Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
Po publikacji „Ludzi 8 dnia. Autostopem do Matki Teresy” otrzymuję telefony czy maile, w których dzielicie się swoimi spostrzeżeniami. Czytając niektóre uśmiecham się do siebie. Pewna polska studentka będąca na stypendium w Serbii napisała, że od czasów Harrego Pottera żadna książka nie wciągnęła ją tak bardzo. Niedawno odwiedziła mnie w klasztorze wraz ze swoim chłopakiem, dzieląc się swoimi ciekawymi obserwacjami dotyczącymi Bałkanów. Po raz kolejny uświadomiłem sobie, jak szalenie delikatne są narodowościowe sprawy.
Po rozmowie z byłym żołnierzem z Armii Wyzwolenia Kosowa napisałem, że Serbowie wymordowali w tym rejonie ogromną liczbę ludzi. To prawda, tylko okazuje się, że to samo niestety można powiedzieć o członkach Armii Wyzwolenia. To bardzo brudna wojna i niestety nie ma na Bałkanach kraju bez krwi na rękach. Dzisiaj ten fragment pewnie wykreśliłbym.
Inna osoba napisała sympatycznego, ale i krytycznego maila dotyczącego ludzi. Podobno opisani są oni zbyt dobrze, a nawet ich wady okazują się być zaletami. „Gdyby ojciec pomieszkał z nimi dłużej na pewno opinia by się zmieniła”. Być może, ja jednak wolałem inaczej. Można patrzeć na deficyty, pławić się w smutku i cierpieniu, można też spróbować spojrzeć na zasoby. Wolę to drugie.
Mieszkanie w zakonnej wspólnocie wraz z braćmi, których sami byśmy sobie nie wybrali, bywa także trudne i męczące. Jesteśmy chropowaci, ranimy się nawzajem, a mimo to wciąż staramy się odświeżać w sobie wiarę, że Bóg zebrał nas tutaj po coś. Wiarę, że On włożył pewne dobro nawet w osobę, która na co dzień tak bardzo irytuje. Nie trzeba wszystkiego widzieć teraz. Inaczej każde życie z innymi ludźmi (nie tylko w zakonie) stałoby się nie do wytrzymania.
Zastanawiam się, dlaczego, gdy chce się patrzeć na ludzi inaczej niż narzekając i szukając w nich zła, od razu pojawia się nieufność. Naiwniak. Nie wie wszystkiego. Nie poznał ich lepiej.
Inny przykład. Gdy tylko ktoś w naszym środowisku pokaże się z podłej strony od razu pada stwierdzenie: „A widzisz, jak się świetnie maskował? Teraz dopiero pokazał swoją prawdziwą twarz”. Tak jakby ta prawdziwa zawsze miała być gorsza.
Co się porobiło z naszymi oczami?
***
Problem z zaufaniem w zabawny, ale też mądry sposób, opisuje niemiecki kabareciarz Steffen Möller od lat mieszkający w naszym kraju (jest Polską zafascynowany). Ze świetną autoironią opisuje swoje spostrzeżenia:
Gdy jadę autobusem w korku i słyszę syrenę, a po sekundzie widzę radiowóz pędzący na torach tramwajowych, razem z innymi pasażerami pokpiwam:
- Na pewno oszuści! Włączyli koguta, żeby się nie spóźnić na brydża z kolegami.
Kiedyś wszedłem do windy. Wszedł ze mną starszy mężczyzna, który wracał ze spaceru razem z psem. Udawał, że nie ma nic przeciwko temu, że wejdę razem z nim. W windzie poczekał jednak, abym pierwszy wcisnął guzik. Wybrałem piąte piętro, a wtedy mężczyzna wcisnął guzik z cyfrą 7. Wątpię, czy naprawdę mieszkał na siódmym piętrze.
W pewną piątkową noc wsiadłem do taksówki. Kierowca był niebezpiecznie krótko ostrzyżony, a w dodatku powitał mnie podejrzanie wesoło:
- Dobry wieczór panu, jak samopoczucie?
- Jeszcze dobre – powiedziałem niegrzecznie.
Ujechaliśmy parędziesiąt metrów, a kierowca znów chciał nawiązać rozmowę:
- Pogoda się popsuła, co?
