Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP

07.08.2011 10:23

Kim są dominikanie?

Ojciec Józef Bocheński, logik i profesor filozofii pracujący w Szwajcarii, przed laty zapytał braci w Krakowie o opinię dotyczącą aktualnej sytuacji w kraju. "Jakie macie zdanie na ten temat?". "Każdy swoje!" – padła odpowiedź. "I bardzo dobrze. Tak u dominikanów być powinno!".



„My dominikanie jesteśmy posłani na obrzeża, do krańców”
(Damian Byrne OP, 
generał dominikanów w latach 1983-1992)



Stara anegdota z zakonnych kręgów mówi, że są w Kościele cztery rzeczy, o których nie wie nawet sam papież. Ile jest zgromadzeń żeńskich na świecie? Na czym polega franciszkańskie ubóstwo, jezuickie posłuszeństwo i co to jest dominikańska pokora?

Jakiś czas temu zapytano pewnego dziennikarza, który w latach 80-tych spędził u dominikanów dwa lata czy coś zawdzięcza zakonowi z tego czasu? Ten, po chwili zastanowienia, odparł: - Tak, myślę, że intelektualne poczucie wyższości, poczucie humoru, wrażliwość społeczną, dodałbym jeszcze złośliwość…

Oglądając ten program poczułem się nieco zakłopotany. Być może każdy, kto poznał biało-czarnych braci z pewnością mógłby wygarnąć nam przynajmniej jedną z wyżej wymienionych cech. Co więcej, pewnie mógłby i dorzucić kilka innych, nie zawsze stawiających nas w korzystnym świetle.

My, dominikanie, przez całe zakonne życie wzrastamy w atmosferze studiów, mamy całkiem solidną intelektualną formację, toczymy między sobą długie debaty na temat współczesnego świata i tego co nas osobiście dotyka. Często takie rozmowy trwają do późnych godzin nocnych, by niewyspanym wstać na poranne modlitwy. Do naszych klasztorów zapraszani są dziennikarze, publicyści, ludzie kultury, nauki czy artyści, którzy pomagają nam zrozumieć współczesną rzeczywistość. Wciąż uczymy się jak przełożyć Ewangelię na język współczesnych ludzi.

Bywamy ofiarami społeczeństwa, w którym przyszło nam żyć. Podobnie, jak zabiegany świat, mamy skłonności, by nasze życie uczynić na tyle wartościowe, na ile jesteśmy skuteczni. Wymogi dominikańskiego życia absorbują całą naszą energię i czas. Wydaje się nam, że wciąż musimy być zajęci, zapracowani i przez to, jak sądzimy, użyteczni.

Od nowicjatu, czyli pierwszego etapu zakonnego życia, uczy się nas, że mamy być niczym jednostki specjalne, kierujące się dewizą „Nie rezygnuj”. Że czasem przegrać, oznacza wygrać.

Mamy być wspólnotą, tworzącą między sobą klej, nie zostawiać współbraci w momentach załamania, walczyć o siebie nawzajem i - jak dodają konstytucje zakonne - Królestwo Boże najpierw budować u siebie.

Posiadamy zakonne placówki we wszystkich niemal najważniejszych miastach na świecie. Bierzemy udział w publicznym komentowaniu rzeczywistości, a nasza społeczna wrażliwość graniczy nieraz z naiwną ideologią. Jesteśmy uwarunkowani, przez kultury, w jakich wzrastaliśmy, dlatego są miejsca, gdzie można nas spotkać chodzących w przetartych swetrach, spędzających całe dnie na wielogodzinnych rozmowach, debatach i konferencjach, czasami po to tylko, aby napisać później tony papieru i sprawozdań, których nikt nie przeczyta. Bywa, że nasz rozciągnięty sweter zamieniamy potem na biały habit, by wyjść na ulice protestując przeciwko kolejnej wojnie.

