Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
Miało być inaczej...
Nigdy nie sądziłem, że w ten sposób zacznę pisać bloga…
Nie ma gdzie się schować
po otrzymaniu takiej wiadomości
w naszych mieszkaniach nie ma prywatnych kaplic
można tylko na chwilę zamknąć się w łazience
usiąść na brzegu wanny i powtarzać
Jezusie Nazareński Jezusie
to przecież nie może być prawda
Janusz Pasierb
Miało być inaczej. Miał być wpis o „Braciach drugiego dnia” – kto czytał Khaila Gibrana skojarzy. A będzie o bezsensie. Wpis poczeka. Śmierć zawsze jest bezsensem. Bo Bóg śmierci nie wymyślił, bo na świecie nie miało być zła, ani cierpienia. To człowiek miał inny pomysł na życie. Jezus wcale nie płakał przy grobie Łazarza, ale był wściekły i zły – na bezsens śmierci.
Wczoraj wieczorem dzwoni siostra. Moją mamę potrącił samochód. Ma krwiaka na głowie. Stan jest krytyczny. Choć błyskawicznie zostaje przewieziona do szpitala w Rzeszowie (ok. 100 km od miejsca zamieszkania) lekarze zrezygnowali z operowania.
W zakonie widziałem najpiękniejsze pogrzeby braci. Pełne nadziei i radości. I myślałem, że oswoiłem się ze śmiercią. Przez ostatni rok zdarzało mi się grzebać zmarłych bliskich mi osób: tatę Michała i Mirki, i ojca Basi ze Sławkiem. Chodząc do onkologicznego szpitala dziecięcego towarzyszyłem śmierci niewinnych pacjentów. Pamiętam: Kacperka, potem Piotrusia (pytał mamy: „Kiedy przyjdzie „Szczęść Boże”?). Laurę znałem najmniej, zawsze leżała nieprzytomna. Ona również była bliska. Podziwiałem rodziców. Byli bardzo dzielni. I ci, których nie wymieniłem, a z którymi śmialiśmy się do łez robiąc magiczne sztuczki, czytając Biblię, szkołę modlitwy w obrazkach, czy po prostu bawiąc się i rozmawiając – o Was również pamiętam.
Ks. Tomek Borowski, pełen zapału pallotyński kapelan całego szpitala (ja odwiedzałem jedynie 3 piętra związane z onkologią), mógłby dodać swoje niezwykłe historie. Kiedy po sakramencie uzdrowienia chorych człowiek nagle zdrowieje i mówi, że ktoś go wyrwał z ogromnej ciemności, w której ogarniała go samotność i strach. I nagle zobaczył białą postać. „To było w południe” – twierdzi. „W tym czasie byłem u pana z sakramentem” – uśmiecha się Tomek.
Czekała mnie bezsenna noc. Przy ikonie zapaliłem świeczkę, w ręku trzymałem różaniec i resztkami sił wysyłałem smsy do moich Braci i życzliwych mi ludzi. Do kogo zdołałem. Z prośbą o modlitwę – by wola Boża się wypełniła. Nie muszę jej rozumieć. Dziś po porannej Mszy świętej dowiaduję się od taty, że mama odeszła do Pana. Jest dzielny, nie mówi dużo, choć głos mu się łamie.
Ze zdjęcia obok ikony patrzy na mnie o. Joachim – wciąż ten sam błysk w oku, obok uśmiechnięty o. Thomas Merton. Oni już wiedzą jaki jest tego sens. Ja jeszcze nie. Jedno jest pewne: nigdy nie oswoję się ze śmiercią. I zawsze będzie we mnie bunt. Przyznam, że zdarzało mi się wielokrotnie mówić gładkie słowa na temat odejścia, starając się dać nadzieję – teraz już wiem, że one zawsze były niewystarczające.
Umierający w 1968 roku kardynał Veyillot powiedział: „Potrafimy po mistrzowsku formułować piękne frazesy o cierpieniu. I ja głosiłem o cierpieniu porywające kazania. Proszę jednak powiedzieć kapłanom, żeby lepiej milczeli, albowiem nie wiemy co znaczy cierpieć. Kiedy to do mnie dotarło, mogłem już tylko płakać”.
Chłopaki nie płaczą. Tak mówią. Ale ja za Veyillotem mogłem już tylko płakać. Choć jestem chłopakiem wychowanym na blokowiskach, gdzie podobno panują twarde zasady.
Nigdy nie sądziłem, że w ten sposób zacznę pisać bloga, ale skoro już mam taką możliwość - skorzystam. Dziękuję za ogrom Waszych ciepłych słów, które spływają z różnych stron - nie jestem w stanie odpisać każdemu. Szczególnie dziękuję moim Drogim Braciom. Za modlitewne wsparcie. Bardzo doświadczam tej mocy. Choćby Stachu, wysyłający po pierwszej w nocy smsa: „Odprawię zaraz mszę świętą”. Takich przykładów mam sporo, choćby teraz w klasztorze.
Kochani, cieszę się, że Was mam. Każdy z Was jest dla mnie bezcennym darem.
« powrót
25 komentarzy
-
2010-11-16
Katarzyna-Bajka
Szeptem
Dziś zajrzałam na początek, na lipiec 2010. Cóż Ty zrobiłeś? Zaprosiłeś mnie do swojej duszy,... » -
2010-11-01
Marta
Nie trzeba oswajać śmierci
Ojcze. Ty tłumaczyłeś mi istotę śmierci tuż przed świętem Wszystkich Świętych. Nasza wiara daje... » -
2010-08-08
sr.monika
Drogi Ojcze Krzysztofie...znam Cie od kilku minut... i zachowuje w modlitwie...niech Jezus bedzie Tw...
Drogi Ojcze Krzysztofie...znam Cie od kilku minut... i zachowuje w modlitwie...niech Jezus bedzie... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »


.jpg)














