Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Sed contra
Janusz Pyda OP Sierpień 2010

15.08.2010 23:24

O niebezpieczeństwie czytania blogów

Przymusowe blogowe milczenie nastroiło mnie refleksyjnie. A nastrój taki jak wiadomo zawsze jest przeszkodą w działaniu i do tego zwykle źle się kończy. Żaden Hamlet nie będzie miał siły aby stać się Don Kichotem i zaatakować choćby zwykły wiatrak. Krótko mówiąc zacząłem się zastanawiać nad sensem pisania bloga. Problem okazał się palący, kiedy sobie uzmysłowiłem, że podstawowym pytaniem nie jest zagadnienie czy blog jest wart pisania, ale wręcz czy pisanie bloga nie jest aby szkodliwe – z perspektywy duchowej rzecz jasna. Nie dla piszącego – dla czytelników. Istnieje przynajmniej jeden istotny powód, dla którego myślenie takowe ma swoje uzasadnienie.


Jedną z duchowych chorób naszego czasu jest intelektualne ADHD, na płaszczyźnie duchowej nazywane łakomstwem intelektualnym. Idzie mniej więcej o to, że więcej czytamy, niż rozumiemy i przeżywamy. Więcej informacji odbieramy, niż jesteśmy w stanie przemyśleć. Ale nie idzie tu wyłącznie o prasówki. Często nam się przecież zdarza, że nasze biurka, stoliki przy łóżkach, półki zarzucone są książkami, z których przeczytaliśmy po kilka stron zaledwie. Nie mamy cierpliwości czytać długo i wgryzać się w tekst, nie mamy chęci i czysto wręcz psychicznej zdolności, aby go analizować, nie jesteśmy w stanie na dłużej skupić uwagi i porządnie się skoncentrować. Nawet jeśli ktoś pisze dziś kryminały, musi dbać o to, aby tekst podzielić na króciutkie rozdzialiki, na kształt newsów z internetowych serwisów. Mistrzostwo w takim pisaniu osiągnęli Mankell czy Larsson. Tworząc tomy kilkusetstronicowe dbają oni o to, żeby poszatkować tekst na jak najmniejsze rozdzialiki – bo wiedzą, że niepodzielona proza znudzi czytelnika. Gdyby dziś przyszedł do wydawcy Tomasz Mann i przedstawił do druku „Czarodziejską górę”, „Doktora Faustusa”, albo „Bundenbruków” wyleciałby z hukiem. Takiej ciągnącej się i skomplikowanej prozy nie da się przecież czytać. Nawet jeśli mówimy o maxi sprawach, musimy to zawsze ubrać w formę zdecydowanie mini wykładów.
Coś tak czuję, że blogi są wykwitem tej właśnie mentalności i tego podejścia. Znalazłem ostatnio u równie nieocenionego, co niedocenionego Dacrianusa takową przestrogę:


Noli eos imitari, qui nullum legendi ordinem servant; sed quod forte occurrerit, quodque casu repererint, legere gaudent ; quibus nihil sapit, nisi quod novum est, et inauditum. Consulta enim, et vetera omnia, quantum libet utilia, fastidiunt. Tanta instabilitas procul a te sit : ipsa enim non promovet sed dispergit spiritum ; et periculose laborat, qui hoc morbo vitiatus est.


Co by się tłumaczyło na polski :

Nie wstępuj w ślady tych, co w czytaniu żadnego nie zachowują porządku; lecz chciwie rzucają się na wszystko, co w ręce im wpadnie lub przypadkiem do nich zabłądzi; którym smakuje tylko to, co nowe i niesłychane. Wszystko bowiem, co zasługuje na zalecenie i przetrwało próbę czasu, budzi w nich odrazę. Strzeż się takiej płochości: ona bowiem nie kształci ducha, ale rozprasza; kto nią zarażony, ten niebezpieczną dotknięty chorobą.


Ale z drugiej strony w zeszłym wieku pewien inteligentny autor napisał całkiem przekonujący esej w obronie „pism ulotnych”. Pisał go jednak od strony autora – nie zaś czytelnika. Być może trzeba napisać nową obronę pism ulotnych – tym razem z perspektywy ich odbiorcy. Najpierw w każdym razie trzeba rozstrzygnąć, czy warto ich bronić.

