Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
Dla tych, co zostają
To nam należy współczuć, a nie tym, co odeszli. Bo Oni żyją, to my umieramy. Dlatego nie mówimy im „żegnajcie”, ale „do zobaczenia”. Jezus przecież pokonał śmierć.
W niedzielę odprawiałem Eucharystie w niewielkiej miejscowości pod Łodzią. Przed mszą dostaję intencję od proboszcza, którego zastępowałem. „Za + Adriana w II rocz. śmierci”.
Na kazaniu mówiłem o przemijalności i śmierci w kontekście czytań: Koheleta i Ewangelii. By nie bać się przyjemności, umieć życie smakować, jednak mieć świadomość, że tu do końca nikt i nic nie zaspokoi nas w pełni. Zawsze będziemy odczuwali brak. To pragnienie pełnego szczęścia. Nieba. Mieć perspektywę, że tu żyjemy tylko przez jakiś czas, nie należymy do tego świata. Mamy pragnienia, które wypełnić może jedynie Bóg i to dopiero po tej drugiej, lepszej stronie.
Dlatego nie jest tak, że Ci co odeszli do Pana umarli, a my tutaj żyjemy. Jest dokładnie na odwrót. To oni żyją, a my umieramy. Wspomniałem krótko o tragicznym wypadku w swojej rodzinie. O tym jak kruche jest nasze życie.
Po Mszy św. woła mnie proboszcz. Do zakrystii przyszła spłakana młoda matka, z ojcem i siostrą. Okazało się, że Adrian zginął tragicznie dwa lata temu. Miał 19 lat. „Ta msza święta to była magia - mówią. Dziękujemy. Za gesty i słowo właśnie o zmarłych, którzy są bezgranicznie szczęśliwi. A kiedy ojciec czytał modlitwę wiernych i doszedł do Adriana, nad ołtarzem zaczął latać czarny motyl”.
Sam tego nie zauważyłem, choć na co dzień doświadczam, że Bóg pociesza w ten sposób. My jedynie jesteśmy narzędziami, na dodatek, bez Jego mocy – nieużytecznymi - doda Paweł.
Wyściskaliśmy się mocno. Wszyscy mieli łzy w oczach. Żegnając się pobłogosławiłem, dając krzyżyki na czoło.
Pan wydobywa dobro ze wszystkiego…
***
W tym roku w Krakowie odbył się pogrzeb bożego dominikanina ojca Joachima Badeniego. Postać dla nas braci ważna, odszedł w opinii świętości. O. Joachim często mówił o śmierci jako o czymś pięknym, czego już nie może się doczekać. Bez Pana Boga, utraciłby sens swojego życia – powtarzał, i tylko żywy kontakt z Chrystusem sprawia, że odczuwa prawdziwą żywotność i smak życia. Że czuje się wiecznie młody. „Starość – nie dotyczy” – tak powinno brzmieć hasło w leksykonie Badeniego. Nawet kiedy wieziono go raz do szpitala z podejrzeniem zawału, cały czas żartował, a w szpitalu rozbawiał pielęgniarki do łez. Powtarzał, że śmierć na zawał to przeżycie mistyczne. „Zawał to czysty ból, czysty ból i doświadczenie mistyczne”. A po latach wydał książkę o ujmującym tytule: „Śmierć? Każdemu polecam!”.
Był dla nas jest prawdziwym Mistrzem, nazywał mnie „punkiem” i bardzo wspierał. Czuję się zaszczycony, ze mogłem go poznać. Kiedyś powiedziałem mu, że chciałbym przedstawić swoją rodzinę. Do tej pory się jednak nie udało. A teraz mam taką okazję. Jestem pewny, że moja mama może spotkać się z o. Joachimem, czego nie ukrywam bardzo jej zazdroszczę. Pewnie siedzą razem ze swoją siostrą, moimi dziadkami, naszym bratem Maćkiem i zataczają się ze śmiechu. Znając o. Badeniego jest u szczytu formy. Doborowe towarzystwo. Apostołowie, Matka Boża, święci o cudownym poczuciu humoru i Bóg w Trójcy świętej, który rozumie nas lepiej niż my siebie. On, który wciąż w pełni dzieli się swoją miłością i szczęściem. Żadnego lęku, osamotnienia, żadnych chorób, bólu, cierpienia. Poznawanie tego, co jest teraz przed nami zakryte. Pełne zaspokojenie. Pełnia szczęścia – która na dodatek nigdy się nie skończy. Jest czego zazdrościć. Jest na co czekać.
Dawid po śmierci swojego nowonarodzonego dziecka przeżył żałobę, by w końcu się pozbierać i dać się nadal poprowadzić Panu. To mądra lekcja. Swoje wypłakać, powierzyć Jemu i iść dalej. Bo to nam należy współczuć, że tutaj zostajemy. Jezus pokonał śmierć, więc jako chrześcijanie z niecierpliwością czekamy na wypełnienie się naszego życia. Dlatego nie trzeba lamentować, użalać się, wciąż rozdrapywać tego co było, lecz nawet trochę zazdrościć. Taką „chrześcijańską zazdrością”.
Oni naprawdę żyją – to my umieramy.
« powrót
18 komentarzy
-
2010-09-21
Ania
Re: Re: Dziękuję za ten tekst, Ojcze. Gdy ktoś umiera, niektórzy mówią:
Trochę to trwało, ale właśnie skończyłam. Dzięki wielkie, rzeczywiście warto było przeczytać i... » -
2010-09-04
M.
Re: Ogromnie cieszy się moje serce, że mogłem znaleźć Ojca wpis. Zacznę od początku. Zawitałem po raz ju...
A skąd te konferencje można ściągnąć? » -
2010-08-17
krzysztof_pałys_op
Re: Dziękuję za ten tekst, Ojcze. Gdy ktoś umiera, niektórzy mówią:
Zgadzam się z Tobą Aniu. Polecam książkę W. Younga "Chata". W formie interesującej powieści autor... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »

















