listów anielskich napełniły mnie nadzieją, że jest jakiś sens w pisaniu kolejnych jedenastu. Napisałem zatem, a ten poniższy jest pierwszym z nowej serii.

... więcej »

03.02.2011 15:48 | O krytykowaniu Kościoła

Serdecznie polecam świetny wywiad z o. Jackiem Salijem OP. Mam wrażenie, że jest to głos na puszczy - zwłaszcza w środowisku dominikańskim. Ale również dlatego warto wsłuchać się szczególnie uważnie.

... więcej »

09.11.2010 23:02 | "W drodze" o samotności

 Czytając numer miesięcznika „W drodze” poświęcony samotności nie mogłem wyrzucić z pamięci postaci niezapomnianego, tak straszliwie przez los doświadczonego, wyniesionego i upadłego człowieka a genialnego muzyka - Adriana Leverkühna.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »