Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP

25.08.2010 20:52

O czystości i celibacie

Nigdy, przenigdy nie żałowałem, że złożyłem ślub czystości. Przeciwnie, doświadczam wielkiej wolności, jaką mi on daje. By nie uzależniać ludzi od siebie lecz kierować na Boga.



W drodze do szpitala zatrzymuje mnie mężczyzna, stojący w odrapanej bramie wraz ze swoją dziewczyną. Oczy zaszklone, koszulka bez rękawów, na rękach kilka tatuaży.
- Co tu robisz na naszej dzielnicy?
- Idę do szpitala, razem z braćmi regularnie tam chodzimy – stwierdzam zgodnie z prawdą.
- Chcecie dawać tym ludziom nadzieję?
- Staramy się…
Mężczyzna patrzy przez chwilę na mnie beznamiętnym wzrokiem, wpatrując się z uwagą w mój biały habit.
Podaję rękę na pożegnanie:
- Opiekuj się swoją dziewczyną – mówię
Kobieta uśmiecha się, jakby zawstydzona.
- A ty o swoją nie dbasz? – słyszę mocny głos.
- Nie mam.
- Jasne, wszyscy tak mówicie… - wystawia na pożegnanie rękę.

***

Ze smutkiem przysłuchuję się regularnym debatom na temat celibatu, i tego jakim on wielkim krzyżem jest dla księży i zakonników. Ze smutkiem, bo absolutnie nie przekonują mnie współczujące tezy, próbujące ocalić nas przed nieludzkimi strukturami Kościoła.

Kościoła, który kocham.

Jeśli ktoś nie potrafi zachować wierności złożonym ślubom, nie uwierzę, że będzie to umiał zrobić w małżeństwie. Spotkałem kilku protestanckich, prawosławnych czy grekokatolickich księży i mogę stwierdzić, że życie małżeńskie wygląda tam tak, jak celibat u katolickich kapłanów. Znajdziemy małżeństwa święte, ale też związki powodujące publiczne zgorszenie.

Wspólnoty protestanckie od dawna zrealizowały wszystkie postulaty, o których w Polsce tak mocno się dyskutuje i jakoś nie widać masowego odnowienia duchowego życia. Przeciwnie, znajoma pracująca niegdyś przy kościele anglikańskim, opowiadała, że poza działalnością charytatywną (prowadzoną zresztą bardzo profesjonalnie), przestrzeń wiary i duchowości niemal tam nie istnieje. A już do absurdu dochodzi się ustalając demokratycznie sprawy związane z wiarą czy interpretacją Biblii.

Przykro mi, kiedy ktoś chce traktować mnie jak niepełnosprawnego umysłowo, który nagle od dziennikarzy dowiaduje się, że powinien być szalenie nieszczęśliwy, ponieważ nie może założyć rodziny lub prowadzić aktywnego życia seksualnego. Czyli przez lata formacji seminaryjno-zakonnej taki „biedny kleryk” był niczego nie świadomy? Zmuszono go do decyzji? A jeśli rzeczywiście tak było, święcenia przyjął nieważnie –  stwierdzi Kodeks Prawa Kanonicznego.

A już z zupełnym zażenowaniem czytałem artykuł pewnego socjologa, który poważnym piórem stwierdzał, że klerycy w seminarium „od piątego roku nie mogą już się masturbować”. Rozumiem, że przez pierwsze cztery lata mogą.


Przecież wszyscy wiemy, że bez tego funkcjonować zdrowo się nie da.

Mylą się więc terapeutyczne grupy anonimowych erotomanów zalecające okresową wstrzemięźliwość (jak dramatyczne w skutkach bywa to uzależnienie pisał Tomasz Kwaśniewski w bardzo mocnym reportażu opublikowanym przez Gazetę Wyborczą w 2007 r.). W błędzie są także wszystkie wielkie religie traktujące czystość w kategoriach wolności zewnętrznej i wewnętrznej.


                                                                                                      fot. Gabriela Mruszczak


Ostatnio coraz częściej w moim życiu pojawia się środowisko prostytucji. I to najczęściej w najmocniejszym wydaniu: pobicia przez agresorów, uzależnienia od twardych narkotyków, wyjścia na ulice...

Mocno widzę jakim wielkim darem jest dla mnie ślub czystości. Od wstąpienia do zakonu minęło już trochę lat, i nigdy, przenigdy, nie żałowałem, że go złożyłem. Przeciwnie widzę, jak wielką wolność mi on daje. Bóg naprawdę nas wspiera, kiedy stawia przed jakimś zadaniem.

Nigdy też wcześniej, nie doświadczałem tak głębokiego poczucia pokoju, jak właśnie w zakonie, po złożeniu ślubów. A proszę mi wierzyć, z akademika na studiach nie wyrzucono mnie dyscyplinarnie za palenie papierosów.

***

Wielkie miasto gdzieś w Polsce. Na stacji kolejowej spotykam chłopaka, skończone prestiżowe studia, postawna postura, pewny siebie. Mój habit go prowokuje:
- Ściągaj te szmatki, dlaczego w tym chodzisz?.
- Bo jestem zakonnikiem.
- Znam dwóch zakonników i nie chodzą w tym.
- To już ich sprawa - stwierdzam.

