Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
O czystości i celibacie
Nigdy, przenigdy nie żałowałem, że złożyłem ślub czystości. Przeciwnie, doświadczam wielkiej wolności, jaką mi on daje. By nie uzależniać ludzi od siebie lecz kierować na Boga.
W drodze do szpitala zatrzymuje mnie mężczyzna, stojący w odrapanej bramie wraz ze swoją dziewczyną. Oczy zaszklone, koszulka bez rękawów, na rękach kilka tatuaży.
- Co tu robisz na naszej dzielnicy?
- Idę do szpitala, razem z braćmi regularnie tam chodzimy – stwierdzam zgodnie z prawdą.
- Chcecie dawać tym ludziom nadzieję?
- Staramy się…
Mężczyzna patrzy przez chwilę na mnie beznamiętnym wzrokiem, wpatrując się z uwagą w mój biały habit.
Podaję rękę na pożegnanie:
- Opiekuj się swoją dziewczyną – mówię
Kobieta uśmiecha się, jakby zawstydzona.
- A ty o swoją nie dbasz? – słyszę mocny głos.
- Nie mam.
- Jasne, wszyscy tak mówicie… - wystawia na pożegnanie rękę.
Kościoła, który kocham.
Wspólnoty protestanckie od dawna zrealizowały wszystkie postulaty, o których w Polsce tak mocno się dyskutuje i jakoś nie widać masowego odnowienia duchowego życia. Przeciwnie, znajoma pracująca niegdyś przy kościele anglikańskim, opowiadała, że poza działalnością charytatywną (prowadzoną zresztą bardzo profesjonalnie), przestrzeń wiary i duchowości niemal tam nie istnieje. A już do absurdu dochodzi się ustalając demokratycznie sprawy związane z wiarą czy interpretacją Biblii.
Przykro mi, kiedy ktoś chce traktować mnie jak niepełnosprawnego umysłowo, który nagle od dziennikarzy dowiaduje się, że powinien być szalenie nieszczęśliwy, ponieważ nie może założyć rodziny lub prowadzić aktywnego życia seksualnego. Czyli przez lata formacji seminaryjno-zakonnej taki „biedny kleryk” był niczego nie świadomy? Zmuszono go do decyzji? A jeśli rzeczywiście tak było, święcenia przyjął nieważnie – stwierdzi Kodeks Prawa Kanonicznego.
A już z zupełnym zażenowaniem czytałem artykuł pewnego socjologa, który poważnym piórem stwierdzał, że klerycy w seminarium „od piątego roku nie mogą już się masturbować”. Rozumiem, że przez pierwsze cztery lata mogą.
Przecież wszyscy wiemy, że bez tego funkcjonować zdrowo się nie da.
Mylą się więc terapeutyczne grupy anonimowych erotomanów zalecające okresową wstrzemięźliwość (jak dramatyczne w skutkach bywa to uzależnienie pisał Tomasz Kwaśniewski w bardzo mocnym reportażu opublikowanym przez Gazetę Wyborczą w 2007 r.). W błędzie są także wszystkie wielkie religie traktujące czystość w kategoriach wolności zewnętrznej i wewnętrznej.
Ostatnio coraz częściej w moim życiu pojawia się środowisko prostytucji. I to najczęściej w najmocniejszym wydaniu: pobicia przez agresorów, uzależnienia od twardych narkotyków, wyjścia na ulice...
Mocno widzę jakim wielkim darem jest dla mnie ślub czystości. Od wstąpienia do zakonu minęło już trochę lat, i nigdy, przenigdy, nie żałowałem, że go złożyłem. Przeciwnie widzę, jak wielką wolność mi on daje. Bóg naprawdę nas wspiera, kiedy stawia przed jakimś zadaniem.
Nigdy też wcześniej, nie doświadczałem tak głębokiego poczucia pokoju, jak właśnie w zakonie, po złożeniu ślubów. A proszę mi wierzyć, z akademika na studiach nie wyrzucono mnie dyscyplinarnie za palenie papierosów.
Wielkie miasto gdzieś w Polsce. Na stacji kolejowej spotykam chłopaka, skończone prestiżowe studia, postawna postura, pewny siebie. Mój habit go prowokuje:
- Ściągaj te szmatki, dlaczego w tym chodzisz?.
- Bo jestem zakonnikiem.
- Znam dwóch zakonników i nie chodzą w tym.
- To już ich sprawa - stwierdzam.
Przyczepia się do mnie i nie daje spokoju. Mówię, że jeśli chce może kawałek ze mną podejść, porozmawiamy.
W drodze zadaje wiele zastanawiających mnie pytań. Gdy idziemy ulicą, pozdrawia większość chłopaków z bram, na których widok najczęściej odwracamy głowy. Widać, że świetnie zna środowisko uliczne. Jego życie to szukanie najmocniejszych wrażeń: narkotyki, seks, pełne zmysłowych doznań imprezy. Po tym co mówił, ma z tego pewien zysk. Wciąż szuka mocniejszych przeżyć.
Opowiada z pikantnymi szczegółami sytuacje ze znanego publicznie środowiska. Słucham w milczeniu, bo jego wyznania brzmią wyjątkowo wiarygodnie. Stara się prowokować kilkoma pytaniami.
Kiedy wspominam, że od momentu złożenia ślubu czystości, zawsze nimi żyłem. Patrzy na mnie z niedowierzaniem.
- Potrafię sprawdzić czy mówisz prawdę.
- To sprawdź, nie dbam o to.
- Jeśli tak jest w istocie. To zaimponowałeś mi - słyszę.
Proponuję spotkanie, jeśli będzie chciał spojrzeć na swoje życie z dystansu. Czuję swoją niewystarczalność i małość. Żegnamy się, ja muszę sobie to wszystko uporządkować.
Ludźmi się nie gorszę, żaden człowiek nie jest dla mnie "brudny" czy "skażony", ale środowiska, w których często żyją, brudzą. Mocno to widzę. Trzeba mieć przestrzeń, gdzie możemy powrócić do pionu. Inaczej, nie będziemy mogli pomóc.
Wspólnota Braci, modlitwa, szczególnie adoracja Najświętszego Sakramentu i zakonne śluby - dają siły, by nie rezygnować.
Proszę, nie odbierajcie nam tego.

Słuchanie obscenicznych rozmów, patrzenie na rzeczy nieprzyzwoite,
smakowanie podniecających pokarmów i wyobrażanie sobie,
że możemy być panami samych siebie, to szaleństwo,
to jak kłaść ręce w ogień i żądać, aby się nie sparzyć.
Mohandas Karamchand Gandhi

Jest dość trudno wyjść z nałogu nieczystości.
Tak jak nikt z martwych nie powstaje bez cudu,
tak nikt nie powstaje z nieczystości,
chyba że przez cud łaski Bożej.
« powrót
109 komentarzy
-
2010-09-15
Megi
Ocena:



Dziękuję Bogu za Ojca słowa!
Boże, dziękuję Ci, że istnieją jeszcze tacy księża:) Jaki miód zlał mi Ojciec na serce, a więc... » -
2010-09-11
mucha
Re: Re: Re: do muchy
Zagwozdko- dokłądnie o to samo chciałam Cię prosić. Mam nadzieję, że tym razem zrozumiesz... » -
2010-09-11
Zagwozdka
Re: Re: do muchy
mucha, postaw na czytanie ze zrozumieniem. »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »

