Ja na to nic. Nauczyłem się w Polsce, że jeśli taksówkarz jest bardzo uprzejmy, to chce odwrócić uwagę pasażera od licznika.
Bałwan ciągnął dalej:
- Warszawa pusta o tej porze, co?
- Tak, pusta – mruknąłem pod nosem.
Kiedy wsiadałem do taksówki, mieszkając w Niemczech, byłem wesolutkim gościem, rozmawiałem z kierowcą o tym i tamtym. Dzisiaj nieraz ukradkiem notuję numer taksówki, żeby się przygotować na niemiły moment, kiedy będę musiał zadzwonić na policję. Kierowca, widząc, że piszę, zapytał:
- Mam zapalić światło?
Odebrałem to jako jawną kpinę. Cholera, jak się zdenerwowałem! W tym momencie dojechaliśmy pod mój dom. Zapytałem drżącym głosem:
- No, to ciekawe, ile u pana zapłacę?
- Osiemnaście złotych.
- Ile? Osiemnaście?
No tak, taryfiarz był jeszcze chytrzejszy, niż myślałem. Trzeba wiedzieć, że zazwyczaj, jadąc z centrum Warszawy do domu, płacę około dwudziestu złotych. Miałem więc ewidentnie do czynienia ze starą ściemą marketingową. Najpierw sprzedaj taniej, a potem, kiedy klient się już do ciebie przyzwyczai, bierz dwa razy tyle.
- Pewnie chce mi pan dać wizytówkę, na przyszłość? – zapytałem więc szyderczo.
- Nie mam już, przepraszam pana, rozdałem dzisiaj wszystkie – odpowiedział speszony kierowca.
- Rozdał pan!
- Tak. Mogę panu najwyżej zapisać telefon naszej korporacji na karteczce, jeśli pan chce.
- Oj, nie, nie, dziękuję bardzo!
Wysiadłem i patrzyłem lekko zirytowany na odjeżdżającą taksówkę. Albo ten młody gość był totalnym frajerem, albo oszukał tego dnia tylu ludzi, że ja mu już nie byłem potrzebny do szczęścia. Na wszelki wypadek zadzwoniłem jednak na policję i podałem numer jego taksówki.
Straszne? Straszne.
***
Ksiądz Roman Indrzejczyk (są tacy, którzy uważają go za świętego), były kapelan prezydenta, mówił, że ma skłonność do wmawiania ludziom, że są dobrzy i nawet czasami ich przekonywał: „Pozwólcie mi wierzyć, że tak jest”. To bardziej wyzwalało w ludziach chęć służenia innym. Swoim uczniom na katechezie zawsze stawiał dobre stopnie lub bardzo dobre. Zdarzało mu się usłyszeć: Proszę księdza, nie zasługuję na taką ocenę. Wówczas odpowiadał: „Wiem, ale wydaje mi się, że masz w sobie wiele możliwości i chęci. Więc jeśli teraz na piątkę nie zasługujesz, no to zasłuż”.
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, ma przed sobą niesamowitą perspektywę kłócenia się z Panem Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
Każde życie ma wartość i głęboki sens. Każde. Człowiek nie jest zły lecz dobry. Każdy. Naiwne banały, nijak mające się do rzeczywistości? Świat jest inny? Być może.
Ja jednak wcale nie muszę do niego pasować.
7 komentarzy
-
2012-05-19
cicho byyć
BB
Wystawiam Ojcu możliwie najwyższą ocenę za ten artykuł. wróciłam właśnie z Eucharystii i... » -
2012-05-14
Małgoś
Re: Niech sobie gadają
Nie przejmuj się tymi, którzy tak gadają. Ty masz 20 lat, ja czterdzieści parę i dalej myślę tak,... » -
2012-05-13
Michal-
Skojarzenie z Cejrowskim
Jeszcze dopiszę: mi ten sposób pisania kojarzy się z Wojciechem Cejrowskim. On również w swoich... »
Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »Niemal nigdy nie choruję. Nawet jeśli złapie jesienne przeziębienie, to najczęściej po dwóch dniach przechodzi. Ostatnio zauważyłem jednak objawy dziwnej choroby. To rodzaj chronicznej alergii na świąteczne życzenia.
... więcej »

















