Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
Zawsze mam wybór
Mówienie o swojej przeszłości w kategoriach ciągłej porażki to nieewangeliczne spojrzenie. „Wszystko co przydarzyło ci się w dzieciństwie kształtuje twój charakter i w zasadzie rządzi twoim życiem. Granice i wymiary są ustalone i praktycznie niewiele możesz już zrobić”. Bzdura. Całkowicie nie zgadzam się z tą tezą.
Gdybym miał lepszą rodzinę. Gdybym pochodził z innego środowiska. Gdyby tylko otaczali mnie inni ludzie. Gdybym inaczej wyglądał. Miał więcej talentów, możliwości umiejętności.
Gdyby tylko…
Mówienie o swojej przeszłości w kategoriach ciągłej porażki to nieewangeliczne spojrzenie. „Wszystko co przydarzyło ci się w dzieciństwie kształtuje twój charakter i w zasadzie rządzi twoim życiem. Granice i wymiary są ustalone i praktycznie niewiele możesz już zrobić”. Bzdura. Całkowicie nie zgadzam się z tą tezą.
Judasz wzrastał w gronie najlepszym z możliwych. Słynął z wielkich zdolności organizacyjnych, talentu do zarządzania pieniędzmi. Miał obok najwybitniejszych świętych i samego Jezusa. Niezwykłe możliwości wzrostu, rozwoju. Cieszył się uznaniem i szacunkiem. I co? Zdezerterował. Znane są także przypadki osób, których życie doprawdy nie rozpieszczało, a stali się wybitni.
Czytam o niezwykłym człowieku. Był psychiatrą żydowskiego pochodzenia, więźniem obozu śmierci w nazistowskich Niemczech, gdzie przeżył potworny koszmar, którego nawet nie warto opisywać. Viktor Frankl. Jego rodzice, brat i żona zginęli w obozie. Wyniszczono mu całą rodzinę, z wyjątkiem siostry. Sam znosił tortury i niezliczone poniżenia, nie mając ani przez moment pewności, czy poprowadzą go do gazu, czy też zostanie pośród ocalałych, by sprzątać ciała lub szuflami wygarniać popiół z pieców krematoryjnych.
Pewnego dnia, gdy nagi siedział samotnie w maleńkiej celi zaczął uświadamiać sobie coś, co potem nazwał resztką ludzkiej woli – wolności, której nazistowscy władcy zabrać mu nie mogli. Mogli kontrolować całe jego otoczenie, mogli robić, co chcieli, z jego ciałem, ale sam Viktor Frankl pozostawał samoświadomym istnieniem, potrafiącym patrzeć jako obserwator na to wszystko, co się dzieje. Mógł decydować o swoim wnętrzu, w jaki sposób wszystko co przeżywa, będzie na niego wpływać. Pomiędzy tym, co mu się przydarzyło była jego wolność.
W trakcie swoich doświadczeń Frankl wyobrażał sobie różne sytuacje, na przykład jak po uwolnieniu z obozu prowadzi w auli wykład dla studentów. Widział siebie, jak przekazuje studentom lekcje, których sam nauczył się w czasie tortur. Nie pozwolił sobie odebrać nadziei.
Trenował swoją maleńką, zarodkową wolność, a ona rosła i rosła, aż w końcu miał jej więcej niż jego nazistowscy oprawcy. Mieli więcej swobody, więcej możliwości wyboru, ale to on miał więcej wolności, więcej wewnętrznej mocy, aby panować nad własnymi wyborami. Stał się natchnieniem dla innych, nawet dla niektórych strażników. Pomagał innym więźniom odnaleźć sens cierpień oraz godność ludzką.
Wietnamski biskup François-Xavier Nguyen Van Thuan, który spędził w komunistycznym więzieniu 13 lat napisał: „pragnąłem przekazać wszystkim ludziom łaskę płynącą z wyboru Jezusa”. Jego zapisku z tego czasu są wstrząsające. Świadectwo niezwykłej wiary. Świętego człowieka.
W filmie „Ludzie Boga” jest piękny fragment, kiedy algierski żołnierz rozmawiając z przeorem trapistów stwierdza. „Musicie zrobić, to co wam każemy. Nie macie wyboru”. „Zawsze mam wybór” – odpowiada spokojnie mnich.
W kontakcie z Chrystusem chodzi o otwarcie duszy na bezgraniczną wolność. My zawsze mamy wybór. I to od nas zależy co zrobimy z naszym doświadczeniem. Będziemy wciąż patrzeć na deficyty, i rozdrapywać stare rany czy w końcu spojrzymy na zasoby?
Ku wolności wyswobodził nas Chrystus.
Pewna sympatyczna policjantka, z którą rozmawiałem na temat pracy z tzw. „trudną młodzieżą” niespodziewanie stwierdziła bym zawsze „był czujny”. Mimo iż harcerzem nie byłem, to jednak zachęta do czuwania, czy raczej do „uważności”, jak mawiają mnisi, brzmi niczym najlepsza szkoła modlitwy. Święty Jan miał rację, Duch wieje tak jak chce.
« powrót
17 komentarzy
-
2011-03-21
smaczliwka wdzięczna
Re: Re: po prostu, jak najbardziej
Operacja. Opatrunek. Opaska uciskowa. Sama widzisz, Nulko. Opresja, swoją drogą, też jest na op.... » -
2011-03-20
nul(ka)
Re: po prostu, jak najbardziej
Smaczliwko - dziękuję. OP-erującym odpuszczę bo wygląda jakby mieli mnie dość. Złom oddam w... » -
2011-03-20
smaczliwka wdzięczna
po prostu, jak najbardziej
Nulko, a nie wyciągać? Z mieczem w klacie każdemu nieporęcznie zostać, nawet nieboszczykowi - jak... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »


