Nasze wrodzone poczucie niezależności doprowadzamy czasem do absurdu, mając w dyskusjach tyle poglądów ilu debatujących braci. To demokratyczny zakon, a my nie jesteśmy kryształowymi istotami, które po chwilach lewitacji delikatnie opadają na ziemię. Jesteśmy ludźmi z krwi i kości. Zanurzeni w świecie, a jednocześnie w pewnej opozycji wobec trendów, którymi ten świat ulega.

Bywa, że nasza intelektualna, jak mniemamy, bystrość nas gubi i nad zbyt odrywa od drugiego człowieka, a wówczas piękne i okraglutkie frazesy, których z lubością używamy, wydają się zbyt słodkie lub nadmuchane niczym kolorowy balon.

Jako rasowe psy jesteśmy wyszczekani, pełni ironii, czasem złośliwości i dystansu do wszelkich form przesady. Niczym drapieżnie opadające sępy potrafimy zasypać „ofiarę” stosem argumentów, mądrymi cytatami, literackim oczytaniem i jak nam się wydaje, świetną znajomością realiów świata. Często nawet mamy gotowe odpowiedzi, zanim jeszcze drugi człowiek skończy mówić.

Tacy bywamy...

...ale niesprawiedliwością byłoby sądzić, że to nasz cały obraz. Nasze habity składają się z dwóch kolorów: białego i czarnego.

Wiele wieków temu Dominik Guzman swoim życiem pokazał, jak należy patrzeć na świat, szukając dobra i wartości nawet tam, gdzie niektórzy chcieliby widzieć tylko zło. Historia pokazała, że cena, jaką przychodziło za to dominikanom płacić bywała wysoka, a bracia w swoim poszukiwaniu człowieka udawali się za daleko.

Jednak czy świadomość ryzyka i nieprzetartych ścieżek powinna nas zwalniać od pierwotnego pragnienia Dominika, aby z Ewangelią wyjść na krańce?



Obrzeża, które mam na myśli, to nie tylko społeczny margines, zbuntowani przeciwko współczesnemu światu młodzi ludzie czy osoby odrzucone przez społeczeństwo lub kulturę. To wszystkie te obszary ludzkiego życia, do których Dobra Nowina jeszcze nie dotarła, albo dotarła, ale w wypaczonej formie, jako zbiór moralnych i etycznych zasad, gdzie swoje bezpieczeństwo w relacji do Chrystusa upatruje się w nieskazitelności. Prawdziwy dramat zaczyna się, kiedy owa nieskalaność prowadzi do wyniosłości i pogardy w stosunku do tych, którym życie się nie udało lub właśnie się rozsypuje. Niezależnie bowiem od grzeszności i pogubienia człowieka, dla uczniów Jezusa Chrystusa nie istnieją osoby, które miałyby zostać pozbawione miłości i nieprzemijającego szczęścia.

Poprzedni generał dominikanów Timothy Radcliffe stwierdził, że jeśli nasze głoszenie Dobrej Nowiny ma być autentyczne, to musimy zdobyć się na to, by pójść z ludźmi ich drogą. Być może będzie trzeba odczuć ich lęki, doświadczyć rozczarowań, pytań, klęsk i wątpliwości. I może oskarży się nas, że bratamy się z podejrzanym środowiskiem. Mamy jednak w tej dziedzinie dobrego Poprzednika.


Trailer filmu o św. Dominiku zrobiony przez braci dominikanów z Filipin (dziękuję Romualdowi OP za erratę :)


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

15 komentarzy

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


11.05.2012 11:39 | O nieufności i dopasowaniu do świata

Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.

... więcej »

10.04.2012 23:14 | O ludziach ósmego dnia

Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.

... więcej »

15.03.2012 09:18 | Bez piętrowych wyjaśnień

Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.

... więcej »

20.02.2012 15:53 | Wytrwaj. Nieważne w jakim stanie

Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.

... więcej »

28.01.2012 09:39 | Niezwykły sen

Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »