Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP

07.06.2011 22:27

To nie jest mój dom

Wszyscy, których znałem, albo już nie żyją albo siedzą w więzieniu. Ja chcę zostać gangsterem. A potem chcę umrzeć. Ale umrzeć jak prawdziwy mężczyzna, taki, który naprawdę rządzi. Chcę żeby mnie zastrzelili - wyznaje kilkunastoletni chłopak.




Do restauracji wchodzi postawny człowiek w ciemnej marynarce w otoczeniu młodych mężczyzn. W przestępczym świadku znany jest jako „Szuwar”. Przez dwie godziny wraz ze swoimi towarzyszami ostentacyjnie zwracają na siebie uwagę. Obowiązujący zakaz palenia cynicznie ignorują, ku niezadowoleniu innych gości. Nikt jednak nie ma odwagi zaprotestować. Goście zaczynają wychodzić, lokal więc traci klientów. Po niemal dwóch godzinach na gest Szuwara wszyscy wstają, chcąc opuścić lokal.
- Jeszcze rachunek – mówi zdenerwowana kelnerka.
Mężczyzna patrzy lekceważąco na dziewczynę:
- Złociutka, przekaż szefowi, że powinien być mi wdzięczny za to, że zjadłem u niego posiłek.

Historię słyszę od dwudziestodwuletniego chłopaka, którego Szuwar kilka miesięcy wcześniej „adoptował”.
- Młody, polubiłem cię – chciałbym mieć takiego syna – twierdzi.
- Bardzo mi to imponowało – zwierza się chłopak. - Raz na reprezentacyjnej ulicy miasta spotkałem kolegów z gimnazjum, którzy kiedyś mocno dawali mi we znaki. Szedłem wówczas z Szuwarem i jego ludźmi, którzy budzą w mieście ogólny respekt. Dawni koledzy podeszli do mnie się przywitać, choć widziałem, że drżała im ręka. A i jeszcze zapomniałem ojcu dodać. Rachunek z tamtej restauracji opiewał na półtora tysiąca złotych.

***

- Wszyscy, których znałem, albo już nie żyją albo siedzą w więzieniu. Ja chcę zostać gangsterem. Chcę mieć supermarkety, sklepy, dyskoteki, chcę mieć kobiety. Chcę mieć trzy samochody, chcę też, żeby wszyscy czuli respekt, kiedy wchodzę do sklepu czy pubu. A potem chcę umrzeć. Ale umrzeć jak prawdziwy mężczyzna, taki, który naprawdę rządzi. Chcę żeby mnie zastrzelili.

Powyższe słowa należą do innego chłopaka. Nigdy go osobiście nie poznałem, ale wiem, że od lat jest zafascynowany światem przestępczym, a dokładniej kamorryjską mafią. Wygrana finansowa, sukces - cenniejsze od życia, nawet własnego.

Kiedyś wydawało mi się, że grupy przestępcze wyglądają niczym rodzinne klany. Bossowie mają żelazne zasady i godną podziwu charyzmę. To iluzja, tacy bohaterowie nie istnieją, a bynajmniej nie spotkałem jeszcze nikogo kto by znał kogoś takiego. Dzisiejsze etyczne zasady są bardzo płynne. Liczy się zysk, wpływy i efekt. Nawet konfidenci nie nazywają już siebie zdrajcami. Oni w policji jedynie mają "swoich ludzi". Na mieście ma im to zwiększyć prestiż.

***

Jestem na rekolekcjach zamkniętych dla dziewczyn u sióstr dominikanek bezhabitowych. Wszystkie uczestniczki przynoszą Jezusowi swoje życie, szukając swojego miejsca na tym świecie. Po konferencjach, warsztatach o modlitwie, rozmowach, myślę na nowo czym w ogóle jest powołanie?

Do zaprzyjaźnionej siostry zakonnej wysyłam smsa: „Zdecydowałabyś się raz jeszcze na zakon? Nigdy nie żałowałaś?”. Owa siostra w zakonie jest kilkanaście lat. Przegadaliśmy ze sobą sporo czasu i niemal zawsze miałem przeświadczenie, że tymi samymi oczami patrzymy na wiele spraw.

Po kilku minutach z telefonu wydobywa się dźwięk otrzymanej wiadomości: „Jak najbardziej, zrobiłabym to jeszcze raz. Ja nie pasuję do tego świata”. Uśmiecham się do siebie, gdyż często zdarza mi się myśleć tak samo.

Niemal od dziecka mam poczucie niedopasowania do tego świata. Może to wpływ środowisk wśród  których się wzrastałem? A może forma wewnętrznej dezercji?
 
Gdy wydaje się, że osoba po wyjściu z więzienia wychodzi nareszcie na prostą, dostaję kolejny telefon, że jednak „ch….. wyszło” (cytat oryginalny).

Podczas kolejnej rozmowy z małżonkami (osobno, gdyż razem nie byli w stanie przyjść), nareszcie padają budujące deklaracje, na dodatek ze strony od której należała kluczowa decyzja. Kilka dni później dowiaduję się, że związek zamiast się łączyć, zaczyna się nagle rozpadać.

Kilkunastoletnia dziewczyna zgwałcona przez własnego ojca prosi o pomoc, gdy ją otrzymuje, niespodziewanie zaczyna się wycofywać. Kilka dni temu dostaję od niej wiadomość, że najprawdopodobniej trafi do pogotowia opiekuńczego. Ojciec zaczął pić od dwóch miesięcy i trafił do szpitala. Matka nie żyje. Dziewczyna została sama.

Podobnych historii z ostatnich kilku tygodni uzbierało by się sporo. Po takim paśmie „sukcesów” mam ochotę zaszyć się w jakiejś odległej puszczy zostawiając jedynie kartkę: „Nie szukajcie mnie. Sam się znajdę”.

Ten świat nie jest moim domem i być nim nie może. Może na szczęście? Dzięki temu jest tęsknota za czymś więcej.

***

Pisałem o tym w pierwszym wpisie niemal rok temu, ale powtórzę. Imiona lub pseudonimy opisywanych tu ludzi najczęściej bywają zmienione. Niektóre okoliczności również. Moi bohaterowie nie chcieliby zostać zbyt szybko rozpoznani.



« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

27 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


11.05.2012 11:39 | O nieufności i dopasowaniu do świata

Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.

... więcej »

10.04.2012 23:14 | O ludziach ósmego dnia

Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.

... więcej »

15.03.2012 09:18 | Bez piętrowych wyjaśnień

Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.

... więcej »

20.02.2012 15:53 | Wytrwaj. Nieważne w jakim stanie

Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.

... więcej »

28.01.2012 09:39 | Niezwykły sen

Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »