Sed contra
Janusz Pyda OP
Marzec 2009
Tolerancja i pop-ekumenizm
1) Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
A w nowym „Dekalogu”: Bądź tolerancyjny. Nieważne jaką religię ludzie wyznają i jakiego boga czczą, przecież i tak chodzi im o to samo, co nam. Każdy jest chrześcijaninem – tyle, że niektórzy anonimowymi.
Tolerancja.
Nie ukrywam, że nie przepadam za pojęciem tolerancji w jego współczesnej wersji. Współczesna wykładnia pojęcia tolerancji nakazuje mi bowiem tolerować nie tyle ludzi (z czym zupełnie się zgadzam, o ile ludzie ci nikomu nie zagrażają), co ich poglądy. A to wydaje mi się uwłaczać ludzkiej godności. Wyrazem szacunku dla człowieka jest bowiem zgoda, albo niezgoda wobec głoszonych przezeń poglądów. Zarówno zgoda jak i niezgoda zakładają bowiem, że traktujemy osobę wypowiadającą dany sąd jako zdolną do racjonalnego wywiedzenia i uzasadnienia swoich przekonań. Tolerować mogę gadulstwo mojego pijanego towarzysza podróży, bo wiem, że nie ma co wdawać się z nim w dyskusję. Jeśli jednak mój rozmówca jest zdolny do pełnego wykorzystania władz umysłowych nie mogę jedynie tolerować jego poglądów. Muszę się z nimi zgadzać, albo nie zgadzać. Jeśli je toleruję, to albo oznacza, że nie jestem w stanie ich przemyśleć, albo mi się nie chce, albo uważam swojego rozmówcę za niegodnego mojego zainteresowania. Jeśli jedynie toleruję coś tak ważnego w życiu innych ludzi jak ich wierzenia i bogowie, oznacza to, że ich lekceważę. Mogę podzielać wiarę innych, albo się z nią nie zgadzać – w całości, bądź w części. W obu przypadkach postępuję z szacunkiem, bo traktuję ich wierzenia poważnie. Jeśli je jedynie toleruję – w istocie je lekceważę. Oczywiście źródłem dzisiejszego pojęcia tolerancji jest ni mniej ni więcej, jak fałszywe przekonanie, że jedność jest ważniejsza i bardziej pierwotna od prawdy. Ale jest to równie głupie jak przekonanie, że jeśli zbierzemy na jednym boisku drużynę rugby i hokeja to rozegrają ze sobą wspaniały mecz, tylko dlatego, że są na jednym boisku. Oczywiście cnotę tolerancji umożliwia również wspaniale brak wiedzy i przekonania, co do swoich własnych wierzeń czy poglądów. Nie wiem czy jest coś bardziej utrudniającego spotkanie dwóch ludzi inaczej wierzących, niż tolerancja.
Pop-ekumenizm
Przez pop-ekumenizm rozumiem:
1) dialog międzyreligijny uprawiany przez ludzi, którzy są tak daleko od swoich własnych korzeni wiary i religii, że zbliżenie się do przedstawiciela innej religii, będącego równie daleko od własnej tradycji, nie stanowi żadnego problemu
2) wykorzystywanie praktyk religijnych z jednej tradycji religijnej w tradycji innej, bez dogłębnej znajomości treści prawd wiary swojej własnej tradycji, jak i tradycji zewnętrznej.
Innymi słowy, o ile dialog papieża z ortodoksyjnym rabinem budzi we mnie radość, o tyle dialog liberalnego publicysty katolickiego z liberalnym Żydem (jakkolwiek będzie zapewne niezwykle kulturalny i owocny) zupełnie mnie nie interesuje.
Co do drugiego punktu przypomina mi się historia jednego z moich znajomych, który pojechał na stację benzynową i napełnił bak cudowną 98-oktanową Verwą. Problem polegał tylko na tym, że nie wiedział, iż silnik jego auta to diesel i chodzi na ropę. Chrześcijanie czerpiący całymi garściami z praktyk buddyjskich, hinduskich i wszelkich możliwych powinni sobie najpierw zadać pytanie, czy aby na pewno wiedzą jaki mają silnik i na co jeździ, czyli czy znają doktrynę wiary swoją i tego, od kogo chcą uczyć się nowych praktyk religijnych. W innym przypadku nawet najlepsze „paliwo” sprawi, że ich wiara po prostu się zepsuje.
Problem z zachowaniem pierwszego przykazania nie polega dziś na tym, że wybieramy innych bogów w opozycji do Boga Jedynego. Problem polega na fakcie, iż nie potrafimy i nie chcemy odróżnić Boga Jedynego od innych „bogów”. Nie chcemy odróżniać, aby nie musieć wybierać.
11 komentarzy
-
2009-03-10
scontri
a propos pop-ekumenizmu
Z Ojca wpisu wynika, że "liberalni publicyści katoliccy" (względnie "liberalni Żydzi") są "daleko... » -
2009-03-10
Anka
Rzeczy łatwe są czasem bardzo skomplikowane
1. Dziś słowo tolerancja nabrało nieco innego znaczenia i wielu, nie zgłębiwszy wcześniej jego... » -
2009-03-09
Janusz Pyda OP
Mati
Mati, pracę to ja mam akurat inną :-)). Bloga piszę w przerwach :-). Ale dzięki za wyrozumiałość... »















