Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
Nie zabijaj w ludziach pasji
Jest jedna rzecz, która łączy dzieci wychowane na ulicy: w swoim życiu doświadczyły tak wielu porażek, że przestały wierzyć, że cokolwiek może im już w życiu wyjść.
Rozmawiam z szefem GPAS (grupa pedagogów animacji społecznej) tzw. „streetworkerów”, ich metody pracy z dziećmi, które spędzają większość swojego czasu na ulicach są dla mnie niezwykłe. Spotkanie trwa godzinę dłużej niż zakładaliśmy. Szybko nawiązujemy współpracę.
Arek mówi ciekawą rzecz. W Polsce trzeba szukać dzieciaków na ulicach, a po pewnym okresie wzajemnego "oswojenia" wskazać alternatywy. We Francji ten etap mają już za sobą i teraz nastąpił odwrotny proces. Streetworkerzy szukają dzieci po domach, by... wyprowadzić ich na ulicę. Chcą oderwać od świata internetu i gier, nauczyć społecznych interakcji.
Jest coś, co jednak łączy młodych wychowanków ulicznych pedagogów. Zarówno we Francji jak i w Polsce dzieciaki mają jedną wspólną cechę: w swoim życiu doświadczyły tak wielu porażek, że przestały wierzyć, że cokolwiek może im już w życiu wyjść. Za kinem nie przepadają, napisy na filmach zmieniają się zbyt szybko, a oni wstydzą się przyznać, że nie nadążają. Jeśli potrafi się ich zachwycić, wówczas wolą tradycyjną kulturę. Czasem nawet filharmonię.
Świat dziecka żyjącego na ulicy (nie mylić z „dziećmi ulicy”, których w Polsce praktycznie nie ma) można oznaczyć kwadratem: szkoła-dom-sklep-podwórko. W moim mieście matką żywicielką jednej z ulic jest popularny supermarket, z którego dzieciaki regularnie wynoszą kolejne produkty (płacą rzadziej).
Poza swój rewir młodzi mieszkańcy potrafią nie wychodzić nawet przez kilkanaście lat. Cztery lata temu spotkałem się z przypadkiem na Nowej Hucie, gdzie 16-letni chłopak nigdy nie był na Rynku Głównym, a Wawel czy Mariacki Kościoł znał jedynie ze słyszenia i trochę ze zdjęć. Wystarczyłoby wsiąść w tramwaj i przejechać 30 minut do centrum.
Istnieje pewna pokusa w życiu, aby stawiać się obok ludzi, których świat nie jest naszym. Że my jesteśmy inni, że my byśmy tak nie mogli. To pułapka, ponieważ chrześcijaństwo wychodzi do świata, a nie się przed nim zamyka. To, że mieliśmy okazję doświadczyć Pana Boga to niezasłużony dar, którym trzeba się dzielić, z tymi, którzy takiej możliwości nie mieli. Inaczej stworzymy sobie katolickie getto, obudowane murem przez „złym światem”. Bo człowiek często boi się tego, czego nie zna.
Chrześcijanie nie idą jako "lepsi do gorszych", ale jak ktoś kto otrzymał niezasłużoną łaskę wiary (czasem łaskę urodzenia się w pełnej rodzinie, łaskę daru wspierających go ludzi, łaskę możliwości studiowania lub po prostu osobistego rozwoju) i tą radością chce się dzielić. W myśl zasady, że smutek dzielony z drugim człowiekiem jest połową smutku, ale radość dzielona z innym jest podwójną radością.
Zachęcam do zapoznania się z linkiem do utworów wykonywanych przez dziewczyny z zespołu „Audiostacja”. Dziewczyny na co dzień mieszkają w schronisku dla nieletnich i w zakładzie poprawczym w Falenicy. Mają talent i wielką wrażliwość w sobie, o czym przekonałem się poznając je osobiście. Tydzień temu na VIII Ogólnopolskiej Socjoterapeutycznej Sesji w Sulejowie dały swój koncert, ponad setka uczestników wyszła poruszona. „Dają radę” – jak mówi się w rapowym świecie. Polecam kawałek „Spotkanie” zrobiony wspólnie z „Fundamentalem” z Serbii. www.audiostacjafalenica.pl
I jeszcze świeżutki utwór z projektu „W Zmowie”. Jak zwykle kapitalne wersety Leszka kończącego kawałek: Głosu serca słuchaj, nie zabijaj, zapal iskrę ducha.
« powrót
11 komentarzy
-
2010-10-06
krzysztof_pałys_op
Re: mam pytanie do Ojca- zajmuje sie Ojciec problemem psychomanipulacji- chodzi mi o terapie metodą Deni...
Proszę napisać (najlepiej w mailu - formularz na stronie głównej OP) jakie rzeczy w metodzie... » -
2010-10-05
corka marnotrawna
mam pytanie do Ojca- zajmuje sie Ojciec problemem psychomanipulacji- chodzi mi o terapie metodą Deni...
mam pytanie do Ojca- zajmuje sie Ojciec problemem psychomanipulacji- chodzi mi o terapie metodą... » -
2010-10-03
martino
Apropo
Apropo odbudowy pasji, nadzieji na lepsze jutro www.barskaorione.pl »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »



















