Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
Z dedykacją dla ducha dezercji
To nie o sukces chodzi, ale o przeżycie swojego życia do końca. Bóg wie co robi i kiedyś ukaże sens wszystkiego. A duchowi, który szepcze, aby się poddać i złożyć broń, należy zadedykować uroczy utwór legendarnego zespołu „Wańka Wstańka”.
Egzamin na politologii. Wykładowca pyta studentki.
- Co pani wie o sytuacji gospodarczej w Polsce?
- Niestety, na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć.
- A o zbliżającej się kampanii wyborczej?
Cisza
- Czy może mi pani omówić prognozy dotyczące sytuacji społeczno-ekonomicznej naszego kraju?
- Nic na ten temat nie wiem.
- To może o przygotowaniu Euro 2012?
Brak odpowiedzi.
- Proszę mi powiedzieć skąd pani pochodzi? – pyta łagodnie profesor.
- Z Bieszczad.
Egzaminator podchodzi bez słowa do okna i długo patrzy przed siebie. W końcu wdycha i mówi:
- Panie Boże, może by rzucić w cholerę to wszystko i pojechać w Bieszczady?
Każdy człowiek ma czasem taki moment, że chciałby rzucić to wszystko i wyjechać w przysłowiowe Bieszczady. Czymkolwiek one by nie były. Znaleźć miejsce, wolne od wszystkich problemów, dzwoniących telefonów, przychodzących maili, spotkań które należy odbyć, trudnych rozmów, konfliktów. Przestrzeń bez notorycznego zmęczenia.
Kiedy masz już dosyć społecznych konwenansów, kiedy okazuje się, że wspólnota w której mieszkasz, a nawet własna rodzina, wcale nie jest taka wspaniała, jak się to kiedyś wydawało. Kiedy chciałoby się rzucić pracę i tych, na których nie możemy już patrzeć...
Zaszyć się w miejscu, gdzie wszystko jest spokojne i bezpieczne. Każdy czasem marzy o swoich „Bieszczadach”.
Rozmawiam z małżeństwami, które przeżywają kryzys: „Dziękuj Bogu, że jesteś w zakonie” - słyszę. Narzeczeni zmagają się z pytaniem czy będą w stanie wspólnie założyć rodzinę? Czy obowiązki ich nie przerosną? Czy znajdą pracę, które pozwoli się utrzymać? „Ojcu to dobrze, bo nie ma już takich problemów” – twierdzą. Bracia, którzy w ostatnich latach odeszli z zakonu mówili, że nie są tutaj szczęśliwi, że ta kościelna machina zamiast rozwijać, zaczęła ich tłamsić. Znajomy zakonnik zwierza się, że gdyby jeszcze raz miał decydować o ślubach wieczystych z pewnością by ich nie złożył. Księża opuszczający swoje parafie, porzucający sutanny mówią o wielkim pragnieniu założenia rodziny.
Byleby znaleźć swoje „Bieszczady”.
Katarzyna ma trzynaście lat. Umawia się na spotkanie po czym wręcza mi plik zapisków i prosi abym się z nimi zapoznał. Czytam z przerażeniem, wstrząśnięty treścią. Teksty są jej pamiętnikiem, a jeden z opisów drobiazgowo przytacza scenę gwałtu, w której dziewczyna jest ofiarą. Kolejny wstrząs. Oprawcą jest własny ojciec. Do gwałtu dochodzi trzy lata temu. „Teraz jestem obojętna, zahartowałam się”. Z przerażeniem czytam kolejne strony. Przekaz uderza mnie jako księdza jeszcze mocniej. Okazuje się, że rok później dochodzi do seksualnego zbliżenia z księdzem będącym u Kasi po kolędzie. Emocjonalnie ją zmanipulował.
Matka nie żyje od wielu lat. Ojciec samotnie wychowuje dziewczynę.
Takich sygnałów nie można lekceważyć. Sprawa jest bardzo poważna. Konsultuję się ze specjalistami, wspólnie próbujemy obrać strategię działania. Z dziewczyną utrzymuję kontakt, zapewniam, że nie jest w tym sama. Ona twierdzi, że mi zaufała. Jednak na liczne prośby o spotkanie z terapeutą dziewczyna reaguje wycofaniem. „Boję się, że mój tata się dowie i będzie zły”. Sytuacja patowa. Na terapię osoby niepełnoletniej potrzebna jest zgoda prawnego opiekuna. Natomiast kontakt z policją zakończyłby się prokuraturą, a dziewczyna wylądowałaby w wychowawczym ośrodku. Czuję wściekłość na przemian z bezradnością.
Po kilku tygodniach następuje przełom… Opisane osoby zostają sprawdzone.
Dziewczyna nigdy nie mieszkała z ojcem. Mężczyzna opuścił swoją żonę zaraz po urodzeniu się dziecka. Katarzyna nigdy go nie poznała. Matka jest ciężko chora. Cała historia została wymyślona.
Dlaczego? Wciąż nie umiem odpowiedzieć.
Leszek Kołakowski ma rację. Tu na ziemi nie a sukcesu. Oczywiście są ludzie znani, cenieni, szanowani, jednak mimo wszystko wszyscy jesteśmy nieudacznikami.
Jeśli tylko zgodzimy się na to, że nie będziemy szefami wpływowych grup, dyrektorami wielkich firm, biskupami lub Tomaszem z Akwinu, jeżeli wiemy, że nie jesteśmy i nie mamy być doskonali, jeżeli nie wymagamy od siebie zbyt wiele, cieszymy się drobiazgami, jesteśmy pogodzeni z własnymi słabościami, z własnym życiem to wszystkim jest lepiej.
Nie warto uciekać w Bieszczady, bo to wszystko przed czym uciekamy dopadnie nas i tam. „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” – mówił Mistrz z Nazaretu.
To nie o sukces chodzi, ale o przeżycie swojego życia do końca. Bóg wie co robi i kiedyś ukaże sens wszystkiego. A duchowi, który szepcze, aby się poddać i złożyć broń, należy zadedykować uroczy utwór rzeszowskiego zespołu „Wańka Wstańka”.
« powrót
16 komentarzy
-
2011-07-18
Zagwozdka
Re: Re: Miałam kiedyś kolegę, który zwierzył mi się, że marzy o wyprowadzce w .. Bieszczady i stworzeniu tam...
Trzymamy za słowo! :D » -
2011-07-15
o. Krzysztof Pałys OP
Re: Miałam kiedyś kolegę, który zwierzył mi się, że marzy o wyprowadzce w .. Bieszczady i stworzeniu tam...
Zagwozdko, jak już tą czytelnię w Bieszczadach stworzycie to ja z wielką przyjemnością zostanę... » -
2011-07-15
porzucona
nie da sie zyc bez trudow
mi sile i spokoj w trudnym czasie mojego zycia daje modlitwa taka jak potrafie czasem tylko... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »



.gif)














