Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
O tych, co dają nadzieję
Pieniądz nie jest złem, ani też celem samym w sobie. Powinien być narzędziem, by zmieniać wokół siebie świat. Na tyle, na ile jest się w stanie. Zdarzają się ludzie, którzy robią to w zupełnie nieprawdopodobny sposób . I ja chyba natknąłem się na jedną z takich osób.
Kilka dni temu prowadziłem szkolenia na temat uzależnień i wolności w kilku szkołach. Poprosiłem o najtrudniejsze klasy, nie chcąc mówić do tych, których problem może dotyczyć najmniej. Odbiór był tak życzliwy, że aż sam byłem zdziwiony. Często śmiejemy się z braćmi, że dominikanie są mistrzami pierwszego wrażenia – ja bynajmniej przekonuję się o tym wciąż i wciąż. Później, to już różnie z nami bywa...
Teraz na topie są dopalacze, które wbrew temu co można sądzić, wcale nie są problemem numer jeden dla młodzieży w Polsce. Jestem przekonany, że problem nie tkwi w likwidacji setek „smart shopów” lecz zdecydowanie ważniejszym pytaniem jest dlaczego ludzie w ogóle sięgają po psychoaktywne środki? Co z tego, że zabierzemy młodzieży dopalacze (sercem jestem za, szczególnie gdy zobaczyłem co dodaje się do owych „kolekcji”), skoro niemal każdy nastolatek może mieć dostęp do różnego rodzaju narkotyków.
Odbyłem kilka nieformalnych spotkań z młodzieżą, która opowiadała mi które ziółko i u kogo smakuje najlepiej. Przekonałem się także, że człowiek, który z przejęciem w głosie zacznie opowiadać młodzieży o druzgoczących skutkach narkotyków na życie ludzkie, w najlepszym wypadku wzbudzi w nich obojętność lub politowanie, a w gorszym wyśmianie. Bo większość z nich zna na co dzień przypadki ludzi, którzy sięgają po narkotyki i mają się całkiem dobrze. A to, że ktoś tam się uzależnił? Od papierosów czy alkoholu też giną ludzie. A przecież one są legalne i mniej szkodliwe.
Profilaktyka nie polega więc na zaklinaniu świata poprzez słowa: „nie wolno” i „musisz”, ale przez kształtowanie perspektyw i pokazywanie alternatywnych form „dopalania” życia. Często zastanawiam się jak sensownie kształtować te perspektywy? Aby dawać pomocną rękę, tak aby nie poniżać.
Czy chrześcijanin powinien więc odrzucić pieniądz jako zły i niemoralny?
Kolumbijski narkotykowy potentat Pablo Escobar będąc bezwzględny w interesach, poruszony współczuciem, za część pieniędzy stawiał domy najbiedniejszym ludziom. Być może „niedaleko był od Królestwa” jednak jego pieniądze odkupione były krwią. A nawet najszczytniejsze cele nie mogą być osiągane niegodziwymi środkami. Mój kolumbijski współbrat z klasztoru opowiadał, że w oczach Kolumbijczyków jest on po prostu bezwzględnym mordercą, tylko nieliczni traktują go jak bohatera.
Pieniądz dla chrześcijanina nie jest złem, ani też celem samym w sobie. Powinien być narzędziem, by zmieniać wokół siebie świat. Na tyle, na ile jest się w stanie. Bo wiadomo, komu wiele dano...
W każdych czasach zdarzają się ludzie, którzy robią to w zupełnie nieprawdopodobny sposób . I ja chyba natknąłem się na jedną z takich osób.
Próbuję się dostać się do karmelitańskiego klasztoru, położonego w małej wiosce. Po spotkaniu z ponad dziesięcioma różnorodnymi klasami w dwóch szkołach, wizytą w Domu Dziecka („Czy hip-hop nakłania do nienawiści?”) i kilkoma trudnymi dla mnie rozmowami, coraz bardziej tęsknię za ciszą i modlitwą. Obowiązek corocznych rekolekcji, jest więc dla mnie darem.
