Opowieści z betonowego lasu
Krzysztof Pałys OP
Ckliwo mdły wpis - nie zalecam czytać
W mojej wierze jest wciąż uporczywe przekonanie, że człowiek pomimo świństwa jakie zrobił, w oczach Boga jest zawsze dobry i nawet socjopata ma ludzkie odruchy. Za każdego umarł Jezus.
Już dawno chciałem to napisać, ale jakoś wciąż pojawiały się inne wątki. Dziękuję czytelnikom tego bloga za Wasze ciepłe słowa. Miło jest czasem usłyszeć, że ową amatorszczyznę czytają ludzie z tak przeróżnych środowisk. Przekonuję się o tym nieraz w zaskakujących sytuacjach. Dzięki też za krytyczne komentarze, choć mam przekonanie, że moderator, aby nie sprawić mi przykrości, skrupulatnie usuwa większość.
Być może dla niektórych te wpisy wieją zbyt dużą naiwnością, nadmiernym optymizmem, a przez to, jak napisał jeden z czytelników, stają się mdłe. Pewnie tak jest. To moje antidotum na własną bezradność i ludzką biedę, której doświadczam na co dzień.
Święty Jan w swoim pierwszym liście napisał, że Bóg przyszedł, aby dać człowiekowi szczęście lecz świat Go nie poznał. Słowo przyszło do swojej własności, ale swoi Go nie przyjęli.
Wydaje się czasem, że ciemność jest gęstsza, siły zła jaskrawiej widoczne, a dzieci Boże poddawane cięższej próbie niż kiedykolwiek. Nie wiem czy teraz jest inaczej, niż wówczas, kiedy apostołowie zamykani byli w więzieniach, a chlubą było oddać życie za Chrystusa? Nie mam pojęcia czy teraz zła jest więcej niż na przykład w czasach świętego Dominika?
Ale ten sposób patrzenia na świat jest mi najbliższy.
Kilka dni temu miałem okazję poznać czterech oficerów policji, opowiadali mi o swojej pracy, trochę pytali o zakon. Wypiliśmy wspólnie piwo, nikt z nas nie musiał odgrywać swoich ról. Przegadaliśmy w sumie kilka godzin. Swoją pracę traktują jak służbę, dla nich dzień nie kończy się na ośmiu godzinach – bywało, że wracali do domu po dwóch dniach. Za nadgodziny im nie płacono. Są zmęczeni swoją pracą, żaden nie chciałby by ich dziecko trafiło do tej samej "firmy". Poziom stresu często udziela się ich rodzinom. Nasłuchałem się o ludziach, z którymi pracują, kolejne przypadki osób, którym życie skomplikowało się zbyt mocno. „Zdrada to coś więcej niż seksualny skok w bok. To utrata szacunku do siebie samego i do wartości, w które człowiek wierzy” – słyszę od mężczyzny z kilkunastoletnim policyjnym doświadczeniem.
To budujące spotkanie, choć mógłbym jako kontrę podać kilkanaście przykładów policjantów, którzy przekraczali swoje uprawnienia. Gdy wmawiano oskarżonym przestępstwa, których ci nie popełnili, byle tylko podskoczyły „statystyki wykrywalności”. Wiem o przesłuchaniach, na których stosowano wobec nielatów przemoc. Mówili mi o tym sami poszkodowani. Wiedzą to także dobrzy kuratorzy sądowi, pedagodzy uliczni, pracownicy środowiskowych świetlic – wszyscy ci, którzy swoją pracą traktują jako coś więcej niż owe „wyrobienie normy” i mają świetny kontakt ze swoimi podopiecznymi.
Znam przypadki księży, których zachowanie i sposób życia zamiast przyciągnąć, oddalił ludzi od Kościoła i Pana Boga. Nieraz poranienia są tak wielkie, że potrzeba lat, aby rana się zagoiła. Bywa i tak, że blizny zostają do końca życia.
Przypuszczam, że czytelnicy tego bloga w jakiś sposób czują się związani z Kościołem. A jednak mimo to w ciągu kilku minut wielu mogłoby przytoczyć sporo gorszących przykładów świadczących o tym, że księża i zakonnicy to grupy zdeprawowane. Ja sam mógłbym zacząć.
Ale to nie jest Ewangelia. To nie jest myślenie chrześcijańskie. Uczeń Jezusa źródła problemów szuka w sobie, a nie w innych. Jest wolny od oceniania i mani tropienia wrogów.
Tam, gdzie człowiek, jest po prostu grzech. To sekty tworzą idealne wspólnoty, gdzie oprócz dziwnie rozumianej miłości nie znajdziesz niemal nic. Ewangelia w swoim opisie ludzkiej kondycji jest szalenie prawdziwa. Szukasz bezbłędnego świata? Idealnych wzorców? Znajdziesz je, ale dopiero, po tej drugiej, lepszej stronie. Tu na ziemi nie.
