Menu
 
Fotoreportaże
 
 

Jeśli chcesz otrzymywać newsletter z informacjami o nowościach kliknij przycisk:
kontynuuj Kontynuuj

Rozmiar czcionki: A A A RSS

Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP

19.09.2010 18:10

Niech twoje oczy patrzą prosto

Życie to szukanie własnej drogi, własnego powołania. Jeżeli nie jesteś sobą, to kto będzie tobą zamiast ciebie? Czy umocnienie samego siebie nie jest warte podjęcia czasem ryzyka jakichś niepochlebnych sądów? Czy pójście za Jezusem, by odnaleźć szczęście, nie jest warte nawet odrzucenia?




Pewien stary mędrzec miał syna, który nie chciał wychodzić z domu, ponieważ miał kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Lękał się zatem, że ludzie będą się z niego naśmiewać. Ojciec tłumaczył mu, że nie należy nigdy słuchać tego, co mówią inni i postanowił mu to udowodnić.
- Jutro – powiedział – pójdziesz ze mną na bazar.

Opuścili dom wczesnym rankiem, stary mędrzec na grzbiecie osła, a syn pieszo u jego boku.
Kiedy przybyli na miejsce, tamtejsi kupcy nie mogli powstrzymać się od szemrania:
- Spójrzcie na tego człowieka, litości nie ma! Wypoczywa na grzbiecie osła, a swemu biednemu synowi każe iść pieszo.
Mędrzec powiedział do syna:
- Dobrze słyszałeś? Jutro znów przyjdziesz ze mną na bazar.
Następnego dnia mędrzec i jego syn postąpili odwrotnie: chłopiec usiadł na grzbiecie osła, a starzec szedł u jego boku. Przy wejściu na plac targowy byli już ci sami kupcy.
- Spójrzcie na to niewychowane dziecko – mówili. – Siedzi spokojnie na grzbiecie osła, gdy jego stary ojciec musi wlec się w pyle drogi. Podobny widok – cóż za nieszczęście!
- Dobrze słyszałeś? – zapytał ojciec syna. – Jutro znów przyjedziesz ze mną na bazar.
Trzeciego dnia wyruszyli pieszo, ciągnąć osła za sobą na postronku.
- Spójrzcie na tych dwóch idiotów – drwili kupcy. – Idą pieszo, jakby nie wiedzieli, że osły są po to, żeby na nich jeździć.
- Dobrze słyszałeś? – zapytał mędrzec. – Jutro znów przyjdziesz ze mną na bazar.
Czwartego dnia, kiedy opuszczali dom, obydwaj siedzieli na grzbiecie osła.
Kupcy przy wejściu na plac dali upust swojemu oburzeniu.
- Co za wstyd! Spójrzcie na tych dwóch! Nie mają żadnej litości dla tego biednego zwierzęcia!
Piątego dnia przyszli na targowisko, niosąc osła na swych barkach.
Kupcy skwitowali to wybuchem śmiechu:
- Spójrzcie na tych dwóch głupców, którzy niosą osła, zamiast go dosiadać!

Mędrzec podsumował to wszystko takim wnioskiem:
- Drogi synu, jak słyszałeś, cokolwiek w życiu zrobisz, ludzie zawsze będą mieli ci coś do zarzucenia. Dlatego nie wolno przejmować się ich zdaniem: rób to, co wydaje ci się słuszne, i idź swoją własną drogą.

***

Jesteśmy zbyt często niewolnikami opinii innych ludzi. „Co o mnie powiedzą, jeśli publicznie zabiorę głos? Co pomyślą, jeśli włożę takie czy inne ubranie?” A tymczasem życie to szukanie własnej drogi, własnego powołania. Jeżeli nie jesteś sobą, to kto będzie tobą zamiast ciebie? Czy umocnienie samego siebie nie jest warte podjęcia czasem ryzyka jakichś niepochlebnych sądów? Czy pójście za Jezusem, by odnaleźć szczęście, nie jest warte nawet odrzucenia?

Bo co w naszym życiu jest naprawdę ważne? Co ludzie o nas myślą, czy to, co Bóg o nas myśli?


W książce Umberto Eco "Imię róży" jest scena, w której franciszkanin Wilhelm, bardzo mądry zakonnik, idzie z młodym benedyktyńskim nowicjuszem do dość ponurego środowiska. Nagle nowicjusz stwierdza:
- Tu nie ma Boga.
- Dlatego tu jesteśmy – odpowiada brat Wilhelm.

Istotę bycia chrześcijaninem odkrywam w Piśmie Świętym. Aby mocą Jezusa Chrystusa wchodzić w te wszystkie środowiska, w których panuje rozpacz, w których przeraźliwie brak nadziei. By dawać światło tam, gdzie panuje mrok.

Stając się uczniem Mistrza z Nazaretu, musimy jednocześnie zaakceptować realizm Jego nauki i zgodzić się przyjąć nawet porażkę i odrzucenie - one nie były oszczędzone nawet Jemu. Owoce mogą być niewidoczne. A może Bóg czasem chce, abyśmy ich zupełnie nie widzieli? Tak było choćby z najwybitniejszym prorokiem Starego Testamentu - Jeremiaszem.

Kto powiedział, że wszyscy chwalić nas będą?

Jezus wielokrotnie wygłaszał opinie, które nie były w stu procentach akceptowane przez swoich słuchaczy. Jak reagował? Powiedział uczniom, by nie brali do siebie odrzucenia: „Strząśnijcie proch z nóg waszych”. Bóg w Księdze Przysłów doda, by człowiek przestał oglądać się wstecz i zawsze z ufnością patrzył w przyszłość – nawet po porażce. „Niech twoje oczy patrzą prosto, kieruj wzrok przed siebie”.