Przyczepia się do mnie i nie daje spokoju. Mówię, że jeśli chce może kawałek ze mną podejść, porozmawiamy.

W drodze zadaje wiele zastanawiających mnie pytań. Gdy idziemy ulicą, pozdrawia większość chłopaków z bram, na których widok najczęściej odwracamy głowy. Widać, że świetnie zna środowisko uliczne. Jego życie to szukanie najmocniejszych wrażeń: narkotyki, seks, pełne zmysłowych doznań imprezy. Po tym co mówił, ma z tego pewien zysk. Wciąż szuka mocniejszych przeżyć.

Opowiada z pikantnymi szczegółami sytuacje ze znanego publicznie środowiska. Słucham w milczeniu, bo jego wyznania brzmią wyjątkowo wiarygodnie. Stara się prowokować kilkoma pytaniami.

Kiedy wspominam, że od momentu złożenia ślubu czystości, zawsze nimi żyłem. Patrzy na mnie z niedowierzaniem.
- Potrafię sprawdzić czy mówisz prawdę.
- To sprawdź, nie dbam o to.
- Jeśli tak jest w istocie. To zaimponowałeś mi - słyszę.

Proponuję spotkanie, jeśli będzie chciał spojrzeć na swoje życie z dystansu. Czuję swoją niewystarczalność i małość. Żegnamy się, ja muszę sobie to wszystko uporządkować.

***

Ludźmi się nie gorszę, żaden człowiek nie jest dla mnie "brudny" czy "skażony", ale środowiska, w których często żyją, brudzą. Mocno to widzę. Trzeba mieć przestrzeń, gdzie możemy powrócić do pionu. Inaczej, nie będziemy mogli pomóc.

Wspólnota Braci, modlitwa, szczególnie adoracja Najświętszego Sakramentu i zakonne śluby - dają siły, by nie rezygnować.

Proszę, nie odbierajcie nam tego.

***


Słuchanie obscenicznych rozmów, patrzenie na rzeczy nieprzyzwoite,
smakowanie podniecających pokarmów i wyobrażanie sobie,
że możemy być panami samych siebie, to szaleństwo,
to jak kłaść ręce w ogień i żądać, aby się nie sparzyć.

                                                      
                                                                                    Mohandas Karamchand Gandhi




Jest dość trudno wyjść z nałogu nieczystości.
Tak jak nikt z martwych nie powstaje bez cudu,
tak nikt nie powstaje z nieczystości,
chyba że przez cud łaski Bożej.


                                                                                                   Św. Albert Wielki OP


« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

109 komentarzy

  • 2010-09-15
    Megi

    Ocena:
    Dziękuję Bogu za Ojca słowa!
    Boże, dziękuję Ci, że istnieją jeszcze tacy księża:) Jaki miód zlał mi Ojciec na serce, a więc... »
  • 2010-09-11
    mucha

    Re: Re: Re: do muchy
    Zagwozdko- dokłądnie o to samo chciałam Cię prosić. Mam nadzieję, że tym razem zrozumiesz... »
  • 2010-09-11
    Zagwozdka

    Re: Re: do muchy
    mucha, postaw na czytanie ze zrozumieniem. »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


28.01.2012 09:39 | Niezwykły sen

Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.

... więcej »

22.12.2011 11:40 | W Wigilię pogłaskaj psa

Niemal nigdy nie choruję. Nawet jeśli złapie jesienne przeziębienie, to najczęściej po dwóch dniach przechodzi. Ostatnio zauważyłem jednak objawy dziwnej choroby. To rodzaj chronicznej alergii na świąteczne życzenia.

... więcej »

08.12.2011 21:30 | Drzazgi w duszy

Ze swoim oratorskim zacięciem i niskim zakapiorsko-radiowym głosem, byłby znakomitym dominikaninem. Niestety, a może i na szczęście, kobiety pociągają go nie mniej niż Bóg…

... więcej »

16.11.2011 23:00 | Mnich źle dostosowany

Jest samotność, która niszczy, ale jest też taka, bez której nie ma dojrzałej osobowości. Jeśli nie potrafisz być sam, nie będziesz umiał być z nikim innym.

... więcej »

18.10.2011 18:57 | Czterech przyjaciół

Jeśli żyjesz papierowym życiem, umrzesz papierową śmiercią. Życie Jacka z pewnością nie było papierowe, natomiast o śmierć ocierał się nie raz.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Ofiarowanie »
08.02.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Matka Boża z Kibeho »
07.02.2012

„Abandon”
Małgorzata Wałejko

Może tylko pragnienie »
05.02.2012


 
Zmarł o. Melchior Łopiński OP
W szpitalu w Otwocku zmarł dzisiaj o. Melchior Łop... »
 
ACTA
Jakoś tak zazwyczaj jest, że kiedy wszyscy idą w j... »
 
komentarzy: 10
ocena:
Na chłopski rozum rzecz biorąc
Mniej martwiłbym się o wierzących i niepraktykując... »
 
komentarzy: 12