W mojej wierze jest bowiem uporczywe przekonanie, że człowiek pomimo świństwa jakie zrobił, w oczach Boga, zawsze jest dobry i nawet socjopata ma ludzkie odruchy. Za każdego umarł Jezus.
Pomimo braku racjonalnych przesłanek gdzieś we mnie tli się nadzieja, że jest szansa dla pięknej młodej dziewczyny, która od trzech lat zajmuje się „luksusową” prostytucją. Wciąż chcę wierzyć, że starczy odpowiednich słów podczas rozmowy, że może Jezus w końcu znajdzie drogę do jej serca, choć próbowano już z najlepszymi specjalistami. Może teraz nastąpi owy wstrząs? Chcę w to wierzyć, podobnie jak w przypadku kilku dzieciaków, których życie doprawdy nie rozpieszcza, a którzy wciąż brną w coraz bardziej destruktywne środowiska. Mocno też ufam, że Tadeusz po wyjściu z Zakładu Karnego, wytrwa w Cenacolo i nareszcie odnajdzie pokój, którego tak usilnie szuka.
Zło jest banalne i nudne, tak jak grzech. Czasem zachwyci błyskotkami, ale nie daje smaku życia. To światło jest silniejsze niż mrok.
W tramwaju rozmawiam z zaprzyjaźnionym psychologiem i terapeutą, który od lat zajmuje się pracą z dziećmi dysfunkcyjnych rodzin. Wracamy z marketu, gdzie mieliśmy zbiórkę żywności dla rodzin związanych z socjoterapeutycznym ośrodkiem. Mówi, że zaraz ma superwizję. Wspominam, że ja również jadę na swoją. Odprawię mszę, a potem posiedzę na adoracji. Mój rozmówca uważnie na mnie patrzy: „Proszę Cię Krzysiek nie tłum w sobie emocji i uczuć”. Uspokajam, nie tłumię, od lat stosuję amatorskie i nieprofesjonalne środki, jednak w moim wypadku skuteczne. Wszystko co przeżywam konfrontuję z żywym Jezusem. I On mi odpowiada. Nieraz przez ludzi, innym razem przez słowo. A bywa i tak, że milczy i mam wówczas wrażenie, że cierpi nieporównywalnie bardziej.
W tym wszystkim musi być jakiś ukryty sens. I co z tego, że teraz go nie dostrzegam?
Zdecydowanie o tym wolę pisać, tak chcę świat postrzegać. Bo zbyt usilne wpatrywanie się w ciemność sprawia, że ona staje się częścią nas. Mnie to, mówiąc kolokwialnie, nie kręci.
« powrót
27 komentarzy
-
2010-12-17
ela
też póbuję do tej mysli dojrzeć, ale mi strasznie trudno
Coś w tym chyba jest, że zbyt długie wpatrywanie się w ciemoność, powoduje, ze czlowieka ogarnia... » -
2010-12-09
córka marnotrawna
Re: Modlitwa za dziewczyny
jeżeli spoźnilam sie z modlitwa o owocne Boże rekolekcje to pamiętam w modlitwie o owych... » -
2010-12-09
Moni
Re: Wroga musimy tropic, poniewaz jest przebiegly jak waz.
W którym miejscu Ojciec odbiera złu osobowy charakter? Tak konkretnie? Ja nie mam takiego... »
Każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ksiądz, powinien kłócić się z Bogiem o grzesznika: „Panie, przecież ja go nie potępiam, więc i Ty też nie możesz być gorszy ode mnie”. W każdym człowieku kryje się bowiem coś świętego i nietykalnego. Zadaniem kapłana jest to ochronić. Nawet jeśli robi to na wyrost.
... więcej »Winston Churchill twierdził, że mówca tak powinien skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie wyczerpać słuchaczy. Myślę, że tak samo powinno być z dobrą książką.
... więcej »Ten kto chce dziś zobaczyć błogosławioną Matkę Teresę, powinien popatrzeć na jej siostry.
... więcej »Chrześcijanie nie walczą ze złem. Oni zło przemieniają na dobro. Ile osób walcząc z wadami człowieka rozbiło przyjaźń? Ilu księży oburzonych na grzech współbraci zostawiło swoje kapłaństwo? Ile żon walcząc z mężem alkoholikiem rozbiło małżeństwo? Nie jest sztuką grać, kiedy się wygrywa. Najtrudniejsze są sytuacje kiedy przegrywa się 3:0 i trzeba dograć do końca.
... więcej »Dla takich osób ważne jest dlaczego ty wierzysz. Co jest takiego w tym Jezusie, że ludzie są gotowi przelać krew? Słuchają uważnie, jeśli jednak nie znajdą autentycznej odpowiedzi, odejdą.
... więcej »


