I choć w teorii ludzie wierzący powinni być skłonni do podejmowania większego ryzyka, niż niewierzący, ponieważ ich nadzieje są oparte na zaufaniu do Boga, to nader często wybiera się święty spokój i w rezultacie nasze życie zdaje się być pozbawione ryzyka. Zaczyna tracić smak.

Kilka dni temu rozpocząłem pracę w pewnym miejscu, w którym większość dzieci i młodzieży pochodzi ze środowisk społecznie zagrożonych. To środowisko, które w tradycyjnych szkołach czy przedszkolach z różnych powodów nie mogłoby się znaleźć. Historie rodzin tych ludzi wystarczyły by na niejedną sensacyjną powieść. Po pierwszym dniu zdołałem zaledwie odprawić wieczorną mszę świętą i odmówić nieszpory, by wrócić do celi półprzytomny, budząc się dopiero nad ranem. Psychika i organizm musiały odreagować.

Wychowawcy i terapeuci, z którymi pracuję w zdecydowanej mierze „niekościelni”, choć o ewangelicznej wrażliwości. Dla nich jestem jak kosmita mówiąc o swoim klasztornym życiu. W pracy wszyscy starają się cieszyć najmniejszymi sukcesami, a z porażek wyciągać wnioski. Tego się od nich uczę. To właśnie o nich jest jezusowa opowieść o zaskoczeniu, które czeka na ludzi w niebie. Oni żyją z Bogiem, choć wielu nie ma jeszcze o tym pojęcia.

Wciąż pytam sam siebie jakie ryzyko jestem w stanie podjąć jako dominikanin? By mieściło się ono w granicach zdrowego rozsądku. Aby bardziej przejmować się nie porażkami, ani opiniami innych ludzi, lecz tylko tym, co On o tym wszystkim myśli.


                                                                                     fot. Ewa Wójcik


***

„Znajoma pracująca w hospicjum powiedziała kiedyś: Jeśli nie wiesz już co masz zrobić, kiedy ogrom problemów cię przerasta, to po prostu bądź. I wie Ojciec, to jest to, o co w tym wszystkim chodzi. Jeśli ktoś bardzo poraniony ma obok siebie życzliwą osobę, ciepłą i serdeczną, to ma poczucie jakby trafił 6 w totolotka.” – napisała osoba z bliskiego mi Szczecina, na co dzień zajmująca się zawodowo diagnostyką w onkologii.

Im więcej rozmawiam ze specjalistami w dziedzinie różnego rodzaju pomocy, psychologami, pedagogami, psychiatrami czy duchowymi, coraz mocniej przekonuję się, że najlepszą terapią są miedzyludzkie więzi.  A ze swojego podwórka dodałbym jeszcze zasadę cysterskich mnichów: „Rozbijaj problemy o Jezusa, jak o skałę”. Twoje oczy będą wówczas patrzyły prosto. (Prz 4, 25)

Powyższe opowiadane pochodzi z „Bajek filozoficznych” Michela Piquemala

« powrót
Skomentuj Poleć znajomemu Drukuj



Zapamiętaj mnie na tym komputerze


Aby dodawać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

Właściciel serwisu dominikanie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Internautów na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do usuwania treści zabronionych prawnie, obraźliwych, nie związanych z tematem lub naruszających zasady współżycia społecznego.

35 komentarzy

  • 2010-10-18
    malutka

    Ocena:
    Dziękuję za tego bloga i wszystkie wpisy
    Dziękuję Ojcu za to, że dzieli się swoimi przemyśleniami :) Piszę pod tym artykułem, bo to od... »
  • 2010-09-25
    Jura

    dzięki Ojcze
    w tym,co piszesz jest coś bardzo świeżego, bardzo ewangelicznego. Dzieki, prawie codziennie tu... »
  • 2010-09-25
    Kasia (Sz)

    Re: próbowaliśmy
    Czubek własnego nosa to też jakaś perspektywa ;-)). Odwzajemniamy pozdrowienia. »
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5


11.05.2012 11:39 | O nieufności i dopasowaniu do świata

Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.

... więcej »

10.04.2012 23:14 | O ludziach ósmego dnia

Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.

... więcej »

15.03.2012 09:18 | Bez piętrowych wyjaśnień

Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.

... więcej »

20.02.2012 15:53 | Wytrwaj. Nieważne w jakim stanie

Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.

... więcej »

28.01.2012 09:39 | Niezwykły sen

Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.

... więcej »

1 | 2 | 3 | 4 | 5


Blok wschodni
Wojciech Surówka OP

Moim braciom »
21.05.2012

Strefa Wodza
Tomasz Nowak OP

Nowicjusze Jarmark 2012 »
21.05.2012

Rh+
Tomasz Gałuszka OP

Papieżyca »
20.05.2012

Psim swędem
Wojciech Jędrzejewski OP

Dużo więcej »
19.05.2012


 
Bp Ryś: w Kościele nie chodzi o to, żeby postawić na swoim
Do umiejętności wyzbywania się pokusy, by zawsze &... »
 
komentarzy: 1
O nieufności i dopasowaniu do świata
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, po... »
 
komentarzy: 7
ocena:
Znaleźć żonę, czy wybrać?
Jak ma się wolność do powołania? Czy mamy jakikolw... »