Im więcej mam lat, tym więcej we mnie przyzwyczajeń, którym o krok do uzależnienia. Ogromnie na przykład lubię jazdę autostopem. Wprawdzie, gdy na wskutek warunków zewnętrznych zmuszony jestem do podroży tradycyjnym PKP lub autobusem nie trzęsą mi się ręce, serce nie bije mocniej, ani też nie popadam w nerwowy nastrój - jednak brakuje tej „adrenalinki” i ekscytującego uczucia, na kogo tym razem się trafi?
jak dawać pomocną rękę, nie poniżając?
Zatrzymuje się biały opel. Kierowca okazuje się być jednym z kilkuset pracowników potężnej firmy. Zajmuje się zaopatrzeniem. Opowiada mi o swoim właścicielu, który obraca na co dzień potężnym majątkiem. Sam mieszka w niewielkiej wiosce z rodziną. Opowiadanie brzmi tym bardziej wiarygodnie, gdyż nie mówi mi o tym sam zainteresowany. Zarobione pieniądze wciąż inwestuje i choć część inwestycji, z punktu widzenia biznesu jest nierentowna i przynosi straty, jest to lokata w ludzi, którzy kiedyś będą zmieniać świat. To wspieranie nie poprzez poniżającą nieraz zapomogę, lecz poprzez społeczno-kulturalne dzieła.
Kiedy kuratorium chciało zamknąć szkołę i przenieść dzieci do okolicznych wiosek, owy człowiek budynek wykupił, zmodernizował, zatrudnił nauczycieli, uczniom podłączył darmowy internet i bezpłatnie dostarczył komputery. Nauczyciel zarabia tam więcej niż w publicznej oświacie, a warunki nauczania ma komfortowe: klasy liczące do siedemnastu osób.
Regularnie odbywają się sponsorowane wycieczki dla młodzieży i uczniów szkoły, od Bałtyku, skończywszy na Watykanie. „Jeśli będzie więcej chętnych, dostawimy kolejny autobus” – usłyszeli nauczyciele. Nauka jest oczywiście darmowa.
Pracownicy owej firmy święta mają zawsze wolne, nawet jeśli w tym czasie konkurencja pracuje. Żywnościowa paczka świąteczna waży ponad dziesięć kilogramów i napakowana jest najlepszą wędliną. „Święta są dla rodziny i trzeba dobrze jest spędzić”.
W niewielkiej wiosce powstał ludowy zespół, piłkarskie boisko z drużyną, która w krótkim czasie trafiła do pierwszej ligi. W planach jest budowa basenu i ośrodka sportowego.
Młodzież, która zdała maturę ma możliwość podjęcia studiów. Istnieje możliwość otrzymania stypendium (ponad 1.500 zł na miesiąc), pod warunkiem, że średnia ocen będzie utrzymywała się na określonym poziomie. W pewnym prestiżowym akademickim mieście został wykupiony budynek, przekwalifikowany jako bezpłatny akademik dla studentów owego rejonu…
Słuchałem tego wszystkiego z niedowierzaniem. Poznałem nazwisko i ową wioskę.
Nie wiem czy to jeden ze współczesnych „świętych” realizujący zasady ewangelii na co dzień, czy może zwykły biznesmen wrażliwy na ludzką biedę? Serce zna Bóg, nie mnie oceniać.
Na pewno jednak ktoś, kto potrafi umiejętnie dzielić się tym co posiada. Pomaga, nie poniżając. Kształtując perspektywy.
rys. M. Raczkowski
« powrót
3 komentarze
-
2010-10-29
mylf
Gracia:)...
Gracia:) » -
2010-10-29
Żuczek
+ Profilaktyka nie polega więc na zaklinaniu świata poprzez słowa: „nie wolno” i R...
+ Profilaktyka nie polega więc na zaklinaniu świata poprzez słowa: „nie wolno” i... » -
2010-10-26
Kuba
Notka (jak zwykle zresztą) bardzo ciekawa. Ale nie o tym chciałem napisać. Fajnym jest uczucie pozna...
Notka (jak zwykle zresztą) bardzo ciekawa. Ale nie o tym chciałem napisać. Fajnym jest uczucie... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »


















