Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
Jednym zdaniem
Betonowy las ma to do siebie, że potrafi zaskoczyć pięknym, kolorowym graffiti tam, gdzie spodziewałeś się tylko szarości, biedy i nudy.
Początkiem lipca dostaję maila od o. Jakuba Bluja. To sumienny brat, który sprawuje odpowiedzialną funkcję w dużym klasztorze. Na dodatek wierzący, a to u księdza rzecz bardzo cenna. O. Jakub zdążył zauważyć nazwę bloga, kiedy jeszcze nie było żadnego wpisu. I świetnie uchwycił coś, co jak wierzę, ma w sobie każdy uczeń św. Dominika: by szukać dobra nawet tam, gdzie wydawać by się mogło, że tylko gruzy i zgliszcza.
O. Kuba pisze: „Betonowy las ma to do siebie, że potrafi zaskoczyć pięknym, kolorowym graffiti tam, gdzie spodziewałeś się tylko szarości, biedy i nudy”.
Fragment bardzo mi się spodobał. Od razu przypomniały się czasy filozoficzno-teologicznych studiów, kiedy Kuba był jednym z braci, od tzw. egzaminów „krytycznych”.
Gdy dany przedmiot był trudny, a materiał za obszerny do opanowania w kilka dni, Kuba zjawiał się niczym amerykański rangers od zadań specjalnych, potrafiąc precyzyjnie streścić każdy problem, bez brnięcia w niepotrzebne szczegóły. Nawet dzisiaj kiedy spotykamy się z braćmi, wypowiedziane nagle w rozmowie słowo: „Powiedz to jednym zdaniem!” – jest niczym magiczna formuła, wywołująca automatyczny uśmiech. Oznacza po prostu, aby nie brnąć w niepotrzebne szczegóły.
Ideałem, do którego usilnie dążyliśmy, było powiedzenie „jednym zdaniem” o istocie całego egzaminu. Czy ideał został osiągnięty? Nie zdradzę...
Zdaję sobie sprawę, że w tym miejscu ktoś może się obruszyć i niesłuszne pomyśleć, że banalizuję poważne akademickie rzeczy. Nie w tym rzecz. W moim zakonie studia są nierozłącznym elementem życia każdego dominikanina. Pomagają zrozumieć świat, a przez to też Pana Boga. Bez nich nasz charyzmat byłby niepełny. Bez dwóch zdań. Sam od października zaczynam studiować kolejny kierunek (o ironio - piąty), więc przeczyłbym sam sobie.
Chodzi mi jednak o dostrzeżenie pewnej prawidłowości. Może warto zastanowić się, czy jeśli czegoś nie potrafimy wyjaśnić w prosty i przystępny sposób, a co gorsze proste sprawy jeszcze bardziej gmatwamy, to jeszcze wszystkiego nie zrozumieliśmy? Z pewnością każdy student czy uczeń mógłby przytoczyć wykładowców, którzy najtrudniejsze rzeczy umieli przekazać w bardzo jasny sposób.
Podobnie jest w kwestiach duchowych. Benedyktyn John Chapman twierdzi, że duchowy postęp można poznać właśnie po prostocie połączonej z zaufaniem Panu. Bo nagle odkrywamy rzeczy najprostsze i one zaczynają nieprawdopodobnie do nas przemawiać. „Bóg Cię kocha” – ile razy to słyszeliśmy? Tysiąc? A za tysiąc pierwszym takie słowa trafiają w serce niczym pocisk i człowiek nie może wyjść z zachwytu. Jego życie zostaje przemienione. Proste.
To co mnie zawsze urzeka w spotkaniu z siostrami misjonarkami miłości (tzw. „kalkutankami”), to prostota i autentyczność w opowiadaniu o Panu Bogu. Żadnych skomplikowanych tez, przemądrzałości (choć wiele z sióstr jest świetnie wykształcona). Mnie ich wiara przekonuje. Kiedyś w Katowicach jedna z azjatyckich sióstr znająca jedynie kilka słów po Polsku, uśmiechała się szeroko do przychodzących tam osób i wciąż powtarzała: „Ty nie przeklinać. Ty kochać Pana Jezusa!”. I ci biedni ludzie, często uzależnieni od narkotyków, alkoholu, z połamanymi życiorysami, którzy nieraz i z niechęcią patrzyli na księdza, tą siostrę wprost uwielbiali.
Ks. Adam Boniecki składając życzenia braciom, podczas przyjęcia na teologię, powiedział, że nasze studiowanie powinno być po to, abyśmy trudne teologiczne kwestie umieli tak przekazać, by zrozumiał to zarówno hydraulik stojący gdzieś pod filarem, jak i profesor wykładający na uniwersytecie. Inaczej nie można mówić o głoszeniu, a jedynie o „wykładaniu”, na dodatek niezrozumiałym.
Zakończenie będzie jednym zdaniem. To najważniejsza rzecz, której doświadczam w chrześcijaństwie i wciąż na nowo odkrywam. Niech będzie zwięzłą odpowiedzią na e-maile czy pytania, z którymi na co dzień mam do czynienia.
Jezus jest zawsze po naszej stronie, Bóg nie może złamać swojego słowa. I nawet jeśli czujesz się teraz, jakby Twoje życie było piekłem, On zszedł dla Ciebie aż do piekła, by Twojemu życiu nadać sens. Bo Jego mocą jesteśmy w stanie dokonywać rzeczy niemożliwych.
Oto istota chrześcijaństwa.
« powrót
14 komentarzy
-
2010-09-11
a. v.-b.
Ergo -
nie spodziewaj się. Zwłaszcza szarości i nudy. I punkt dla lasu oczywiście, ale to wiadomo,... » -
2010-09-11
a. v.-b.
Re: John Chapman
Choć potem, zdaje się, doszedł do wniosku (podobnie, jak - między innymi zaledwie - wielu jego... » -
2010-09-11
a. v.-b.
jednym zdaniem
Jak jednym to jednym, więc zaledwie trzy. Pierwsze tytułm wstępu, drugie teraz, o. A trzecie -... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »




