 

Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

39 komentarzy

  • 2010-09-19
    Mati

    Re: Re: H.Newman
    Mi się też podobał ten numer z kompostem. :) Ale skoro Newman jest załatwiony, to może by tak... »
  • 2010-09-19
    Kasia (Sz)

    Re: H.Newman
    No właśnie Ojciec milczy. O myślach kardynała fajnie napisała "bea", że były jak m@ms - y z... »
  • 2010-09-18
    wektorek

    H.Newman
    Ojcze Januszu,to już j u t r o...a Ty milczysz? »
 
14.08.2010 20:33 | Wyjaśnienie
Jestem winien czytelnikom wyjaśnienie swojego milczenia. Otóż, z przyczyn technicznych związanych z blogiem "Sed contra" od powrotu z pielgrzymki nie miałem możliwości publikowania postów z Newmanowskimi cytatami, ani w ogóle nie miałem dostępu do bloga. Dziś mogę wrócić do pisania.
W związku z sugestią Redakcji strony dominikanie.pl - którą uznaję za zasadną - nie będę publikował codziennych cytatów z Newmana, ale ograniczę się do jednego postu w tygodniu. Będę  zatem raczej pisał o Newmanie, niż oddawał głos samemu Kardynałowi.
Z tej okazji i w ramach podsumowania wszystkich dotychczasowych cytatów mam na dzisiaj coś specjalnego, końcówkę kazania zatytułowanego "Pożegnanie z przyjaciółmi", ostatniego, które Newman wygłosił publicznie jako anglikanin. Wygłosił, a w zasadzie przeczytał swoim monotonnym głosem. Aż dziw bierze że wszyscy słuchacze tego kazania, którzy zapisali swoje wrażenia zgodnie twierdzą, że cały zebrany lud płakał jak jedno mnogie i wielkie dziecko.
... więcej »

04.08.2010 05:50 | Newman 40

Ponieważ do 9 sierpnia jestem na pielgrzymce (pierwszy dzień mamy już za sobą, a nawet pierwszą noc) i nie wiem jak będzie z dostępem do sieci w kolejnych dniach, muszę uprzedzić, że następny fragment z Newmana może się ukazać dopiero 9 sierpnia. Ale coś tak czuję, że się czytelnicy z tego powodu zupełnie na mnie nie obrażą :-))).

... więcej »

03.08.2010 21:49 | Newman 39

Ukryty akt zrezygnowania z siebie, poświęcenie dla obowiązku, jest więcej wart, niż dobre intencje, niż serdeczne uczucia, żarliwe modlitwy, poprzez które leniwi ludzie ulegają samym sobie.

... więcej »

02.08.2010 21:05 | Newman 38

Niech naszym zamiarem będzie myślenie tego, co naprawdę mówimy, mówienie tego, co naprawdę myślimy. Wysilmy się, aby rozpoznać, kiedy rozumiemy prawdę, a kiedy jej nie rozumiemy. A jeśli nie możemy kogoś lub czegoś zrozumieć, przyjmijmy to w wierze i z radością zaakceptujmy, że jesteśmy grzeszni.

... więcej »

01.08.2010 10:53 | Powstanie i weksel bez pokrycia

Kardynał Kardynałem, ale dziś trzeba myśleć o bohaterach. Cytat też będzie z innego źródła, niż pisma Newmana – z listu Basi Sapińskiej do Alka Dawidowskiego, tego samego, który zginął z ran odniesionych w akcji pod Arsenałem. Alek powstania nie dożył, ale jego dziewczyna tak. Dwukrotnie przysypana gruzami zburzonej Warszawy ocalała sama i ocaliła rzeczy dla niej najważniejsze: korespondencję z Alkiem (całą, co do najmniejszej notatki), jedną ze śrub z tablicy z niemieckim napisem, którą Alek odkręcił z pomnika Mikołaja Kopernika, Virtuti Militari Alka za akcję pod Arsenałem i bazie, które kiedyś od niego dostała. Ale najciekawsza jest korespondencja. Alek 26 marca 1943 roku, rankiem, wychodząc na akcję pod Arsenałem oddał Basi wszystkie listy, które do niego pisała – jakby przeczuwał, że coś się stanie. A jest to korespondencja niezwykła – ogromna szkoda, że nie doczekała się jeszcze publikacji. Dziś fragment z listu Basi do Alka.

... więcej »


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Przeczytały reportaż - teraz pomagają
Dzięki reportażowi zamieszczonemu w miesięczniku &... »
 
komentarzy: 1
ocena:
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 7