Sed contra
Janusz Pyda OP
Grudzień 2008
Konfesjonał przed sklepami
Pytanie jest proste: dobrze ksiądz Stryczek zrobił wystawiając konfesjonał w przedświątecznym czasie przed centrum handlowym czy też był to po prostu kiczowaty gest bez znaczenia poza sferą medialną.
Z tego, co zauważyłem miniony Adwent w sferze medialno-religijnej upłynął pod wyraźnym znakiem trzech spraw: debaty wokół in vitro, umiejscowienia przez ks. Stryczka konfesjonału przed Galerią Krakowską oraz walki o prawa uciskanych (również w sensie dosłownym) karpi. Każdy z tych tematów ma zupełnie inny ciężar gatunkowy i zupełnie inną naturę, ale wydaje mi się, że to właśnie te trzy zgadnienia nie dały się nie zauważyć w medialnej części świata Adwentu A. D. 2008. Szczerze powiedziawszy, o ile w dwóch kwestiach nie miałem specjalnych proplemów z wyrobieniem sobie zdania, o tyle ks. Stryczek i jego konfesjonał wprawił mnie w zakłopotanie. Pytanie jest proste: dobrze ksiądz Stryczek zrobił wystawiając konfesjonał w przedświątecznym czasie przed centrum handlowym czy też był to po prostu kiczowaty gest bez znaczenia poza sferą medialną. Cóż, intencje niewątpliwie były szlachetne, wszak nie sposób nie chcieć przypomnieć wiernym, że zamiast biegać w poszukiwaniu promocji lepiej byłoby, aby chwilę postali w kolejce do konfesjonału w oczekiwaniu łaski uświęcającej. Niewątpliwie komercjalizacji Świąt, która rozwija się kosztem ich duchowego wymiaru warto przeciwdziałać. Niewątpliwie ksiądz Stryczek i jego konfesjonał mieli ten właśnie cel. Problem polega na tym, że ksiądz Stryczek w zasadzie zastosował tę sama metodę, którą na każdym rogu Krakowa stosują wszyscy, którzy chcą mi coś sprzedać, albo potrzebują ode mnie pieniędzy. Green Peace, ludzie chodzący po Rynku ze smyczami a bez psów - co później okaże się sprytnym chwytem reklamowym - facet przebrany za kufel piwa, który wręcza mi zaproszenie na piątkową, promocyjną popijawę, mikołaje płci żeńskiej w supermarketach, które częstują mnie ciasteczkami i do tego Ksiądz Stryczek i jego konfesjonał. Miał być znakiem sprzeciwy, a w zasadzie wtopił się w rzeczywistość, którą miał ulepszać. Ksiądz chciał zaprotestować przeciw komercjalizacji świąt, ale wpadł na pomysł, aby zrobić to na takich samych marketingowych zasadach na jakich działa świat. Czy osiągnął swój cel? Czy ludzie go zauważyli - pewnie tak. Pytanie jednak nie czy zauważyli, ale czy kupią to, co ma do zaoferowania. Ja w każdym razie, obserwując konfesjonał przed Galerią Krakowską miałem takie wrażenie, jakbym obserwował sprzedawcę, który kawior, wino i brylanty zawija w gazetę. Co z tego, że kolorową.
19 komentarzy
-
2009-01-02
Dorotka
póki co
W oczekiwaniu na Ojca tekst o habitach, pragnę sporządzić własną listę domniemanych argumentów i... » -
2009-01-02
kore
...
Wydaje mi się, że nie forma ma znaczenie, ale myśl, idea. Każdy człowiek intuicyjnie czuje co... » -
2008-12-31
Janusz Pyda O
Osobny tekst
Napiszę o habitach osobny tekst-tylko muszę to sobie jeszcze przemyśleć. »
na katolickiej uczelni najsłabsze wykłady zaczynają się zawsze od modlitwy. Fakt niby drobny, ale symptomatyczny. Cóż, przecież często tak jest, iż wydaje nam się, że wystarczy, aby coś było "pobożne", aby było jednocześnie dobre.
... więcej »Całkiem niedawno swoje 10 urodziny obchodziła Fundacja Świętego Mikołaja. Większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, że świetnie przygotowane i przeprowadzone kampanie społeczne, których jesteśmy odbiorcami są dziełem Fundacji kierowanej przez Dariusza Karłowicza – a to tylko część działalności Fundacji.
... więcej »















