Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
O nieużytecznych księżach
Jeśli ktoś mówi, że nie popełnia błędów, to znaczy, że powinien zmienić pracę, bo ich po prostu nie widzi.
- Różnie. Bywają dni, gdy zwijam się z bólu, innym razem jest lepiej.
Nie wiem co powiedzieć, jak zawsze zresztą w takich momentach.
- Długo się modliłem, by Pan Bóg się zlitował, aż w końcu pomyślałem, że może Jezus tego chce? Może to lekcja by umieć przyjąć Jego wolę?
- Nie jest łatwo do takiej postawy dojrzeć.
- To prawda. Jednak teraz najmocniej widzę, jak On z mojego cierpienia wydobywa sens, doświadczam tego na co dzień. Gdy już nie mam siły, mój ból ofiaruję za ludzi którym też jest ciężko. To doświadczenie łączy mnie z Jezusem. Zwyczajnie.
- Co się stało? – pada pytanie
- Biskup przenosi mnie na inną placówkę. Cała moja praca, którą włożyłem w tutejsze wspólnoty poszła na marne.
Kolega próbuje go pocieszać, jednak żadne słowa nie skutkują. Ów kapłan żegna się z nami idąc do swojego mieszkania.
- Widzisz Krzychu, każdy ksiądz powinien uczyć się tego, aby być niepotrzebnym – słyszę.
Choć historia miała miejsce wiele lat temu, słowa tego kapłana pamiętam do dziś.
Jeśli podejmujemy duszpasterską pracę licząc po cichu na uznanie, to jest to niedoskonała motywacja. Bo przyjdzie czas kiedy tego uznania nie będzie. Przełożony może nie rozumieć, wspólnota patrzeć z dystansem, a ludzie zamiast chwalić zaczną krytykować. Oczywiście jest świetnie, kiedy tak się nie dzieje, ale trzeba się liczyć z momentem, kiedy efektów zwyczajnie nie będzie. Telefony przestaną dzwonić, zaproszenia na rekolekcje się skończą, a w skrzynce mailowej zamiast kilkunastu maili dziennie zaczną pojawiać się jedynie reklamy. To moment na prawdziwą weryfikację, w którym okaże się co tak naprawdę zostało zbudowane pomiędzy nami, a Nim. Poczucie nieużyteczności zamiast przytłaczać stanie wówczas się okazją na zbudowanie czegoś niezwykle cennego.
Uroczystość święceń, na nowo uświadamia, że kapłaństwo to jedyny sakrament, który nie należy do nas. Należy do ludzi, dla których pracujemy. Nosząc sutannę lub habit wcale nie spotykamy się z samym uznaniem. Owszem, czasem tak bywa, ale znacznie częściej przychodzą momenty bólu i niezrozumienia – szczególnie wówczas, gdy zostawia się tych, którzy wyłącznie chwalą. Efekty pracy nie zawsze są widoczne, a najczęściej są inne od zamierzonych. Innym razem w ogóle ich nie widać.
Myślę, że jednym z podstawowych kryterium weryfikującym przyszłych księży powinno być to, czy dany człowiek jest odporny na porażki. Jeśli ktoś bowiem mówi, że nie popełnia błędów, to znaczy, że ich po prostu nie widzi i powinien zmienić pracę.
Jan XXIII jeszcze jako nuncjusz apostolski w 1947 roku pisał: „Poczucie bezwartościowości towarzyszy mi nieustannie, to ono każe mi pokładać całą ufność w Bogu”.
Nic, zupełnie nic nam się nie należy. Wszystko co mamy jest niezasłużonym darem. Także ludzie, przed którymi stawia nas Pan. Wszyscy, bez wyjątku. I jeśli nie pokochamy ich takich jakimi są, to żadne głoszenie nie ma sensu.
To nie pierwsza tego typu sytuacja w moim życiu i na pewno nie ostatnia. Nauczyłem się takie zachowania ignorować i nie odpłacać agresją na agresję. To nic nie daje, a dla tych ludzi jest kolejną cegiełką cementującą niechęć do habitu. Najczęściej sprawdza się zwyczajna rozmowa, zwykłe zagadanie, życzliwość. I nagle groźne miny znikają, a pojawiają się ludzkie odruchy. Są jednak i takie momenty, gdy nawet w tak drobnych sprawach odnosi się porażkę. Uczę się dziękować i za takie chwile, z perspektywy widzę, że one uczą mnie najwięcej. Już mnisi pustyni lubili mawiać, że pokory Bóg uczy przez upokorzenia.
Słyszę Cię, mówiącego do mnie: „Dam ci wszystko, czego pragniesz. Poprowadzę cię w samotność, poprowadzę cię drogą, której nie potrafisz absolutnie zrozumieć, bo chcę, żeby to była droga najkrótsza.
Wszystkie rzeczy wokoło ciebie uzbroją się przeciwko tobie, aby się wyrzec ciebie, aby cię ranić, aby ci sprawić ból, a przez to doprowadzić cię do osamotnienia.
Ich wrogość sprawi, że pozostaniesz wkrótce sam. Wyrzucą cię precz, opuszczą cię, odrzekną się ciebie i będziesz samotny. Wszystko, co cię dotknie, będzie cię palić i z bólu będziesz cofał twoją rękę, aż oddalisz się od wszystkich rzeczy stworzonych.
Wtedy znajdziesz się zupełnie sam.
Nie pytaj, kiedy ani gdzie, ani jak się to stanie. Czy na jakiejś górze, czy w więzieniu, czy na pustyni, czy w obozie koncentracyjnym, czy w szpitalu, czy też w Gethsemani.
To nie ma znaczenia.
Nie pytaj mnie więc, bo i tak ci nie odpowiem. Nie będziesz wiedział, dopóki się tam nie znajdziesz.
Zakosztujesz prawdziwej samotności mojej męki i mojego ubóstwa i poprowadzę cię na wyżyny mojej radości; umrzesz we Mnie i odnajdziesz wszystkie rzeczy w głębi Mojego Miłosierdzia, które stworzyło cię w tym celu i prowadziło cię z Prades na Bermudy, do St. Antonin, do Oakham, do Londynu, do Cambridge, do Rzymu, do New Yorku, do Columbii, do parafii Corpus Christi, do św. Bonawentury i do cysterskiego opactwa ubogich mnichów pracujących w Gethsemani: abyś mógł stać się bratem Boga i nauczyć się poznawać Chrystusa ludzi wypalonych płomieniem".
Sit finis libri, non finis quaerendi (Niech będzie koniec książki, nie koniec szukania).
« powrót
14 komentarzy
-
2011-05-26
Anna K.
Re: Re: Re: Re: Film
Hej, Porzucona! :) Dziękuję Ci bardzo za wszystko! Książką na pewno zainteresuję się. Tobie także... » -
2011-05-26
porzucona
Re: Re: Re: Film
@Anna sorry,że dopiero dziś odpowiadam-zazdroszczę Ci emocji i energii i wiary,która bije z... » -
2011-05-26
Anna K.
Re: Re: Re: Re: Film
Ogromnie Ojcu dziękuję! »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »



.jpg)
.gif)













